Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Słupsk na sądowej ścieżce. Miasto żąda od Skarbu Państwa kilkunastu milionów

Aleksander Radomski
Aleksander Radomski
Archiwum
Przesłuchania pracowników Urzędu Miejskiego i duże pieniądze w tle. Słupski ratusz pozwał Skarb Państwa i ściera się na wokandzie z Prokuratorią Generalną w sprawie wydatków na zadania zlecone przez administrację rządową. Z jednej strony jest mowa o kilkunastu milionach złotych, z drugiej - o przyroście administracji.

Słupsk poszedł śladem Krakowa i Częstochowy - pozwał mianowicie Skarb Państwa w sprawie zadań zlecanych przez rząd miastom i powiatom. Mowa o prowadzeniu Urzędu Stanu Cywilnego, formalnościach związanych z wydawaniem dowodów osobistych, rejestrowaniu działalności gospodarczej, zarządzaniu kryzysowym, obronnością czy geodezją.

Ratusz żąda pokrycia różnic między rządową dotacją a faktycznymi wydatkami, które poniósł samorząd na te cele w latach 2006-20017. W grę wchodzi niemała kwota, ponieważ wysokość roszczenia to prawie 15 milionów złotych. Jeśli dodać do tego przysługujące prawnie odsetki, to kwota, którą rości sobie Słupsk, wzrasta o 1,5 miliona złotych.

Pozew trafił już na wokandę Sądu Okręgowego w Gdańsku. Miasto w sporze ze Skarbem Państwa reprezentuje zewnętrzna kancelaria, natomiast po drugiej stronie jest wojewoda pomorski. Ten z kolei ma za sobą Prokuratorię Generalną, czyli kancelarię reprezentująca Skarb Państwa w procesach cywilnych. W odróżnieniu od prokuratury, która zajmuje się sprawami karnymi, prokuratoria nie zbiera dowodów, które mogą świadczyć na korzyść drugiej strony.

Przedstawiciele Słupska zaznaczają, że ustawa regulująca dochody samorządów wskazuje, że zadania zlecone powinny być finansowane przez Skarb Państwa w całości. Miasto z kolei miało wykazać, że do prawidłowego i terminowego ich prowadzenia musiało dokładać.

Trwa głosowanie...

Czy miasto Słupsk wygra spór ze Skarbem Państwa i otrzyma 16,5 mln zł?

Prokuratoria, a szerzej Skarb Państwa, powództwo Urzędu Miejskiego w Słupsku uznaje za niezasadne. W słupskim ratuszu pracować ma zbyt wielu urzędników.

- Naszym zdaniem przekazane miastu kwoty były adekwatne - powiedział „Głosowi Pomorza” mec. Paweł Iliński z Prokuratorii Generalnej, pełnomocnik wojewody pomorskiego. - Cała reszta wydatków, jak liczba osób, koszty rzeczowe czy osobowe miasto ponosiło na własne ryzyko.

Mecenas Iliński przyznaje, że koszty osobowe, czyli wynagrodzenia, stanowią największą pulę ponoszonych przez samorządy wydatków i sięgają nawet 70 proc. kwot wymienianych w roszczeniach.

Jak na argumenty o przyroście administracji reagują władze Słupska?

- To nieprawda - ucina Krystyna Danilecka-Wojewódzka, prezydent miasta. - Jakiś czas temu wprowadzono odgórne standardy wykonywania poszczególnych czynności i zadań zleconych przez Skarb Państwa. Jednak my wnioskujemy o zadania wykonane przed tym terminem, które były naszym zdaniem poważnie niedoszacowanie - podkreśla i dodaje, że kwoty zostały audytorsko wyliczone.

Zdaniem prezydent Słupska analogiczna sytuacja występuje w przypadku subwencji oświatowej, która też jest niewystarczająca. Również w tej kwestii miasto nie wyklucza pozwu.

Zobacz także: Sposób naliczania opłaty za śmieci. Płacić będziemy od ilości zużytej wody.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na gp24.pl Głos Pomorza