"Spróbuj... a Natura Cię zadziwi" - w tak zatytułowanej ulotce Piotr Hawran z Miłogoszczy zawarł kompedium wiedzy o zaletach miodu. Klienci targowiska w Koszalinie chętnie sięgają po to słowo drukowane.

Piotr Hawran, mistrz pszczelarski opowiada o wszystkim z pasją równą tej, z jaką prowadzi pasiekę.
- Miód trzeba jeść wtedy, gdy jesteśmy zdrowi, wówczas organizm będzie silny i nie da się bakteriom - powiedział nam. - Niestety, większość ludzi sięga po miód zimą, najczęściej po wielokwiatowy, bo jest tani. Na drugim miejscu jest lipowy, a na trzecim - gryczany. Radziłbym, by przez cały rok jeść pyłek, bo jest wartościowszy od miodu i w przyszłości ludzie to zrozumieją. Pyłek kwiatowy jest koncentratem witaminowo-mineralnym.

Kilo pyłku kosztuje 70 zł, ale na stole leżały zawiniątka po 10 dkg, czyli po 7 zł. Mistrz doradził klientce, która sięgnęła po paczuszkę, by wieczorem moczyła pyłek w przegotowanej wodzie i piła rano, na 20 minut przed śniadaniem. Pyłkiem Piotr Hawran wzbogaca też miody. Po raz pierwszy od 30 lat na stole pojawił się miód z krwawnikiem (35 zł), który zakwitł w zeszłym roku na obszarze 1500 ha. Krwawnik ma bardzo szerokie działanie, m.in. pobudza wątrobę, jest doskonały na przeziębienie.

Miody (brakowało tylko spadziowego) były w słoiczkach różnej wielkości i cenie. Najdrożej kosztował duży słoik (1,25 kg) miodu wrzosowego - 60 zł (mały - 4 zł), najtańszy był płynny wielokwiat - 23 zł.

W innym punkcie targu miód sprzedawał Jerzy Bartczak, który nałożył go prosto z beczki do plastikowych pojemników (0,7 kg - 15-17 zł). Duży słoik lipy z maliną, która miała największe powodzenie, kosztował 27 zł, miód gryczany - 28 zł, a wrzosowy - 40 zł. Pszczelarz miał też rzepak z mniszkiem, który polecał na odtrucie organizmu.