Stare piece nie mogą ogrzać miasteckiego szpitala

Andrzej Gurba
Magda Ozga-Mestek z synem Piotrem na oddziale dziecięcym miasteckiego szpitala.
Magda Ozga-Mestek z synem Piotrem na oddziale dziecięcym miasteckiego szpitala. Fot. Andrzej Gurba
- Rano nie ma ciepłej wody, a w nocy marzniemy - skarżą się rodzice małych pacjentów z oddziału dziecięcego miasteckiego szpitala.

- Rano chciałam umyć córkę, a tu zimna woda. Na dodatek jeszcze słabo grzeją kaloryfery. Chcę, aby moje dziecko wyleczyło się, a nie przeziębiło - denerwuje się matka dziewczynki.

Obie od kilku dni przebywają na oddziale dziecięcym miasteckiego szpitala. Rodzic innego dziecka mówi, że przywiózł z domu dodatkowe koce. - W głowie mi się nie mieści, że w szpitalu może być zimno. Rozumiem, że są problemy finansowe, ale nie powinny one odbijać się w ten sposób na pacjentach - mówi ojciec chłopca, który leży na oddziale. - Jestem z synkiem w szpitalu od doby. Ciepłej wody w sali nie ma - oznajmia Magda Ozga-Mestek.

Rodzice dogrzewają się grzejnikami na prąd. To jest zakazane, ale nie zamierzają marznąć.

Zresztą personel też dogrzewa się w ten sposób.
- Zgadzam się w zupełności z tym, co mówią rodzice. Problem jest też na oddziale noworodkowym - mówi Genowefa Gocoł, ordynator oddziału dziecięcego miasteckiego szpitala.

Zdradza, że kilka sal jest tak zimna, że przenieśli małych pacjentów do innych.
- Na pewno w części wytłumaczeniem są stare kaloryfery, ale przede wszystkim zimno jest dlatego, że mało się pali. Podobnie jest z ogrzaniem ciepłej wody - oznajmia lekarka.
Lech Wiszniowski, wicedyrektor Szpitala Powiatu Bytowskiego, którego miastecka lecznica jest częścią, twierdzi, że problem jest w zbyt małej mocy grzewczej pieców. - Czekamy na nowy piec. To powinno poprawić sytuację - oznajmia Wiszniowski i odsyła po bardziej szczegółowe informacje do szpitalnego działu technicznego w Miastku.

- Czekamy na nowy piec, który będzie pracował tylko po to, aby ogrzać wodę. Myślę, że zdążymy z jego instalacją jeszcze w tym sezonie grzewczym - informuje Krzysztof Sawicki z działu technicznego miasteckiego szpitala.

Dodaje, że teraz rano najwięcej wody zużywa oddział rehabilitacyjny. - Jest dużo porannych zajęć z wykorzystaniem wody, stąd jej deficyt na innych oddziałach - twierdzi Sawicki. Wiszniowski dorzuca do tego jeszcze słabą kaloryczność opału. - Mamy z tym często problemy. Dostawcy próbują nas oszukać - nie owija w bawełnę wicedyrektor.

Pewnie pracownicy szpitala mają rację, że w lecznicy są zbyt małe piece, ale kiedy po kilku godzinach po rozmowie z nimi byliśmy na oddziale dziecięcym, zrobiło się ciepło.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mias
O wymianie pieców mówiono już w zeszłym roku. Problem powraca co roku w sezonie grzewczym, a potem jest odsuwany na plan dalszy. Sale w szpitalu są zimne już od wielu lat. Gdzie jest gospodarz obiektu?
m
med
Za każde zło które dotyczy Miastka, pacjenci - jak i cale miejscowe społeczeństwo, możne serdecznie "podziękować" nieudolnej, wrogiej Miastku dyrekcji, jak i zapyziałemu starostwu bytowskiemu. Takiego bagna jak obecnie pod zarządem bytowskim, jeszcze w Miastku nigdy nie było. Bytów zamiast służyć lokalnej społeczności, próbuje jedynie rządzić, i to w beznadziejny, haniebny sposób. Nigdy więcej Bytowa w Miastku!!
Dodaj ogłoszenie