Strach jeździć po mieście: najwięcej rowerzystów w Unii Europejskiej ginie w Polsce

Krzysztof Piotrkowski
Listopadowy wypadek z udziałem rowerzysty przy ul. Sobieskiego w Słupsku.
Listopadowy wypadek z udziałem rowerzysty przy ul. Sobieskiego w Słupsku. Fot. Łukasz Capar
W naszym kraju ginie najwięcej rowerzystów ze wszystkich państw Unii Europejskiej. Najczęściej do wypadków dochodzi, gdy kierowca samochodu wymusza pierwszeństwo, nie bacząc na rowerzystę.

W Polsce ginie 16 rowerzystów na milion mieszkańców. To cztery razy więcej, niż, w krajach "starej" Unii Europejskiej. W 2007 roku na polskich drogach zginęło 498 rowerzystów, a 4530 zostało rannych. Danych za ubiegły rok jeszcze nie ma.

Pijani to tylko promil

Według stereotypów potrącenia przez samochody najczęściej zdarzają się pijanym rowerzystom, którzy na dodatek nieoświetleni nagle pojawiają się na drodze w środku nocy. Tymczasem tylko 5,5 procenta kierujących rowerem, którzy uczestniczyli w wypadku, piło wcześniej alkohol.

- Najczęściej rowerzyści są potrącani w biały dzień przy dobrej widoczności - mówi Marcin Hyła, specjalista od ruchu rowerowego. - Kierowcy muszą się nauczyć zacząć zwracać uwagę na rowerzystów, którzy w ogóle nie są chronieni, poza tym należy zmienić niektóre przepisy ruchu drogowego.

Rower też ma pierwszeństwo

Według statystyk, najczęściej do wypadków dochodzi z powodu nie udzielenia pierwszeństwa przejazdu rowerzyście lub kierowcy samochodu, co stanowi aż 72 procent wypadków. Dwanaście procent to najechania na pieszych, 9 procent najechanie na rowerzystę z tyłu.

Paradoksalnie najwięcej wypadków jest na ulicach, na których znajdują się ścieżki rowerowe, z tym, że dzieje się to w miejscach przecięcia ruchu rowerowego z pieszym. Na skrzyżowaniach kierowanych sygnalizacją świetlną dochodzi do niemal jednej trzeciej wypadków.

Aleksander Buczyński ze stowarzyszenia "Zielone Mazowsze", autor referatu "Bezpieczne korzystanie z roweru" zaprezentowanego na konferencji naukowo-technicznej "Miasto i Transport 2008" w Warszawie zwraca uwagę, że przy typowym programie sygnalizacji świetlnej rowerzysta pokonujący przejazd rowerowy na zielonym świetle może zostać rozjechany przez samochody nadjeżdżające z trzech rożnych kierunków.

Jego zdaniem większość działań pod szyldem bezpieczeństwa ruchu rowerowego koncentruje się na czynnikach takich jak trzeźwość czy oświetlenie rowerzystów, co jego zdaniem ma znaczenie trzeciorzędne.

- Takie działania to zupełna amatorszczyzna - krytykuje Hyła. - Lepiej, żeby w ogóle tego nie robić, bo szkoda wydawać pieniędzy.

Co zrobić, aby było lepiej

Według Buczyńskiego wpływ na bezpieczeństwo ruchu rowerowego ma również infrastruktura. Tam, gdzie ruch samochodowy jest intensywny i szybki, należy go segregować czyli rozdzielać poprzez budowę wydzielonych dróg dla rowerów. Tam, gdzie te drogi powstają, są one często niskiej jakości i zamiast poprawić bezpieczeństwo, pogarszają je. Kolejną sprawą jest tak zwana niewidzialna infrastruktura rowerowa, czyli ulice o ruchu uspokojonym, gdzie ruch rowerowy może odbywać się bezpiecznie.

Z badań wynika, że rowerzysta jest bezpieczniejszy na drodze, gdzie jeździ dużo rowerów. Według Buczyńskiego przy sporadycznym ruchu rowerowym kierowcy są nieprzyzwyczajeni do widoku rowerzysty i nie wiedzą, jakich zachowań można się po nim spodziewać.

W tekście wykorzystano dane z referatu Aleksandra Buczyńskiego na III Konferencji Naukowo-Technicznej "Miasto i Transport 2008", która odbyła się 11 grudnia 2008 na Politechnice Warszawskiej.

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

V
VOLVO-Rider-ka
W dniu 05.01.2009 o 20:48, Gość napisał:

A co ma sygnalizacja czy stan nawierzchni do nieprzestrzegania przepisów i braku kultury polskich kierowców?



a to, że tam nie trzeba dodatkowo się skupiać na dziurach i żółtym migającym światełku. brak kultury i nieprzestrzeganie przepisów to domena także rowerzystów (często starszych pań).
t
tytus

Wiecie co? Dosć niedawno była na łamach tego forum baaardzo burzliwa dyskusja na temat rowezystów, i coś mi się wydaje że szykuje się następna, tylko ze od tamtej pory za dużo sie nie zmieniło więc na jakieś nowe argumenty szanch za dużych nie ma, a więc warto zaczynać od nowa tą zabawę?

G
Gość
W dniu 05.01.2009 o 17:44, VOLVO-Rider-ka napisał:

a jaki jest stan chodników i ulic oraz sygnalizacji świetlnej w Brukseli i Amsterdamie? To tak jakbyś porównał Warszawę do podsłupskiej wsi


A co ma sygnalizacja czy stan nawierzchni do nieprzestrzegania przepisów i braku kultury polskich kierowców?
V
VOLVO-Rider-ka
W dniu 05.01.2009 o 17:32, Gość napisał:

Gdybyś widział jak jeżdzą rowerzyści w Brukseli lub Amsterdamie, to nie pisałbyś takich banialuk. Tam dopiero kierowcy muszą uważać...i uważają.Dobrze napisał gość wyżej, że u nas dzicz dopiero ucywilizuje się w następnym pokoleniu.



a jaki jest stan chodników i ulic oraz sygnalizacji świetlnej w Brukseli i Amsterdamie? To tak jakbyś porównał Warszawę do podsłupskiej wsi
O
OFi

Po piersze rowerzyści powinni jeżdzić obowiązkowo w kaskach... i nie tylko dzieci ale wszyscy..., kask nie wiele kosztuje, a ochrania w jakimś stopniu głowę (w zależności od siły uderzenia)

Co do rowerzystów, to oni myślą że chodnik jest ich, i oni są panami tego chodnika... (przynajmiej mam takie wrażenie)... a jak jakiś człowiek będzie szedł po ścierzce rowerowej, to tak mogą ci "łaciną" pojechać, że szkoda słów...

Często widzę jak rowerzysta, nie ma świateł odblaskowych, a jak ktoś wzróci im uwagę, to zaraz znów pokazują powiedzą coś po "łacinie" i to wcale nie młoda osoba, ale zawsze starsza...

G
Gość
W dniu 05.01.2009 o 17:26, VOLVO-Rider-ka napisał:

po zebrze powinni przeprowadzić rower, nie przejechać (chyba, że jest pas dla rowerów).a to wina tego, że karta rowerowa nie jest już wymagana i nie ma szkoleń - jak kiedyś było.



Gdybyś widział jak jeżdzą rowerzyści w Brukseli lub Amsterdamie, to nie pisałbyś takich banialuk. Tam dopiero kierowcy muszą uważać...i uważają.
Dobrze napisał gość wyżej, że u nas dzicz dopiero ucywilizuje się w następnym pokoleniu.
V
VOLVO-Rider-ka
W dniu 05.01.2009 o 17:16, ordlieb napisał:

Zauważcie jednak, że nasi rowerzyści generalnie (podkreślam) słabo, albo w ogóle, nie znają kodeksu drogowego. Ignorują podstawowe wymagania. Jeżdżą bez oświetlenia, a nawet bez zwykłych odblasków, przejeżdżają przez zebry, manewr skrętu w lewo prawidłowo wykonuje najwyżej co setny (wystawią rękę i zjeżdżają, albo i nie zjeżdżają do osi; kto z nich najpierw odwróci głowę przed sygnalizowaniem ręką?) ... itd. Bardzo często łączą zachowania uczestnika rd pieszego i zmotoryzowanego. Np. wjadą na chodnik przed skrzyżowaniem, przejadą przez pasy, a za chwilę znów włączają się do ruchu kołowego. To podstawowy skutek zniesienia przed kilku laty obowiązku posiadania karty rowerowej dla uczestników rd po 18 roku życia. Młodsi mają przynajmniej okazję czegoś nauczyć się na lekcjach z wychowania komunikacyjnego w szkołach, ale starsi? Podobna historia jest z woźnicami...



po zebrze powinni przeprowadzić rower, nie przejechać (chyba, że jest pas dla rowerów).

a to wina tego, że karta rowerowa nie jest już wymagana i nie ma szkoleń - jak kiedyś było.
o
ordlieb

Zauważcie jednak, że nasi rowerzyści generalnie (podkreślam) słabo, albo w ogóle, nie znają kodeksu drogowego. Ignorują podstawowe wymagania. Jeżdżą bez oświetlenia, a nawet bez zwykłych odblasków, przejeżdżają przez zebry, manewr skrętu w lewo prawidłowo wykonuje najwyżej co setny (wystawią rękę i zjeżdżają, albo i nie zjeżdżają do osi; kto z nich najpierw odwróci głowę przed sygnalizowaniem ręką?) ... itd. Bardzo często łączą zachowania uczestnika rd pieszego i zmotoryzowanego. Np. wjadą na chodnik przed skrzyżowaniem, przejadą przez pasy, a za chwilę znów włączają się do ruchu kołowego. To podstawowy skutek zniesienia przed kilku laty obowiązku posiadania karty rowerowej dla uczestników rd po 18 roku życia. Młodsi mają przynajmniej okazję czegoś nauczyć się na lekcjach z wychowania komunikacyjnego w szkołach, ale starsi? Podobna historia jest z woźnicami...

G
Gość

Polska dzicz w swoich pojazdach składających się z metalu, szkła i plastyku /do których ma nabożny stosunek/, ucywilizuje się tak za 20, 30 lat. Do tego czasu trudno będzie wbić do głów robotniczo-chłopskich, że piesi i rowerzyści w mieście to "święte krowy". Oni są najważniejsi, a samochody to intruzi, którzy zanieczyszczają atmosferę i stwarzają niebezpieczeństwo w rękach dziczy. W cywilizowanych krajach, na zachód od Odry tak jest..."i kropka".

j
joker

hm, jak to odczytać w kontekście promowania rowerów przez redaktorów gp? walka z przeludnieniem? ;-)

G
Gość

tia, Golfy sieją spustoszenie....Nie to co nasza V850

V
VOLVO-Rider-ka

W Niemczech rowerzyści mają pierwszeństwo i jeśli kierowca nie ustąpi mu pierwszeństwa to przywalają słony mandat... a u nas? rowerzyści powinni uważać jeśli chcą żyć... a szczególnie na Golfy powinni uważać... :/

Dodaj ogłoszenie