Topniejące lodowce i Komeda Jazz Festival w czasie epidemii

Anna Czerny-Marecka
Anna Czerny-Marecka
Krzysztof Tomasik/Materiały prasowe Komeda Jazz Festival
Rozmowa z Leszkiem Kułakowskim, dyrektorem artystycznym Komeda Jazz Festival w Słupsku, o 26. edycji wydarzenia i dwóch ostatnich płytach słupskiego kompozytora.

- To bardzo odważne, decydować się na organizację dużej imprezy z wieloma przyjezdnymi artystami w tak niepewnych z powodu epidemii czasach...
- Decyzję o zorganizowaniu 26. edycji festiwalu podjęliśmy z moją żoną Reginą tuż po zakończeniu 25. edycji, w listopadzie ubiegłego roku, kiedy jeszcze o epidemii nie było mowy. Tak skomplikowane przedsięwzięcie wymaga czasu, to całoroczna praca. Najpierw trzeba zebrać fundusze, napisać wnioski o dotacje do ministra kultury, władz województwa i miasta, podpisać umowy ze sponsorami. Na początku tego roku pracowaliśmy nad programem i doborem artystów oraz sprawami związanymi z promocją. Robimy to już 26. raz, nie możemy zaprzestać, bo to już tradycja.

- Festiwal zaczyna się dzisiaj, w czwartek, od wydarzeń pozamuzycznych, ale pierwszy koncert ma odbyć się w sobotę. Dzisiaj po południu może jednak zapaść decyzja o ogłoszeniu Słupska czerwoną strefą. Co wtedy?
- Jeżeli będzie zakaz, zdecydujemy się na transmisje w internecie, bez udziału publiczności w sali koncertowej. Technicznie jesteśmy na to gotowi.

- Jednym z ważnych punktów festiwalowego programu jest prezentacja utworów z twojej płyty "Red Ice" wydanej przez Soliton Music, a nagranej z saksofonistą Maciejem Sikałą. Wszystkie jej recenzje w fachowych muzycznych mediach są wręcz entuzjastyczne. Padają takie słowa jak "genialna, inteligentna, mistrzowska". Czego mogą po niej spodziewać się słuchacze?
- To jest projekt, który pisałem dla Maćka, na saksofon sopranowy. Moim zamiarem było zrównoważnie intelektu z emocjami, i to mi się udało. Utwory są wyrafinowane, ale i pełne emocjonalnych sytuacji dźwiękowych, gdzie jest dużo przestrzeni, dużo czasu wolnego do przemyślenia. Największą wagę przywiązuje w nich do melodyki i harmonii oraz przestrzeń między dźwiękami. A samo wykonanie to rozmowa dwóch artystów.

- A dlaczego płyta nosi nazwę "Red ice"?
- Ten projekt ma pozamuzyczne przesłanie. Red ice to krwawiące, topniejące lody Arktyki i Antarktydy. Chcę zwrócić uwagę na postępującą katastrofę klimatyczną. Mówię wręcz ludziom na koncertach, żeby każdy zaczął od siebie. Od drobnych gestów. Korzystania z komunikacji publicznej, niekupowania produktów w plastikowych torebkach, ograniczania spożycia mięsa. To moim zdaniem palący problem, oprócz epidemii. To jest też płyta inspirowana tym, co mnie otacza, co widzę, co mi się zdarza. Na przykład utwór "Raindrops" inspirowany jest kroplami deszczu spadającymi na parapet, a nostalgiczny "Northern Song" kojarzy się z zimną, nieprzyjemną pogodą i wiatrem od morza.

- Zaskakujący chyba najbardziej jest tytuł utworu "Co się tutaj odjaniepawla pyta dzban Janusza". O co chodzi?
- Zainspirowałem się tekstem w "Polityce" o slangu młodzieżowym. Dzięki niemu polszczyzna ciągle się rozwija, dostaje nowych impulsów. Postanowiłem użyć tego dosyć zabawnego określenia jako sublimacji dosadnego pytania "co tu się k... dzieje", przepraszam. Dzban to ktoś niezbyt mądry, a Janusz - nieudacznik życiowy. Ten utwór na koncertach bardzo się publiczności podoba i wzbudza radość i śmiech.

- "Red ice" to w zasadzie pana przedostatnia płyta, bo październik to miesiąc ukazania się krążka: "Leszek Kułakowski Project - Komeda Variations". Proszę powiedzieć o niej kilka zdań.
- To projekt nagrany podczas XXV Komeda Jazz Festival rok temu. Zaprosiłem do niego wybitnych trębaczy: Piotra Wojtasika, Christoph’a Titz’a, Tomasza Dąbrowskiego, a do sekcji Tomka Sowińskiego i Adama Kowalewskiego. Orkiestrę Sinfonia Baltica poprowadził Radosław Droń. Natomiast znajdujące się na nim moje aranżacje Komedy powstały w 2001 roku i napisałem je wtedy dla Tomasza Stańki. Wykonał je raz w Łodzi w kościele ewangelicko-augsburskim i potem to leżało u mnie w szufladzie prawie 20 lat. Wreszcie zdecydowałem się utwory przearanżować na kwartet jazzowy i orkiestrę. I ten właśnie ubiegłoroczny koncert znajdziemy na płycie wydanej przez For Tune.

Jubileuszowy Komeda. Ćwierć wieku festiwalu

Zobacz także: Pod Słupskiem zlikwidowano olbrzymią fabrykę papierosów

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jazzman
15 października, 12:37, słupszczanin:

Obok FPP i Niemen Non Stop, to najlepsza impreza muzyczna w Słupsku. Co za szczęście, że mamy w mieście artystów takiego pokroju jak Leszek Kułakowski.

15 października, 13:01, Gość:

redżina weź przestan

15 października, 13:29, słupszczanin:

Kim jest ta "redżina"?

Żoneczka ...

s
słupszczanin
15 października, 12:37, słupszczanin:

Obok FPP i Niemen Non Stop, to najlepsza impreza muzyczna w Słupsku. Co za szczęście, że mamy w mieście artystów takiego pokroju jak Leszek Kułakowski.

15 października, 13:01, Gość:

redżina weź przestan

Kim jest ta "redżina"?

G
Gość
15 października, 12:37, słupszczanin:

Obok FPP i Niemen Non Stop, to najlepsza impreza muzyczna w Słupsku. Co za szczęście, że mamy w mieście artystów takiego pokroju jak Leszek Kułakowski.

redżina weź przestan

s
słupszczanin

Obok FPP i Niemen Non Stop, to najlepsza impreza muzyczna w Słupsku. Co za szczęście, że mamy w mieście artystów takiego pokroju jak Leszek Kułakowski.

Dodaj ogłoszenie