Kilkanaście rowerów towarowych, służących do przewozu zakupów, rzeczy, a nawet dzieci, ma pojawić się w Słupsku. Ich zakup plus ekspertyzy mają kosztować milion złotych. Pojawią się za rok.

Na razie nie jest określone, czy ma to być rower dwu-, czy też trzykołowy. W zasadzie nie wiadomo też, czy ewentualny kosz powinien znajdować się z przodu, czy z tyłu pojazdu oraz czy będą one udostępniane za darmo, czy za symboliczną złotówkę. Jak ma wyglądać rower typu cargo - tak nazywa się go w słupskim ratuszu - dookreślić mają w konsultacjach mieszkańcy. Kłopot w tym, że słupszczanie na konsultacje nie chodzą.

Nowe rowery to element kampanii badawczo-rozwojowej, na którą miastu udało się pozyskać środki zewnętrzne. Jej głównym celem jest wdrożenie nowego środka transportu. W sumie za milion złotych zakupionych ma być 12-15 rowerów, które zostaną udostępnione mieszkańcom, urzędnikom i spółkom miejskim.

- Ale dla mnie największą wartością dodatnią nie jest to, że będziemy mieć kilkanaście sztuk rowerów, ale to, że wokół projektu jest całe mnóstwo działań wspierających - mówi Robert Linkiewicz, szef wydziału komunikacji słupskiego ratusza. - Pozyskamy eksperta, zrobimy różnego rodzaju badania i wykonamy ekspertyzy z zakresu kierunków rozwoju transportu rowerowego na terenie miasta.

Choć w marcu ratusz ma podpisać umowę na dofinansowanie całego projektu, to na same rowery trzeba będzie jeszcze poczekać. Środki na ten cel pojawią się pod koniec tego roku. To oznacza, że nowy środek transportu wjedzie dopiero w 2019 r.

Zobacz także: Otwarcie testowej wypożyczalni rowerów w Słupsku we wrześniu 2017 r.