Sprzedawał jaja, ukradł laptopa

Red

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Dwa tygodnie temu 23-letnia słupszczanka, mieszkanka osiedla Westerplatte, zobaczyła w swoim mieszkaniu sprzedawcę jaj. Jajek nie kupiła, zdenerwowana wtargnięciem mężczyzny, wyprosiła go z mieszkania.

Zaraz potem zorientowała się, że nie ma laptopa, który leżał w przedpokoju. Natychmiast poinformowała o tym policję. Stratę oszacowała na 1500 złotych.

- Zgłaszając kradzież, stwierdziła, że jej sprawcą mógł być mężczyzna oferujący jaja - mówi Robert Czerwiński, rzecznik prasowy słupskiej policji. W środę, gdy sierżant sztabowy Jacek Rezler był już w domu po służbie, do jego mieszkania zadzwonił... mężczyzna zachęcający do kupna jajek.

- Ponieważ wiedziałem, że kilkanaście dni wcześniej na moim osiedlu doszło do kradzieży i mogli w to być zamieszani właśnie obnośni sprzedawcy jaj, postanowiłem wezwać partol policji - opowiada Jacek Rezler. - powiedziałem mężczyźnie, żeby zaczekał na klatce schodowej, bo ja muszę się skonsultować czy i ile jajek od niego kupię. Dałem mu nawet papierosa, żeby miał się czym zająć w tym czasie. Zadzwoniłem do dyżurnego policji, który przysłał patrol.

Policjanci zatrzymali do kontroli grupę sześciu sprzedawców jaj, którzy przyjechali do Słupska z okolic Miastka. Wszystkich wylegitymowali. Sprawdzili również, co mają w samochodzie. A tam wśród jajek był laptop.

- Jak się okazało należał on do 23-letniej słupszczanki - mówi Robert Czerwiński.- Sprzedawcy twierdzili, że nie wiedzą, czyje jest to urządzenie i jak się znalazło w samochodzie. W tej grupie jest również złodziej, 55-letni mieszkaniec powiatu bytowskiego.

Mężczyzna został już przesłuchany, grozi mu pięć lat więzienia.

Zobacz także:

 

gp24

Dodaj ogłoszenie