Tarcza antyrakietowa skuteczna

Redakcja
Armia amerykańska przeprowadziła udany test systemu tarczy antyrakietowej - poinformował rzecznik Pentagonu Bryan Whitman. Jednak został on przeprowadzony w sprzyjających warunkach.

Rakieta - cel wystrzelona z poligonu Kodiak na Alasce zniszczyła rakieta przechwytująca z bazy sił powietrznych Vandenberg w Kalifornii.

Cel został zniszczony 6 grudnia o godz. 15.29 czasu lokalnego (21.29 czasu warszawskiego) nad Oceanem Spokojnym, na wysokości 200 km.

Łącznie z trzynastu przeprowadzonych przeprowadzonych testów, udało się osiem.

- Był on największy i najbardziej skomplikowany ze wszystkich przeprowadzonych do tej pory - powiedział gen. Patrick O'Reilly, szef Agencji ds. Obrony Antyrakietowej.
Udany test to dla zwolenników tarczy kolejny dowód na skuteczność tej broni, co może znacząco zwiększyć możliwość powstania wyrzutni rakiet pod Słupskiem. Przypomnijmy, że nowy prezydenta USA Barack Obama stwierdził, że realizacja pomysłu zależy właśnie od efektywności systemu.

Przeciwnicy szybko jednak wskazali, ze rakieta - cel nie wykonała żadnych działań obronnych (np. rozrzucenia mikroskopijnych metalu zakłócających działanie radarów naprowadzających rakietę przechwytującą).

- Jakiekolwiek państwo dysponujące technicznymi możliwościami i motywacją do odpalenia rakiety dalekiego zasięgu na Stany Zjednoczone, miałoby również możliwość i motywację aby zastosować środki zakłócające - stwierdził fizyk David Wright z organizacji Związek Zaniepokojonych Uczonych (Union of Concerned Scientists).

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

~administrator~
W dniu 15.12.2008 o 15:05, zorro napisał:

Zacytuje z pokrewnego tematu:Ja mimo wszystko staram się nie panikować i śpię spokojnie



To jeszcze bardziej tarcze...i pare patriotow pod granice...
g
garfunkel73

Ludzie i lodziska na co nam tarcza antyrakietowa(antyrosyjska)przecież my Słupszczanie,my Polacy nic z tego nie bedziemy mieli!!!po 1 nas ta tarcza przed niczym ani nikim nie chroni,po 2 trzeba handlowac z Rosjanami!bo nie trzeba byc wybitnym ekonomistą zeby wiedziec ze tam jest rynek bez dna(amerykanie nic nigdy nod nas nie kupią,bo maja pod nosem Meksyk i Ameryke Pd. )3. POTRZEBNE jest nam lotnisko,a wtedy ruszy gospodarka w naszym rejonie!4. nie bądżmy poligonem dla USA i IZRAELA bo o to tu w tym wszystkim chodzi!!

z
zorro
W dniu 15.12.2008 o 14:17, ~administrator~ napisał:

Czemu ruscy mieliby atakowac?Albo: czemu podczas zimnej wojny nie atakowali jak prawdziwe bronie byly pod ich granicami?Czemu amerykanie nie atakowali?Powiedzcie mi czemu dzisiejsza rosja powinna byc glupsza nisz dawniejsza rosja, ktora miala durzo wiecej broni, ktora byla durzo lepiej pszygotowana i ktora miala prawdzwiy powod??Moze wtedy zrozumie wasza panike...



Zacytuje z pokrewnego tematu:
Rosja przypomina Hitlerowskie Niemcy
Paradoksalnie, praktycznie w tym samym czasie,
Prezydent Rosji Władimir Putin poinformował iż Na potrzeby obrony narodowej i bezpieczeństwa
Rosja przeznaczy w roku 2009 o 27% środków więcej niż obecnie'.
W sumie będzie to kwota niemal 2,4 biliona rubli, czyli w przeliczeniu - 94,12 mld dolarów.
Trzeba podkreślić, że jeszcze w roku 2005 r. budżet militarny wyniósł nieco ponad 500 mld rubli (ok. 18 mld USD) przy czym około 140 mld rubli wydanych zostało na modernizację.
A w roku 2007 wydatki na cele militarne w Rosji wyniosły jedyne 31 miliardów dolarów, dokładnie sześć razy więcej w 2002 roku.
I szybko się dozbraja.
To jest dziwne państwo które egzystuje tylko dzięki własnym kopalinom, ostatnio starają się ograniczyć wydobycie swoich kopalin aby spowodować wzrost cen na światowym rynku, widać misterny plan ulega zachwianiu.

Ja mimo wszystko staram się nie panikować i śpię spokojnie
~administrator~
W dniu 14.12.2008 o 22:35, operator napisał:

co w przypadku wystrzelenia rakiet przez rosje typu topol m nasza tarcza nie ma zadnych szans to jak trafienie z pistoletu w pocisk moździerzowy a rosja ma ich (rakiet) 10 tys tarcza potrafi sledzic tylko jedna rakiete takze gadanie ze tarcza potrzebna i doskonala moga wsadzic sobie to w d...., sprawa 2 jest ze ludzie sa niedoinformowani



Czemu ruscy mieliby atakowac?
Albo: czemu podczas zimnej wojny nie atakowali jak prawdziwe bronie byly pod ich granicami?
Czemu amerykanie nie atakowali?
Powiedzcie mi czemu dzisiejsza rosja powinna byc glupsza nisz dawniejsza rosja, ktora miala durzo wiecej broni, ktora byla durzo lepiej pszygotowana i ktora miala prawdzwiy powod??
Moze wtedy zrozumie wasza panike...
o
operator

co w przypadku wystrzelenia rakiet przez rosje typu topol m nasza tarcza nie ma zadnych szans to jak trafienie z pistoletu w pocisk moździerzowy a rosja ma ich (rakiet) 10 tys tarcza potrafi sledzic tylko jedna rakiete takze gadanie ze tarcza potrzebna i doskonala moga wsadzic sobie to w d...., sprawa 2 jest ze ludzie sa niedoinformowani

G
Gość

Inaczej
www.polityka.pl/widok-zza-tarczy/Text01,934,2 55845,18/
"Nawet dla kraju wysoko rozwiniętego jest to ambitne technicznie wyzwanie, aby
lecącą z prędkością 25 000 km/h rakietę międzykontynentalną (ICBM) nie tylko
wykryć, ale też określić jej kurs i wystrzelić rakietę przechwytującą, która
ją trafi i zniszczy jej głowicę. Rzeczywistość na razie do tych wyzwań nie
dorasta; połowa dotychczasowych prób się nie powiodła. A przy tym były to
próby w warunkach laboratoryjnych, nie uwzględniające ewentualnych środków
obronnych - próby, w których `myśliwi" dokładnie wiedzieli jak `zwierzyna", na
którą polują, będzie wyglądać na ekranie radaru.

Już od dawna amerykańskie i rosyjskie rakiety przenoszą więcej niż jedną
głowicę i wypuszczają pociski kamuflujące, które na radarach wyglądają jak
głowice bojowe i mają dezorientować obronę. Istnieją też już nadajniki, które
maskują obraz ICBM i czynią rakietę niewidzialną dla radaru.

Ale i bez takich trików nie jest łatwo zniszczyć nadlatującą bombę atomową,
już samo jej znalezienie stanowi problem. Wprawdzie rakieta niosąca bombę jest
ogromna, ale ona już po paru minutach zostaje wypalona i stopiona. Zabójcza
resztka pocisku, lecąca bardzo szybko dalej na wysokości 400-500 km, ma tylko
2 metry dlugości. Odbija ona sygnał radarowy tak słabo, że na ekranach
widoczna jest tylko jako maleńki punkcik odpowiadający obiektowi o powierzchni
jednej dziesiątej metra kwadratowego. Dla porównania: radarowy przekrój
samolotu pasażerskiego jest około 500 razy większy. Albo, jak mówi Postol:
Przekrój głowicy jest z grubsza dziesięć razy większy od konika polnego.

Jakby tego było jeszcze mało, radar musi też rozpoznać, że wykryto
rzeczywiście głowicę bojową, a nie konika polnego czy pocisk kamuflujący.
Nawet gdyby z góry znany był typowy obraz radarowy nadlatującej głowicy,
właściwie nie da się jej odróżnić od innych, podobnych obiektów latających.
Technika radarowa jeszcze tak daleko nie zaszła.

Aby dosięgnąć celu, rakieta przechwytująca musi zostać odpalona w porę, w
dokładnie określonym momencie, aby niesiony przez nią `kill vehicle", tj.
pocisk, trafił. I nie wystarczy dotrzeć tylko w pobliże wrogiej głowicy.
Odchylenie choćby tylko o jeden metr jest zbyt wielkie, gdyż wrogie głowice
niszczone są czysto mechanicznie, potężnym uderzeniem kill vehicle. Jeśli on
się o cel tylko otrze, niewiele się stanie.

Nie ma co do tego wątpliwości, że system ten jest bardzo nieskuteczny i
właściwie działa tylko w bardzo prostych, eksperymentalnych warunkach, mówi
Götz Neuneck, fizyk i pracownik naukowy Instytutu Badań nad Pokojem i Polityką
Bezpieczeństwa na uniwersytecie w Hamburgu. Tak więc obrona będzie iluzoryczna."
06.12.2008 04:16

G
Gość

Testy ustawione. Oto artykuł z Guardiana
"Zgoda na zainstalowanie przez Polskę amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej to oryginalny sposób, aby odebrać sobie życie. Podczas gdy Rosja demonstruje, co może stać się jej byłym sługusom, gdy ją zdenerwują, Polska wtyka kij w mrowisko. Zgodnie z oczekiwaniami Polaków Rosjanie odpowiedzieli na ich decyzję zapowiedzią, że zrównają sąsiednie państwo z ziemią. Okazało się więc, że system obrony przeciwrakietowej jest jednak potrzebny: może się przydać, aby przechwytywać rakiety wystrzeliwane przez Rosjan w stronę Polski, Czech i Wielkiej Brytanii w akcie zemsty za... ich zaangażowanie w projekt systemu obrony przeciwrakietowej.

Tarcza przeciw komu?

Rząd amerykański utrzymuje, że wyrzutnie rakiet przechwytujących, które mają stacjonować na wybrzeżu Bałtyku, nie mają żadnego związku z Rosją: ich celem ma być ochrona Europy i USA przed międzykontynentalnymi pociskami balistycznymi, których nie mają ani Iran ani Korea Północna. I właśnie dlatego wyrzutnie mają być umieszczone w Polsce, która - jak przecież każdy przeciętnie inteligentny uczeń wie z lekcji geografii - graniczy z oboma państwami zbójeckimi.

System pozwoli nam ze spokojem patrzeć w przyszłość, gdzie - według Pentagonu - wyrzutnie przeciwrakietowe będą "chronić nasz kraj () i naszych przyjaciół i sojuszników przed atakami z użyciem pocisków balistycznych"; o ile Rosjanie wspaniałomyślnie zdecydują się zaczekać, aż system zacznie działać i dopiero wtedy zaserwują nam bombkę atomową. Dobra wiadomość jest taka, że przy obecnym tempie skuteczny system obrony antyrakietowej zacznie działać za około 50 lat. Zła wiadomość jest taka, że mniej więcej od 60 lat wszyscy powtarzają, że tarcza zacznie działać za pół wieku.

Ustawione testy

Prace nad systemem trwają od 1946 r. i do tej pory udało się uzyskać wielkie nic. Czytając oświadczenia prasowe amerykańskiej Agencji Obrony Przeciwrakietowej można odnieść wrażenie, że jest zupełnie inaczej: słowo "sukces" pojawia się w nich częściej niż jakikolwiek inny rzeczownik. Rzeczywiście, w ramach programu udało się zestrzelić dwie z pięciu rakiet wystrzelonych w ostatnich 5 latach podczas testów głównego elementu tarczy, czyli Naziemnego Systemu Zwalczania Rakiet w Środkowej Fazie Lotu (Ground-Based Midcourse Defense - GMD). Niestety takie próby w niczym nie przypominają prawdziwego ataku nuklearnego.

Wszystkie przeprowadzone do tej pory testy - udane i nieudane - były ustawione. Cel, jego rodzaj, tor i docelowy punkt uderzenia były znane przed rozpoczęciem prób. Do testów wykorzystuje się zawsze po jednym pocisku, bo system nie dałby sobie rady z dwoma lub więcej. W przypadku zastosowania pocisków-przynęt, nie były one podobne do właściwego celu i system identyfikował je z dużym wyprzedzeniem. Aby wzmocnić wrażenie, że prace nad systemem przynoszą same sukcesy, ostatnie testy przeprowadzane są w jeszcze mniej realnych warunkach: agencja całkiem zaprzestała stosowania przynęt podczas testów systemu GMD.

Oszukać system

Tarcza antyrakietowa ma jedną podstawową wadę: nie wiadomo jak wyrzutnie rakiet przechwytujących miałyby przechytrzyć wroga. Ja zauważa Philips Coyle - były wysoki urzędnik Pentagonu, odpowiedzialny za obronę przeciwrakietową - sposobów na oszukanie systemu obrony jest nieskończenie wiele. Inne państwo może wystrzelić jeden prawdziwy pocisk wraz z kilkoma fałszywymi, wyglądającymi identycznie jak właściwy pocisk na ekranie radaru czy w podczerwieni. Obecnie nawet balon czy kawałki folii metalowej mogą przyczynić się do awarii systemu. Wystarczy pomalować pocisk na biało, aby zmniejszyć jego podatność na wykrycie przez laser o 90 proc. Ta "wyrafinowana" technologia kamuflażu, dostępna w sklepie budowlanym za rogiem, oznacza, że można wyrzucić do kosza kolejny element programu antyrakietowego, na który już wydano grube miliardy. Wrogie państwo może zresztą zrezygnować z pocisków balistycznych na rzecz rakiet samosterujących, z którymi system nie da sobie rady.

Obrona antyrakietowa jest tak droga, a sam system można oszukać tak niewielkim kosztem, że gdyby amerykański rząd poważnie myślał o wprowadzeniu w życie programu, który byłby skuteczny, naraziłby kraj na bankructwo podobnie jak to miało miejsce w przypadku wyścigu zbrojeń, który doprowadził do upadku Związek Radziecki.

Inwestując kilka miliardów dolarów w technologie oszukiwania radarów Rosja zmusiłaby USA do wydania trylionów dolarów na środki zwalczania pocisków. Przy takim stosunku kosztów nawet Iran byłby w stanie doprowadzić USA do bankructwa.

Rozwój spiralny

Stany Zjednoczone wydały między 120 a 150 miliardów dolarów na program od czasu gdy Ronald Reagan wznowił prace nad nim w 1983 r. Za rządów George'a Busha tempo wydatków wzrosło. Pentagon wnioskuje o 62 miliardy na najbliższe 5 lat, co daje całkowity koszt na lata 2003-13 w wysokości 110 miliardów dolarów. Nie ma jasnych kryteriów sukcesu. Według opracowania opublikowanego w czasopiśmie "Defense and Security Analysis" Pentagon stworzył nowy system finansowania, aby program obrony przeciwrakietowej nie podlegał rządowym standardom rachunkowości. System nazywa się "rozwój spiralny" i jest to bardzo celna nazwa, bo koszty wymykają się tu spod kontroli.

"Rozwój spiralny" oznacza, według dyrektywy Pentagonu, że "w chwili rozpoczęcia programu nie są znane wymogi końcowe". Zamiast tego system może rozwijać się tak, jak się podoba urzędnikom. Rezultat jest taki, że nikt nie ma bladego pojęcia, jakie cele program ma osiągnąć lub czy już je osiągnął. Nie ma żadnych ustalonych terminów, żadnych ustalonych kosztów dla żadnego elementu programu, nie ma kar za opóźnienia lub niepowodzenia, nie ma norm według których można by system ocenić. Jednocześnie ten monstrualny plan nie jest w stanie osiągnąć tego, co warta kilkaset dolarów praca dyplomatów osiągnęłaby w jedno popołudnie.

Worek bez dna

Dlaczego więc rząd wydaje miliardy na program, który jest skazany na porażkę? Wskazówka: odpowiedź zawarta jest w pytaniu. Program jest kontynuowany właśnie dlatego, że nie działa.

Amerykańska polityka jest zgniła aż do kości, bo ani Republikanom ani Demokratom nie udało się dojść do ładu z kwestią finansowania kampanii. Ale za kadencji Busha korupcja osiągnęła poziom zbliżony do Nigerii. Rząd federalny realizuje szeroko zakrojony program pomocy społecznej dla korporacji, wynagradzając je miliardowymi kontraktami za miliony dolarów przekazywane w formie darowizn dla partii politycznych. Obrona antyrakietowa to największe koryto ze wszystkich, taki magiczny worek bez dna. Fundusze płynące do firm wytwarzających produkty i świadczących usługi z zakresu obronności i przestrzeni powietrznej nigdy go nie wypełnią i trzeba je będzie bez przerwy wpompowywać, bo system nigdy nie będzie działał jak należy.

Przynęta Ameryki

Aby strumień pieniędzy nie przestał płynąć, administracja wyolbrzymia zagrożenia ze strony krajów, które nie mają możliwości wystrzelenia bomby atomowej i ignoruje możliwość reakcji ze strony państw, które taką możliwość mają. W Rosji też nie brakuje korupcyjnych ciągot. Na twarzach rosyjskich generałów i szefów urzędów obrony rysował się ponury uśmiech, gdy zrozumieli, że amerykańskie posunięcia pomogą im powiększyć władzę i będą usprawiedliwieniem dla żądań powiększenia budżetów. Stara biedna Polska, jak Czechy i Wielka Brytania dała się wmanewrować i stała się przynętą Ameryki.

Próby zrozumienia amerykańskiej polityki zagranicznej w kategoriach racjonalnego zaangażowania w problemy międzynarodowe czy skutecznej metody wywierania wpływu na świat nie mają najmniejszego sensu. Interesy rządu zawsze były prowincjonalne. Stara się on uspokajać lobbystów, wpływać na zmiany poglądów opinii publicznej w kluczowych momentach politycznego cyklu, zadowalać szalone chrześcijańskie fantazje i dogadzać koncernom telewizyjnym kierowanym przez ekscentrycznych miliarderów. Stany Zjednoczone tak naprawdę nie prowadzą polityki zagranicznej. Mają tylko zestaw polityk krajowych, które próbują realizować także poza własnymi granicami. To, że straszą świat 57 rożnymi wersjami zniszczenia świata nie ma znaczenia dla obecnej administracji. Ważne jest tylko to, kto dostanie kasę i jakie będą z tego korzyści polityczne.

George Monbiot

Źródło: The Guardian"

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3