W kryzysie nie wszyscy mają problemy

Zbigniew Marecki, zbigniew.marecki@gp24.pl, Fot. Kamil Nagórek
Jerzy Gierzyński.
Jerzy Gierzyński.
Rozmowa z Jerzym Gierzyńskim, prezesem Słupskiej Izby Przemysłowo-Handlowej

- Ostatnio kraj obiegły informacje o firmach, które mają wielkie kłopoty z powodu tzw. opcji walutowych. Czy w regionie słupskim przedsiębiorcy też mają takie problemy?

- Nie. Kilka takich przypadków, choć nie na olbrzymią skalę, miało miejsce w regionie koszalińskim. Natomiast na terenie działalności naszej organizacji nie mieliśmy takich sygnałów ani oficjalnych, ani nieoficjalnych. Przypuszczam, że dzieje się tak, bo u nas jest mało spółek giełdowych, a to w ich przypadku najczęściej podpisywano takie umowy z bankami, które narażały firmy na straty finansowe.

- Jaka jest sytuacja finansowa firm, które należą do Słupskiej Izby Przemysłowo-Handlowej?

- Nie mam żadnych uprawnień, aby publicznie mówić o tego rodzaju sprawach, które są tajemnicą handlową naszych członków. Generalnie jednak w naszym regionie dominują firmy rodzinne, które ostrożnie podejmują decyzje o zaciąganiu kredytów i często bazują na kapitale rodzinnym. To powoduje, że one są mniej narażone na wahania rynkowe i potrafią szybko zapanować nad rosnącymi kosztami oraz malejącym popytem.

- Są jednak branże, które najszybciej odczuły spowolnienie w gospodarce. W regionie słupskim widać to na przykładzie przemysłu motoryzacyjnego.

- To jednak nie jest tak, że cała branża motoryzacyjna przeżywa kryzys. Na pewno spowolnienie przeżywają eksporterzy, bo po prostu radykalnie zmniejszyła się chłonność rynku na Zachodzie. Za to wzrosło zainteresowanie naszymi dilerami ze strony klientów z Niemiec, którzy ze względu na to, że nasza waluta jest obecnie słaba mogą tanio w naszym regionie kupować nowe samochody. Zamówienia mają również producenci tanich, zamiennych części samochodowych, bo ze względu na ograniczanie kosztów jest teraz na nie duże zapotrzebowanie. Nie można więc posługiwać się stereotypami, bo wtedy będziemy przedstawiali uproszczony obraz sytuacji gospodarczych, który lansują głównie media elektroniczne.

- Mówi się , że kołem zamachowym gospodarki może być budownictwo. Pan prowadzi firmę deweloperską. Co trzeba by zrobić, aby to koło mogło ruszyć?

- Potrzeba nam mądrego protekcjonizmu, aby pobudzić prawdziwy pobyt. Niestety, partie prawicowe i liberalne, które rządzą w Polsce, są jego przeciwnikami. Dlatego nie mamy ulgi budowlanej ani dopłat do kredytów, a te instrumenty mogłyby zachęcić wiele osób do inwestowania w nieruchomości. Tymczasem banki bardzo utrudniły zaciąganie kredytów mieszkaniowych. Z tego względu pobyt w branży budowlanej spadł, a do niego deweloperzy dostosowują liczbę nowych, właśnie budowanych mieszkań i domów.

 

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie