Słupsk> Sieci handlowe walczą na wózki z zakupami

Zbigniew Marecki zbigniew.marecki@mediaregionalne.pl tel. (059) 848 81 00 Fot. Kamil Nagórek
Reklama porównawcza w markecie Sieci 34.
Reklama porównawcza w markecie Sieci 34.
Reklama porównawcza wkracza do słupskich sklepów. Na taki sposób walki z konkurencją na razie zdecydowali się szefowie hipermarketu Leclerc, a odpowiedzieli mu właściciele sklepu sieci 34.

Klienci obu sklepów są zdziwieni, bo zarówno w pasażu Leclerca, jak i tuż przed kasami sklepu Sieci 34 ustawiono po dwa wózki z tymi sami towarami w każdym z nich. Obydwa są zakryte szybami, aby z nich nie można nic wyjąć. Na każdej z szybie naklejono rachunki z kasy. Wynika z nich, że za tę samą liczbę towarów w Leclercu zapłacimy mniej niż w Sieci 34. Oczywiście w Sieci 34 porównanie wychodzi na korzyść tego właśnie sklepu.

– To jakaś parodia. Kupuję w jednym i drugim sklepie. Już nie wiem komu wierzyć. Ktoś chyba wprowadza nas w błąd – zwrócili nam uwagę mieszkańcy Osiedla Niepodległości w Słupsku, gdzie funkcjonują obydwa sklepy.

Pojechaliśmy na miejsce. Przyjrzeliśmy się wózkom wystawionym w obu sklepach. Rzeczywiście w obu porównywanych wózkach w każdym ze sklepów były te same towary. Problem w tym, że za każdym razem porównuje się inny zestaw towarów. Można je zatem tak dobrać, aby efekt cenowy był korzystny dla tego sklepu, który się chce porównywać z innym.

Dlaczego zdecydowaliście się na reklamę porównawczą? – zapytaliśmy w Leclercu.

– Tak się robi już w wielu sklepach w Polsce. My chcemy być sklepem z najtańszymi towarami. Dlatego pokazujemy to naszym klientom – wyjaśniła nam Daria Chauvin, wiceprezes Leclerca. – Na rachunku są konkretne daty. Najpierw nasza pracownica zrobiła zakupy w sklepie Sieci 34, a potem te same towary wybraliśmy z półek w naszym sklepie. Co prawda na naszym rachunku data jest dzień późniejsza, ale to nie oznacza oszustwa, bo u nas potrzeba aż 24 godzin, aby zmienić ceny. Natomiast rachunek musieliśmy wydrukować następnego dnia rano, aby można go było usunąć z systemu – tłumaczy Daria Chauvin.

– Nie wchodzilibyśmy w ten rodzaj konkurencji, ale musieliśmy zareagować na zagrania poniżej pasa, bo każdy handlowiec może tak sobie dobrać towary, aby wyszło na jego – ripostuje Jakub Kiersnowski, współwłaściciel sklepu Sieci 34. Dziwi się, że wielki hipermarket decyduje się na taką formę reklamy i konkurencji z małym sklepem osiedlowym. – Mamy tylko 10 procent wspólnych klientów. Jednak zagrywki Leclerca, który chciał nawet nam podkupować pracowników, nic nie pomogły, bo nam w ciągu roku o 15 procent wzrosła sprzedaż – dodaje Kiersnowski.

– To raczej sklep Sieci 34 stosuje niezgodne z prawem metody, gdy otwiera swój obiekt w święta, kiedy powinien on być zamknięty – odcina się Daria Chauvin.

– Reklama porównawcza jest dopuszczalna, jeśli jest rzetelna, odpowiada prawdzie i nie wprowadza w błąd, ale nie musi obejmować całego asortymentu towarowego w sklepie – komentuje Roman Jarząbek, dyr. gdańskiego oddziału Urzędu Ochrony Konkurencji i Konkurentów. Według niego przedsiębiorcy doskonale zdają sobie sprawę, jak daleko mogą się posunąć w reklamie porównawczej, a klienci mają prawo wyciągać swoje wnioski z ich postępowania.

Galerie handlowe otwarte od 1 lutego?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie