Trudna sytuacja szkół jazdy - kursantów mniej nawet o 95%. Rozmowa z Łukaszem Lisikiem, właścicielem OSK

Kinga Siwiec
Krzysztof Piotrkowski
Czas epidemii to wyzwanie dla nas wszystkich. W szczególnej sytuacji znaleźli się przedsiębiorcy, którzy muszą poradzić sobie z narastającym kryzysem. „Głos Pomorza” stara się docierać do lokalnych przedstawicieli różnych branż, aby zapytać, jak oni radzą sobie w tym trudnym czasie. Tym razem rozmawiamy z Łukaszem Lisikiem, właścicielem Ośrodka Szkolenia Kierowców PCEU.

Czas epidemii jest trudny dla wszystkich, jednak dla niektórych przedsiębiorców wydaje się szczególnie niebezpieczny. Czy do nich należą osoby, które prowadzą szkoły jazdy?

Tak, właściciele ośrodków szkolenia kierowców borykają się z takimi samymi problemami, jak większość polskich przedsiębiorców. Gospodarka się zatrzymuje, nastąpił nagły „odpływ” klientów. Praktycznie z dnia na dzień wszystko w naszej dziedzinie stanęło. Osoby, które zapisały się na teorię przestały chodzić lub powyjeżdżały do domów, jak uczniowie spoza Słupska. Kursanci szkolący się praktycznie - przestali jeździć.

Kursy się nie odbywają, egzaminy też nie, ale czy zgłaszają się nowi klienci, którzy już teraz chcą się zapisać na kurs, który odbędą kiedy epidemia minie?

WORD Słupsk zawiesił na czas epidemii swoją działalność, przez co my nie mamy kogo nauczać. Proponujemy swoim klientom zaliczenie chociaż części kursu, tej teoretycznej w formie e-learningu, czyli wykładów online. Jednakże nastąpił znaczący spadek chętnych, praktycznie 95%. Sam skierowałem do procedury uzyskania profilu kandydata na kierowcę (pkk) 2 osoby w ciągu ostatnich 2 tygodni. Proponujemy również kurs prawa jazdy kat. B w formie voucherów podarunkowych, do zrealizowania w przyszłości w dogodnym dla klientów terminie.

Nie wiadomo, ile czasu potrwa ten kryzys. Jak długo jest Pan wytrzymać w takiej sytuacji?

W takim zawieszeniu przetrwać niezwykle ciężko. Można żyć jedynie z oszczędności, a te jak wiadomo kiedyś się skończą. Koszty do zapłacenia w postaci biura, sali wykładowej, placu manewrowego, ubezpieczeń, przeglądów i tym podobnych rzeczy są stałe i trzeba je płacić, więc obciążenie budżetu jest tutaj podwójne. Ile tak można przeżyć? Nie wiem. Może 2-3 miesiące - każdy zapewne właściciel OSK sam może to określić i jest to bardzo indywidualne.

Co z pomocą od państwa? Będzie Pan korzystał z umorzenia składek ZUS, zwolnień z czynszu czy postojowego? Czy ta pomoc jest wystarczająca?

Pomoc Państwa jest znikoma - umorzenie ZUS, płace postojowe są w porządku, jednakże na wiele to nie wystarczy. Tak jak mówiłem wcześniej - koszty działalności są stałe i nikt ich nie umorzy. Znikoma pomoc smuci, tym bardziej kiedy słucha się przedsiębiorców np. niemieckich – tam są uproszczone procedury, wnioski zajmujące poprzez internet godzinę i natychmiastowo otrzymują wsparcie w postaci 14 tys. euro, bez względu na to, jak mały jest podmiot prowadzący. U nas jakieś znikome pożyczki 5 tys. zł. rozłożone na 12 miesięcy lub ewentualnie umarzane pod warunkiem utrzymania przez pół roku liczby pracowników z dnia 29 lutego. To porównanie najlepiej pokazuje, jak słabo przedsiębiorcom pomaga polski rząd.

Zobacz także: Dobra zmiana dla osób egzaminowanych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie