Słupsk> Pracownicy skarżą się na zimno w firmach

Zbigniew Marecki zbigniew.marecki@mediaregionalne.pl tel. (59) 848 81 00 Fot. Łukasz Capar
Pracownicy Kapeny twierdzą, że w firmie z powodu awarii ogrzewania przez kilka dni było bardzo zimno.
Pracownicy Kapeny twierdzą, że w firmie z powodu awarii ogrzewania przez kilka dni było bardzo zimno.
Ponad 20 skarg dotyczących zimna w zakładach pracy wpłynęło już od początku roku do Państwowej Inspekcji Pracy w Słupsku.

Skargi docierają z małych i dużych firm. Państwowych, samorządowych i prywatnych. Na przykład pracownicy zakładu PGK przy ul. Bałtyckiej, którzy swoją skargę przesłali również do naszej redakcji, twierdzą, że z powodu zimna w szatni nie mogą się nawet umyć. Na dodatek nie ma tam także ciepłej wody, a ogrzewanie z powodu częstych awarii jest wyłączane. Poza tym w trakcie 15-minutowej przerwy śniadaniowej nie są w stanie sobie zrobić herbaty na rozgrzewkę.

Tymczasem ich zdaniem w zakładach przy ul. Szczecińskiej i w Bierkowie warunki są o wiele lepsze: pracownicy dostają ciepłą kawę, a kucharka podgrzewa jedzenie, gdy pracownik nie zdąży zjeść w wyznaczonym terminie.

– To są bajki. Mieliśmy co prawda drobną awarię, ale już jest usunięta – powiedział nam Józef Wołyniak, kierownik zakładu.

Skarga dotycząca zimna dotarła do PIP również ze słupskiej Kapeny. Pracownicy poskarżyli się, że spółka postanowiła zaoszczędzić na ich zdrowiu. W e-mailu do naszej redakcji opisali szczegółowo warunki pracy w firmie: „Gdy na zewnątrz było minus 20 stopni Celsjusza, u nas w pomieszczeniach biurowych temperatura wynosiła około 12 stopni, w halach produkcyjnych 7 stopni.

Ludzie pracują zmarznięci, w kurtkach, swetrach, szalikach i rękawiczkach. Sytuacja ta miała miejsce już podczas grudniowych mrozów, a teraz powtarza się. Ogrzewanie potrafi być włączane przykładowo o godzinie 12, na jakiś czas, a pracowników cieszy skok temperatury choćby o kilka stopni” – czytamy w liście.

– Jeszcze nie zdążyliśmy zrobić kontroli w Kapenie, bo mam za mało inspektorów – powiedział nam wczoraj Roman Giedrojć, szef słupskiego oddziału PIP.

Pojechaliśmy więc sami do fabryki. Akurat pracownicy wychodzili z pracy po zakończonej zmianie.

– Było zimno, nawet poniżej 10 stopni w hali produkcyjnej, bo doszło do awarii ogrzewania. Przed sezonem z oszczędności nie przeczyszczono systemu gazowego i to się zemściło. Teraz już jest lepiej, bo awaria została usunięta – opowiadali nam pracownicy Kapeny.

Chcieliśmy wejść na halę, aby poczuć, jaka temperatura w niej panuje. Jednak szefowie firmy się na to nie zgodzili.

– Z naszych obserwacji wynika, że firmy nie były przygotowane na tak silny atak zimy. Niektóre oszczędzają kosztem pracowników. Może im się to nawet opłacać, bo gdy pracownik po pięćdziesiątce zachoruje, to po 14 dniach świadczenie płaci mu państwo – ocenia Giedrojć.

W przypadku pracowników przed 50. rokiem życia na chorobowym świadczenia państwo płaci im po 33. dniu zwolnienia. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, zimą pracodawca musi zapewnić pracownikowi przy pracy lekkiej w pomieszczeniu temperaturę w wysokości 18 stopni Celsjusza, a przy pracy ciężkiej (np. w hali produkcyjnej) 14 stopni Celsjusza. Gdy nie spełnia tych wymogów, może zostać ukarany przez PIP mandatem w wysokości 2 tys. zł, a w razie uporczywego łamania prawa – do 5 tys. zł, sąd może podnieść tę karę do 30 tys

Galerie handlowe otwarte od 1 lutego?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie