Susza „Nad Słupią”. Szkoła Policji w Słupsku niechcący odcięła działkowców od wody

Bogumiła Rzeczkowska
Bogumiła Rzeczkowska
Działkowcy z ogrodów z ogrodów "Nad Słupią" czerpią wodę ze studni gruntowych, ale wkrótce jej zabraknie. Mogą podłączyć się do wodociągu Szkoły Policji w Słupsku, ale tymczasowo
Działkowcy z ogrodów z ogrodów "Nad Słupią" czerpią wodę ze studni gruntowych, ale wkrótce jej zabraknie. Mogą podłączyć się do wodociągu Szkoły Policji w Słupsku, ale tymczasowo Łukasz Capar
Udostępnij:
Działkowcy z Rodzinnego Ogrodu Działkowego Zjednoczenie „Nad Słupią” nie mają wody. Powodem są zakończone już prace na terenie Szkoły Policji, podczas których rurociąg odcięto od ujęcia. Tymczasem Szkoła Policji twierdzi, że na mapie geodezyjnej nie ma sieci działkowców.

W okolicy strzelnicy w Słupsku ROD Zjednoczenie ma dwa ogrody – „Przy rzece” i „Nad Słupią”. Do pierwszego z nich woda dociera. Drugi został od niej odcięty na przełomie września i października 2021 roku.

- Mimo że sezon się kończył, interweniowałem od razu – mówi Marek Felski, prezes ROD Zjednoczenie w Słupsku, krótko przedstawiając historię działek: - W przeszłości należały do pracowników resortu spraw wewnętrznych. Jeszcze dwa-trzy lata temu ogrody uprawiali najstarsi pracownicy ówczesnej Szkoły Milicji Obywatelskiej, a teraz ich rodziny. W 1964 roku resort przekazał ogrody urzędowi miasta, a następnie my je przejęliśmy. Nigdy nie było problemu ze współpracą za Szkołą Policji. Z jej terenu płynęła woda, a my rozliczaliśmy się z Wodociągami z podlicznika. Tak to działało. W ubiegłym roku na terenie Szkoły Policji wymieniano sieć wodną, o czym nas uprzedzono. Prace trwały około trzech tygodni, a wykonawca miał nasze instalacje odtworzyć. Po odbiorach jednak okazało się, że ogrody „Nad Słupią” nie mają wody.

Po interwencji prezesa Szkoła Policji obiecała sprawę wyjaśnić.
- Mieli sprawdzać. Mijała zima, ale już w lutym się im przypomniałem – relacjonuje Marek Felski. - Zaczęła się przepychanka. Wodociągi, choć nas obciążają, twierdziły, że nie mamy z nimi umowy. Komendant szkoły nie odpowiadał. Nieoficjalnie dowiedziałem się, że nie będą niczego robić, ponieważ inwestycja jest zakończona, wykonawca zrobił wszystko zgodnie z tym, co było wcześniej, wszystkie przyłącza zostały odtworzone, Szkoła Policji nie ma pieniędzy, a rur nie było w ewidencji. Na szczęście udostępniono nam teren i sami zrobiliśmy przekopy. Udało nam się zlokalizować odcięty rurociąg. Wyjaśniono nam, że stało się to przy likwidacji zbędnych odcinków sieci. Wykonawca dostał zlecenie, aby je odciąć i nie wiedział, w którym miejscu jest ujęcie dla naszego ogrodu. Nie było to celowe, ale Szkoła Policji mogła się bardziej postarać. Wiosna jest sucha, działkowcy pytają o wodę, bo w czterech studniach gruntowych na działkach już się kończy.

Prezes zapowiada, że w następnym tygodniu rozpocznie się dalsze szukanie rur, bo jeszcze nie wiadomo, którędy przebiega cała instalacja, odkopywanie i szukanie sposobu, jak je podłączyć do obecnej instalacji. Działkowcy zrobią to na własny koszt.

- W naszych studniach wody jest coraz mniej – pokazuje Ewa Prokopczuk, gospodarz ogrodów „Nad Słupią”. - Do podlania jest 45 działek. My pokryjemy koszty podłączenia, ale będziemy się domagać zwrotu. Szkoła Policji powinna dawać moralny przykład. A tu społeczność musi brać sprawy w swoje ręce.

Tymczasem Szkoła Policji w Słupsku zaprzecza swojej winie.
- Ta sytuacja nie wynika z naszej złej woli – mówi Piotr Kozłowski, rzecznik Szkoły Policji. - Mam przed sobą mapę geodezyjną, z której wynika, że przyłącze działkowców z tego kompleksu ogrodowego jest podłączone bezpośrednio do magistrali Wodociągów. Na mapie nie ma sieci prowadzącej od podlicznika do naszych instalacji. Dlatego, gdy robiliśmy remont sieci, nie zostawiliśmy tego podłączenia – wyjaśnia Piotr Kozłowski, rzecznik Szkoły Policji. - Jednak okazało się, że w rzeczywistości działkowcy byli podłączeni do nas. Teraz nie mogą podłączyć się do naszej instalacji, bo nie ma podstaw prawnych. Muszą wystąpić do Wodociągów o warunki bezpośredniego przyłączenia o nich. Oczywiście możemy tymczasowo udostępnić im wodę. I to od zaraz. Mogą podłączyć wąż do naszego hydrantu. Jednak inaczej nie możemy pomóc.

Ta sprawa jest kolejnym przykładem braku ewidencji instalacji podziemnych. Na wodę czekają też działkowcy z Zimowisk pod Ustką, gdzie w czasie przebudowy drogi krajowej nr 21 maszyna budowlana uszkodziła rurociąg, którego nie było na mapach.

ZOBACZ TEŻ:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosja niszczy ukraiński przemysł

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Głos Pomorza
Dodaj ogłoszenie