Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Udało się! Biało-Czerwone wygrały z Serbkami po dramatycznej końcówce!

Łukasz Konstanty
Łukasz Konstanty
Fot. PAP/EPA/Bo Amstrup
Udanie rozpoczęła się zasadnicza faza mistrzostw świata w piłce ręcznej kobiet dla reprezentacji Polski. Biało-Czerwone po zaciętej i wyrównanej końcówce pokonały Serbki 22:21 i zachowały szansę na awans do ćwierćfinału.

Polki wyrzuciły z głowy mecz z Niemkami

Do spotkania z Serbią reprezentacja Polski przystąpiła zaledwie trzy dni po kompromitującej porażce z Niemkami. W poniedziałkowy wieczór Biało-Czerwone przegrały 17:33. Przed kolejną potyczką można było się zastanawiać, czy naszym zawodniczkom udało się odbudować mentalnie i czy do czwartkowej rywalizacji przystąpią z wiarą we własne umiejętności i bez bojaźni.

- Nasze nastawienie przed meczem z Serbią jest bardzo dobre. Po spotkaniu z Niemkami każda z nas potrzebowała chwilę dla siebie, bo nikt nie był z niego zadowolony, ale teraz już czuć, że nastroje w drużynie są zupełnie inne. W każdym meczu będziemy walczyć o zwycięstwo - mówiła przed potyczką z ekipą z Bałkanów Monika Kobylińska, kapitan reprezentacji Polski.

- Czy Serbia to najsłabszy przeciwnik w fazie zasadniczej to się dopiero okaże na boisku. Wierzę, że mecz z Niemkami był naszym najsłabszym na mistrzostwach i że nie da się zagrać drugi raz aż tak źle i teraz będzie tylko lepiej - dodawała jej koleżanka z drużyny, Karolina Kochaniak-Sala

Niewygodna reprezentacja Serbii

Serbki pierwszą część turnieju przebrnęły tylko dzięki temu, że w grupie znalazły się słabe Chilijki, z którymi wygrały 30:16. Wcześniej uległy Rumunkom i Dunkom, tym pierwszym różnicą aż dziewięciu bramek.

Czwartkowe rywalki Biało-Czerwonych w ostatnich latach nie należały do ulubionych naszej reprezentacji. Gdy wpadaliśmy na nie w wielkich turniejach, spotkania kończyły się naszymi porażkami (m.in. podczas ostatnich MŚ, a także ME w 2018 roku), a zwycięstwo (30-27) odnieśliśmy jedynie w kwalifikacjach światowych mistrzostw w 2019 roku, które i tak niczego nam nie dało, bowiem wcześniej w wyjazdowej potyczce rywalki rozbiły Polki różnicą aż trzynastu trafień.

Złe miłego początki

Początek spotkania sugerował, że klęska sprzed trzech dni nadal mocno tkwi w głowach naszych szczypiornistek. Przez pierwszych kilka minut Polki grały pasywnie w ataku, nie były w stanie zdobyć żadnej bramki, z kolei rywalki wykorzystały niemoc i objęły czterobramkowe prowadzenie. Czas, o który poprosił selekcjoner naszej kadry, przyniósł chwilowy efekt – Biało-Czerwone ruszyły w pogoń i niemal całkowicie zniwelowały stratę (3:4). Chwilę później ponownie jednak objawiła się bolączka znana nam z poniedziałkowej potyczki – podopieczne Senstada miały mocno rozregulowane celowniki, z kolei rywalki skorzystały z nadarzających się okazji, by znów wypracować nieco większą przewagę, którą utrzymały do końca pierwszej części gry (10:13).

Początek drugiej połowy to pokaz ofensywnej niemocy ze strony obydwu drużyn. Przez dziesięć minut padła tylko jedna bramka (dla naszego zespołu). W dalszej części gry zarówno Polki jak i Serbki zaczęły wreszcie wykorzystywać sytuacje. Częściej czyniły to Biało-Czerwone, które na piętnaście minut przed zakończeniem spotkania za sprawą Magdy Balsam doprowadziły do wyrównania (15:15). Kilka minut później skuteczny rzut Kochaniak-Sali dał pierwsze w całym spotkaniu prowadzenie naszej drużynie (17:16), co zwiastowało emocjonującą końcówkę meczu.

Tak też w istocie było – obydwa zespoły na zmianę trafiały do bramki, a wynik oscylujący wokół remisu utrzymywał się przez kolejne dziesięć minut. Dopiero w 57. minucie trafienie Dagmary Nocuń pozwoliło Polkom objąć dwubramkowe prowadzenie (22:20). Ostatecznie po nerwowej końcówce nasz zespół wygrał 22:21 i zachował szansę na awans do ćwierćfinału.

Przed podopiecznymi Senstada teraz znacznie trudniejsze spotkania – z Danią (w sobotę) i Rumunią (w poniedziałek). Aby myśleć o zwycięstwie w tych potyczkach Biało-Czerwone muszą nie tylko zagrać równie skutecznie w defensywie, jak długimi fragmentami w drugiej części gry z Serbią, ale także znacznie lepiej w ofensywie, w której zbyt często zdarzały się pomyłki.

Mistrzostwa świata w piłce ręcznej kobiet
Polska - Serbia 22:21 (10:13)

Polska: Adrianna Płaczek, Barbara Zima - Emilia Galińska (1), Monika Kobylińska (4), Karolina Kochaniak-Sala (6), Paulina Masna, Aleksandra Rosiak (1), Aleksandra Tomczyk, Paulina Uścinowicz, Sylwia Matuszczyk (2), Marlena Urbańska, Magda Balsam (4), Aleksandra Górna (1), Daria Michalak, Dagmara Nocuń (2), Mariola Wiertelak (1)

Serbia: Marija Colić, Marija Simić - Katarina Bojicić (3), Adela Janjusević (3), Jovana Jovović, Molli Kubina, Marija Lanistanin (5), Emilija Lazić (4), Natasa Lovrić, Jovana Milojević, Edita Nuković, Dunja Radević, Sanja Radosavljević (6), Aleksandra Stamenić, Teodora Velicković, Aleksandra Vukajlović

od 7 lat
Wideo

Hokejowe Fudeko GAS Gdańsk chce się rozwijać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Udało się! Biało-Czerwone wygrały z Serbkami po dramatycznej końcówce! - Sportowy24

Wróć na gp24.pl Głos Pomorza