Uratowali kobietę tonącą w morzu (wideo)

    Uratowali kobietę tonącą w morzu (wideo)

    Sylwia Lis

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Uratowali kobietę tonącą w morzu.

    Uratowali kobietę tonącą w morzu. ©UM. Łeba

    20-letni Norbert Dampc wskoczył do wody i uratował topiącą się w Bałtyku kobietę. Odwagę jego oraz jego kolegi - Cezarego Puchacza - nagrodziły władze samorządowe Łeby.
    Uratowali kobietę tonącą w morzu.

    Uratowali kobietę tonącą w morzu. ©UM. Łeba

    Akcja ratownicza miała miejsce w sierpniu, ale o bohaterskiej postawie Norberta dowiedzieliśmy się dopiero teraz, gdy Andrzej Strzechmiński, burmistrz Łeby postanowił go nagrodzić. Wcześniej Norbert nikomu się tym nie chwalił.

    Co właściwie wydarzyło się w sierpniu w Łebie? O to zapytaliśmy samego Norberta, który był zaskoczony, że jego zachowanie zainteresowało media.



    - To było czternastego sierpnia - przypomina sobie 20-latek.
    - W wakacje pływałem motorówką po morzu. Nagle w radio usłyszałem, że topi się jakaś kobieta. Natychmiast przyśpieszyliśmy i pojechaliśmy we wskazane miejsce. Wskoczyłem do wody, chwyciłem kobietę i popłynąłem z nią w kierunku molo. Tam robotnicy wyciągnęli ją z wody.

    Całość zarejestrowała jedna z kamer monitoringu. W zasadzie nikt by się o tym nie dowiedział, gdyby nie właśnie filmik i rozpoznanie Norberta przez znajomych.

    Norbert nie czuje się bohaterem i przypomina, że na motorówce był też jego kolega Cezary, sternik.

    - Nie czułem strachu, nie bałem się - mówi 20-latek. - To normalne zachowanie. To była chwila i liczyła się każda minuta.

    Mężczyzna mówi, że około dwudziestoletniej kobiecie zupełnie nic się nie stało.

    - Później przyszła nam podziękować - mówi wzruszony. - Przyjechała do Łeby z południa Polski wypocząć. Później stwierdziła, że już nigdy nie wejdzie do wody. Opowiadała, że kąpała się przy brzegu, a prąd zniósł ją w morze.

    Norbert Dampc uczy się w liceum ogólnokształcącym dla dorosłych. Pracuje na statku, który pływa z wędkarzami.

    Arkadiusz Puchacz, kierownik Żeglugowej Stacji Ratowniczej Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa w Łebie a także ojciec Cezarego mówi:

    - Chłopcy organizują komercyjne rejsy w morze, są obyci z wodą i z trudnymi warunkami - chwali młodych mężczyzn. - Są więc bardzo często w miejscach, gdzie rozgrywa się dramat nieuważnych turystów, którzy wchodzą do wody mimo złej pogody. Zazwyczaj są pierwsi na miejscu i dopiero my później obieramy poszkodowanych. Chłopcy doskonale się rozumieją, w tym przypadku Cezary nie mógł zbyt blisko podpłynąć do kobiety, na pokładzie miał ludzi, fala była wysoka, bał się, że może uszkodzić motorówkę, więc do wody musiał skoczyć Norbert. Z resztą to nie pierwszy raz, gdy ratowali cudze życie. Wcześniej z wody wyciągnęli małżeństwo. Kobieta i mężczyzna topili się przy falochronie wschodnim. Nie byli już w dobrym stanie, nie mieli sił. Gdyby nie oni z pewnością straciliby życie.

    Teraz postawę młodych mężczyzn docenił burmistrz Łeby.

    - To bardzo odważni i niesamowicie skromni ludzie - mówi Andrzej Strzechmiński. - Jesteśmy z nich dumni. Dostali od nas zegarki ze specjalną dedykacją: Kto ratuje jedno życie, ten ratuje cały świat.

    Czytaj treści premium w Głosie Pomorza Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (30)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (30) forum.gp24.pl

    Polub nas na Facebooku

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GP24 PLUS POLECAMY

    Osobowość Roku 2018 - zgłosuj już dziś!

    Osobowość Roku 2018 - zgłosuj już dziś!

    Hakerzy kradną dane ze smartfonów, zabezpiecz je.

    Hakerzy kradną dane ze smartfonów, zabezpiecz je.

    Wideo

    Zdjęcia