W miejscowości Czysta k. Smołdzina rozbił się helikopter. Na...

    W miejscowości Czysta k. Smołdzina rozbił się helikopter. Na pokładzie była dwójka dzieci (zdjęcia, wideo)

    Anna Piwowarska anna.piwowarska@mediaregionalne.pl

    Głos Pomorza

    Głos Pomorza

    Do wypadku lotniczego doszło w czwartek po południu w Czystej. Na pole niedaleko zabudowań spadł śmigłowiec z siedmioma osobami na pokładzie. Na szczęście obyło się bez ofiar.


    Do groźnie wyglądającego wypadku lotniczego doszło w czwartek około godz. 15.40. Lecący z podkoszalińskiego Rosnowa śmigłowiec Mi-2 spadł na pole niedaleko boiska w miejscowości Czysta, znajdującej się około 20 km od Słupska. Na miejsce od razu zostało wysłanych sześć składów straży pożarnej, zarówno ochotniczej, jak i państwowej, oraz pogotowie.

    - Cywilny śmigłowiec spadł około 50 metrów od zabudowań. Odpadł ogon oraz śmigło, na szczęście maszyna nie uległa zapaleniu. Mimo to strażacy pokryli miejsce pianą gaśniczą i odłączyli zasilanie w okolicy - mówi Grzegorz Falkowski, rzecznik słupskiej straży pożarnej.

    Jak się okazało, był to prywatny lot, a na pokładzie śmigłowca znajdowało się łącznie siedem osób, w tym dwoje dzieci. Pięcioro pasażerów, z obrażeniami różnego stopnia, zostało szybko przetransportowanych do słupskiego szpitala.

    - Do szpitala zostało przetransportowanych pięć osób. Ich ogólny stan jest dobry
    i nie zagraża życiu. Ich obrażenia są w większości powierzchowne i wszyscy zostaną wkrótce wypuszczeni do domu - powiedział nam Maciej Nikodemski, ordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Słupsku.

    - Śmigłowiec przez jakiś czas leciał normalnie. Nagle zakołysał się i zaczął tracić wysokość. Tak jakby przestał działać silnik. Próbował chyba lądować, ale przechylił się i runął w dół - opowiada mieszkaniec Czystej, który był świadkiem zdarzenia. - To cud, że nikomu nic się nie stało.

    Słowa świadka wstępnie potwierdzili znajdujący się na miejscu katastrofy strażacy oraz sam pilot, który przez jakiś czas obecny był na miejscu katastrofy. Z jego słów wynika, że przestały działać silniki, a on zaczął tracić kontrolę nad maszyną. Mężczyzna próbował wylądować na pobliskim boisku, ale manewr się nie udał.

    - Jak udało nam się ustalić, helikopter leciał z podkosza­lińskiego Rosnowa do znajdującego się w gminie Smołdzino Witkowa. Właścicielem śmigłowca jest Polak, maszynę pilotował Amerykanin - mówi podkom. Robert Czerwiński, rzecznik słupskiej policji.

    Jak mówi Robert Czerwiński, na razie nie są znane przyczyny katastrofy. - Policja obecnie ustala fakty i przesłuchuje świadków. Na miejsce zdarzenia wysłany został również prokurator. Ponadto sprawą najprawdopodobniej zajmie się Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych - dodaje rzecznik policji.

    ______________________
    Alarm

    Byłeś świadkiem ciekawego zdarzenia? Zrobiłeś zdjęcie lub nagrałeś film? Chcesz podzielić się czymś z innymi internautami? Napisz do nas na adres alarm@gp24.pl

    Nowa odsłona Alarmu24. Teraz możesz nas poinformować o wydarzeniu w błyskawiczny sposób! Kliknij i zobacz jak to zrobić.

    Czytaj treści premium w Głosie Pomorza Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (59)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (59) forum.gp24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 PLUS POLECAMY

    Wideo