Kredyt dla firm to jedno z narzędzi, które można wykorzystać, by z niewielkiej firmy uczynić firmę średnią (a potem może i rynkowego potentata), usprawnić jej funkcjonowanie lub zwiększyć zyski. Nieprawidłowo wykorzystany, może stać się jednak źródłem poważnych kłopotów. Jakie są najczęstsze błędy drobnych przedsiębiorców, prowadzące do tego, że albo nie otrzymują oni kredytów, albo mają z nimi problemy? Sprawdźmy.

Błąd nr 1: Bierzesz więcej, niż jesteś w stanie oddać

Kredyt w biznesie rządzi się nieco innymi prawami, niż kredyt konsumencki. Wynika to z tego, że kredyt na firmę bierze się zwykle po to, by firma mogła zarobić więcej pieniędzy, podczas gdy kredyt konsumencki to najczęściej sposób na to, by pieniędzy się... pozbyć.

Mimo różnic, pewne podstawowe zasady są w obu przypadkach wspólne. Chyba najważniejsza z nich to „nie pożyczaj więcej, niż jesteś w stanie oddać”. Mimo to, wielu kredytobiorców ją łamie.

Dlaczego? Powody wyjaśnia Aleksander Widera, prezes Kredytmarket.com, firmy udzielającej przez internet kredytów przedsiębiorcom.

Część przedsiębiorców zbyt optymistycznie ocenia swoje przyszłe przychody, ograniczając się do scenariusza, w którym wszystko idzie „jak po maśle”. Tymczasem w życiu nie zawsze tak jest: sprzedaż może być niższa od oczekiwań, mogą pojawić się niespodziewany wydatki, a koszty wzrosnąć. Biorąc kredyt, warto sprawdzić, czy nasz budżet będzie „spinał się” także w niesprzyjających okolicznościach.

Inni z kolei zbyt lekko podchodzą do planowania wydatków. Właściciele małych firm nie analizują wnikliwie swoich budżetów. Często byłaby to sztuka dla sztuki, więc to słuszne podejście, jednak w przypadku większych przedsięwzięć pewne wydatki mogą im przez to po prostu umknąć – mówi Aleksander Widera. Dlatego jeśli kredyt jest duży w skali dotychczasowej działalności firmy, warto poświęcić mu szczególną uwagę.

Jest wreszcie taka grupa przedsiębiorców, która świadomie bierze kredyt „pod korek”. To właściciele firm, którzy realnie szacują swoje możliwości, rzetelnie analizują sytuację i... z premedytacją decydują się na agresywne wykorzystanie kredytu. Rachunek prawdopodobieństwa jest tu jednak nieubłagany: część z nich będzie miała kłopoty ze spłatą kredytu – tłumaczy szef Kredytmarket.com – O ile sam przedsiębiorca może się na takie ryzyko godzić, to kredytodawca już niekoniecznie.

Zasada „bierz tyle, ile możesz spłacić” dotyczy szczególnie kredytów inwestycyjnych: kredyt będziesz spłacać zapewne od pierwszego miesiąca, natomiast na efekty inwestycji przyjdzie Ci poczekać jakiś czas. Tę lukę musisz wziąć pod uwagę. W przeciwnym razie kredyt może wpędzić Cię w kłopoty, zanim jeszcze Twoja inwestycja zacznie przynosić planowane dochody.

Błąd nr 2: Pozwalasz sobie na DTI powyżej 50%

Wskaźnik DTI (ang. debt to income) to jeden z podstawowych wskaźników, jaki banki i firmy pożyczkowe wykorzystują do oceny zdolności kredytowej kredytobiorców. Mimo nieco „technicznej” nazwy, jego istota jest prosta – aby go obliczyć, wystarczy podzielić miesięczne wydatki na spłatę długów przez kwotę miesięcznych dochodów.

Wskaźnik DTI na poziomie 50% oznacza więc, że kredytobiorca połowę swoich dochodów przeznacza na spłatę zobowiązań. Proste? Proste. Dlaczego jednak akurat 50% jest wartością graniczną? Tu warto sięgnąć do najnowszej historii.

Tzw. Rekomendacja T Komisji Nadzoru Finansowego jeszcze do 2013 roku przewidywała, że dla konsumentów zarabiających średnią krajową, wskaźnik DTI nie powinien przekraczać 50%, a dla osób o najwyższych dochodach – 65%. Ostatecznie ograniczenia te zniesiono (m.in. dlatego, że spowodowały one napływ klientów do tzw. firm pożyczkowych), ale wciąż wiele instytucji właśnie na poziomie 50% określa bezpieczny poziom wskaźnika DTI.

Rekomendacja dotyczyła co prawda konsumentów, ale w przypadku mikroprzedsiębiorców, gdzie granica między finansami firmy i finansami osobistymi zaciera się, warto stosować te same reguły, jakie stosowane byłyby w odniesieniu do konsumentów – dodaje szef Kredytmarket.com.

Na koniec, warto zaznaczyć, że licząc wskaźnik DTI należy brać pod uwagę wartości po wzięciu kredytu. Jeśli więc:

  • Twoje obecne dochody wynoszą 10 tys. zł,
  • łączne raty dotychczasowych kredytów to 3 tys. zł,
  • planujesz wziąć kredyt na 30 tys. zł, z miesięczną ratą 2,5 tys. zł.

to obecne DTI dla Ciebie wynosi 30%, ale po wzięciu kredytu wzrośnie już do 55%, bo łączna suma rat wyniesie 5,5 tys. zł. Oznacza to, że większość kredytodawców prawdopodobnie odrzuci Twój wniosek kredytowy.

Kredymarket

Błąd nr 3: Psujesz swoją historię kredytową pożyczkową „drobnicą”

Jednak nie tylko łączna wartość spłacanych rat może być problemem. Wśród osób składających wnioski kredytowe w Kredytmarket spotykamy także takich, którzy co prawda nie przesadzają z łączną kwotą zobowiązań, ale przesadzają z ich liczbą. Rekordzista miał parędziesiąt różnych pożyczek, każda na stosunkowo niewielką kwotę. Wskaźnik DTI był na przyzwoitym poziomie, jednak historia w BIK wskazywała na problemy ze spłatą – opowiada Aleksander Widera.

Czyżby ciężar pożyczek jednak tego klienta przygniótł?

Tak, ale nie kwotowy – ów klient nie zapanował po prostu nad mnogością różnych zobowiązań i kilka razy spłata raty po prostu mu umknęła. „Zszargało” mu to historię kredytową w BIK i w efekcie radykalnie zmniejszyło ofertę dostępnych dla niego kredytów - dodaje Widera.

Aby uniknąć podobnych sytuacji, nie działaj impulsywnie – planuj. Jeśli masz zaciągnąć (kolejny) kredyt, zastanów się, ile będzie Ci naprawdę potrzebne: czy oprócz 10 000 zł, które potrzebujesz dzisiaj, nie będziesz potrzebował dodatkowych 5 000 zł za tydzień? Chwila namysłu dziś może Ci oszczędzić problemów w przyszłości.

Błąd nr 4: Tracisz czujność przy małych pożyczkach…

Skoro jesteśmy przy wielu pożyczkach: czasami nawet mimo skrupulatnego planowania, możesz stanąć przed niespodziewaną koniecznością wzięcia nieprzewidzianego wcześniej kredytu. To się po prostu może zdarzyć: wystarczy, że któryś z Twoich ważnych klientów zacznie spóźniać się z płatnościami. Początkowo będziesz zapewne w stanie pokrywać tę lukę ze środków własnych, ale na dłuższą metę może to być nieopłacalne lub trudne.

Jeśli chodzi o niewielką kwotę – a często tak jest – aż się prosi, aby wybrać rozwiązanie szybkie i łatwe, nie przejmując się szczególnie kosztami. W końcu jeśli mówimy o niewielkiej kwocie, to jakie mogą być koszty pożyczki?
Okazuje się, że niemałe. Pożyczka na 5 000 zł na pół roku może spokojnie kosztować nawet drugie tyle. W efekcie, aby załatać chwilową lukę w kasie na poziomie 5 tys. zł, płacisz 5 tysięcy złotych prowizji, opłat i odsetek. Te 5 tysięcy to Twój utracony zysk.

Tak więc niezależnie od kwoty: licz koszty, szczególnie jeśli korzystasz z kredytu łatwo dostępnego. Brak wnikliwej oceny zdolności kredytowej połączony z dużą dostępnością kredytu zwykle oznacza wysokie koszty opłat, prowizji i usług dodatkowych - tłumaczy ekspert z Kredytmarket.

Błąd nr 5: pożyczasz, bo dają

Sukces w prowadzeniu biznesu to co prawda umiejętność wykorzystywania nadarzających się okazji, ale w przypadku kredytów należy do tej zasady podchodzić ze sporą ostrożnością. Po kredyt należy sięgać wtedy, kiedy jest naprawdę potrzebny, czyli wtedy kiedy jest dla niego konkretne zastosowanie – a nie wtedy, kiedy jest tani.

Co prawda kiedy przypomnimy sobie, jak bolesne może być ubieganie się o kredyt dla mikroprzedsiębiorców w banku, może się wydawać, że kredyt jest niemalże łaską, więc jeśli „dają”, to należy brać. Jednak patrząc na to z drugiej strony barykady, działalność kredytowa to także biznes. Kredytodawcy zależy na tym, aby sprzedać jak najwięcej kredytów, lub żeby sprzedać je jak najdrożej. Czasami trafisz na tych pierwszych – czasami będzie to nawet Twój bank! – ale nie korzystaj z ich oferty tylko dlatego że jest dobra.

Korzystaj z kredytów tylko wtedy, kiedy ich potrzebujesz. Nie bierz limitu w koncie „na wszelki wypadek”, jeśli nie przewidujesz, że może się okazać potrzebny. Nie bierz taniej pożyczki po to, żeby potem zastanawiać się, jak ją wykorzystać. Pożyczka, nawet najtańsza, jeśli nie jest wykorzystana, będzie oznaczać dla Ciebie tylko koszty. Niewykorzystany limit debetowy w koncie zresztą często też (wystarczy poszukać w tabeli opłat i prowizji pozycji „opłata za zaangażowanie” lub „prowizja za zaangażowanie”).

Kredyty dla firm nie są po to, aby zwiększać koszty – są po to, by zwiększać przychody - kończy Aleksander Widera.