Smaki dzieciństwa. Dzieci kiedyś jadły pyszne rzeczy. To były dawniej hity, dziś nie ma ich już w sklepach

Dorota Niećko
Dorota Niećko

Wideo

Zobacz galerię (38 zdjęć)
Polo - cocta, mleko w tubce, zupa mleczna i pierogi od babci. Oranżada w proszku lizana prosto z dłoni i guma Turbo. Kogel - mogel. Jakie są Wasze smaki dzieciństwa? Pamiętacie pyszne dania, za którymi tęsknicie, i te, które do dziś budzą w Was obrzydzenie? Szpinak, kożuch na mleku w szkolnej stołówce? A może jarzynowa i rosół z marchewką? Przeczytajcie i zobaczcie galerię smakołyków i z lat 90., 80. i 70.

Hej, dzieciaki. Te dziś dorosłe, których czas dzieciństwa przypada na lata 90., 80., 70 XX wieku. Pamiętacie, jak to było? Pamiętacie, co jedliście w dzieciństwie, co Wam smakowało, co brzydziło, czego nie można odtworzyć w dorosłym życiu, mimo prób i starań? Co jadło się w domu, u babci, w stołówkach i na mieście, gdy nie było jeszcze w Polsce barów McDonald's, zamiast coli była Polo Cocta, zamiast Cheeriosów do mleka dawało się kawałki chleba, a obiad każdy szykował w domu? Zobaczcie w naszej galerii, czy pamiętacie smak tych potraw i przeczytajcie, co się wtedy jadło.

Oto zestaw potraw, dań i produktów, za którymi sie tęskni i takich, których się nie cierpiało. Oczywiście, że to nie jest wyczerpująca lista. Jednak są rzeczy, których nie cierpiała spora grupa dzieciaków i takie, które "wszystkim" smakowały. Na dodatek wielu z tych potraw już się nie jada, odeszły w niepamięć, zastąpiły je nowe smaki. Dzieci i nastolatki z lat 20. XXI wieku będą miały już zupełnie inne wspomnienia.

Zaczynamy od jedzenia "brrr, nigdy więcej". Są tu Wasze traumy żywieniowe z dzieciństwa?

  • Zupa mleczna - najbardziej znienawidzona - z kaszą, kaszą manną albo rozpaćkaną chałką
  • Rosół z marchewką i grysikiem
  • kawa zbożowa, często przypalona, specjalność szkolnych i kolonijnych stołówek
  • przypalone mleko na ciepło z kożuchem, podawane w szkołach i na koloniach
  • mleko prosto od krowy, bo zdrowe
  • blok czekoladopodobny zamiast chałwy, wyroby czekoladopodobne zamiast czekolady
  • wątróbka na obiad (chyba do dziś nie lubi jej żadne dziecko, choć jest taka zdrowa)
  • Rozpaćkany szpinak albo buraczki jako warzywa do obiadu
  • zupa owocowa z makaronem

- Czekoladę robioną z gorzkiego kakao i mleka w proszku robiła w wakacje dla mnie i kuzynów nasza babcia - wspomina pani Magda, rocznik 1973. - To był wielki blok, który każdy sobie kroił. I to akurat było pyszne, lepsze niż te czekoladopodobne wyroby!

Pamiętacie, że na wyroby czekoladopodobne mawiano: "Masy tłuste dla mas chudych"?

Fakt, 30-40 lat temu nie było takiego wyboru słodyczy, ale od czego proste składniki i pomysł. Oto kultowy deser z dzieciństwa:

- Kogel- mogel, kiedy tylko "na szybko" zachciało się w domu coś słodkiego - wspomina inna osoba, której dzieciństwo przypadło na lata 70. - Standardowy - wiadomo: po prostu jajka i cukier, ale były także liczne wariacje: z dodatkiem kakao, kawy, truskawek. A nawet dodatkiem prażonej owsianki zamiast orzechów.

Czas na smaki, które budzą sentyment. Też lubiliście jeść w dzieciństwie jeść, pić albo lizać:

  • watę cukrową
  • lody bambino
  • chleb z cukrem i śmietaną
  • gumy turbo i donaldy
  • oranżadę pitą prosto z woreczka albo szklanej butelki
  • Proszek witaminowy Visolvit albo Vibovit
  • Nutellę z paczki z Niemiec, koniecznie wprost ze słoika
  • Szynkę "Krakus" z puszki, a dokładnie - jej galaretkę
  • kolorowe owocowe galaretki
  • Pomidorową i pierogi, przygotowane przez babcię

- Nie cierpiałam Vibovitu ani Visolvitu - opowiada pani Magda. - Pamiętam moich kuzynów, którzy pili je z ochotą, ja nie. Świetnie pamiętam oranżadę w proszku, po której wszyscy mieli pomarańczowe palce. I tę w woreczku, zieloną lub żółtą, ze słomką. Trzeba było uważać, jak się dziurawiło róg woreczka. A lody bambino przywoził mi dziadek, który był szefem mleczarni - wspomina smaki dzieciństwa.

- Vibovit wyjadałam z saszetek, najlepszy był na sucho - wspomina osoba, której dzieciństwo przypadło z kolei na lata 80. - A Nutella w paczkach! To był rarytas, wyjadałam ją ze słoiczka razem z bratem.

W paczkach z Niemiec były też kultowe miśki Haribo, uwielbiane przez dzieci i dorosłych.

Oranżada w proszku to w ogóle był hit.
- Koniecznie wysypana z woreczka na dłoń i lizana prosto z ręki. Ach, ten kwaskowaty truskawkowy smak. Jak się splunęło, to się tak fajnie pieniła na ręce - wspomina pan Tomasz.

Zobacz koniecznie

- Pamiętam, że gdy byłem jako dziecko przeziębiony, to prosiłem zawsze o Vibovit, bo lubiłem go pić. Koniecznie smak pomarańczowy. A jak się trafił w aptece inny, to był dla mnie szok - wspomina dorosły dziś pan Kacper, którego dzieciństwo przypadło na późne lata 90. Dobrze pamięta też czerwoną, "klasyczną" oranżadę.

- Zbieraliśmy się przy osiedlowym sklepie i kupowaliśmy ją w butelce "na miejscu". Kosztowała około złotówki. Otwierało się ją, piło się na miejscu i zwracało butelkę. Staliśmy przed sklepem i piliśmy jedną w kilka osób na zasadzie "daj łyka". Zdarzało się też kupować oranżadę i iść na boisko i zawsze był strach, czy piłką nikt nie rozbije butelki, którą trzeba było oddać, bo inaczej się dopłacało - dodaje z uśmiechem.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Materiał oryginalny: Smaki dzieciństwa. Dzieci kiedyś jadły pyszne rzeczy. To były dawniej hity, dziś nie ma ich już w sklepach - Dziennik Zachodni

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Lizok
2 czerwca, 09:03, Surówa:

Do mogła mogła tata dawał też odrobinę czerwonego wina dla mnie dawali kakao lub kawę.Mleko w tubce jem do dziś.Wyjadało się mleko w proszku i cukier puder.Robilam też lizaki.Karmelizowalo się cukier w rondelku i wylądowało na dekiel od słoika jak zastygło to się lizało.

Jak sie nie mialo tego, co "szlo" w reklamach kablowki, to i deklowy lizak smakowal jak "Telly Zawalac/Savalas Lolly".

S
Surówa

Do mogła mogła tata dawał też odrobinę czerwonego wina dla mnie dawali kakao lub kawę.Mleko w tubce jem do dziś.Wyjadało się mleko w proszku i cukier puder.Robilam też lizaki.Karmelizowalo się cukier w rondelku i wylądowało na dekiel od słoika jak zastygło to się lizało.

F
Francek z Kosciuszki

Wspomienia, wspomnienia.

"Gruzliczanka" i lody "Bambino" konsumowane "na czas" (kto wiecej wypije, lub zje) na katowickim Rynku, przy okazji powrotu te szkoly. Tak, do szkoly jezdzilo sie tramwajem. A Prince Polo? Te, ktore teraz produkowane sa w Rumuni moga sie schowac przed swiezymi z Olzy. A jeszcze w opakowaniach z arabskimi napisami (prawdopodobnie odrzut z exportu do Emiratow). Pierogi babuni - w slaskich domach - jak moj - nieznane. Tradycyjne slaskie pierogi ruskie poznalem u tesciowej. Nie wypadalo sprobowac - ale na tym sie moja milosc do pierogow skonczyla. Za to slasko "Nudelzupa".w niedziele na obiad - do dzis wspominam.

No ale - czas leci - zmieniaja sie apetyty, i moze tak jest dobrze. Bo co by sie czlowiek dorobil zdrowotnie, gdyby do dzis delektowal sie "Michalkami" z Siemianowic (nie podrobka). To juz lepiej niech watroba wysiada przy zupce z torebki i czekoladkach wegetarianskich.

Dodaj ogłoszenie