Ważne, by zrozumieć pacjenta

    Ważne, by zrozumieć pacjenta

    Aleksandra Chacińska

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    W wolnym czasie pani Anetta ucieka od zgiełku na łono przyrody, lubi spacery. Tak ładuje akumulatory do pracy.

    W wolnym czasie pani Anetta ucieka od zgiełku na łono przyrody, lubi spacery. Tak ładuje akumulatory do pracy. ©Łukasz Capar

    Szkołę Anetta Lizak skończyła na początku lat 90. W tym czasie był prawdziwy boom na zawód pielęgniarki. Zupełnie inaczej niż teraz.
    W wolnym czasie pani Anetta ucieka od zgiełku na łono przyrody, lubi spacery. Tak ładuje akumulatory do pracy.

    W wolnym czasie pani Anetta ucieka od zgiełku na łono przyrody, lubi spacery. Tak ładuje akumulatory do pracy. ©Łukasz Capar

    Startując do szkoły pielęgniarskiej, Anetta Lizak chciała spełnić swoje marzenie. - Ostatni roku nauki, przypadający na 1992, okazał się dla nas niezbyt łaskawy. Rynek był bardzo nasycony pielęgniarkami. Dopiero po roku udało mi się znaleźć pracę w zawodzie. Był to dla mnie rewelacyjny czas, który wspominam z wielkim sentymentem - opowiada.

    Pierwszą pracę pani Anetta rozpoczęła w Domu Pomocy Społecznej w Machowinku. Potem były kolejne ośrodki specjalizujące się w opiece nad osobami starszymi.

    - Szukałam zajęcia poza Słupskiem. Stanowisko pielęgniarki w DPS często jest mylone z pracą opiekuna. To zupełnie inna funkcja, odpowiedzialne i samodzielne zajęcie. W szpitalu pielęgniarka wykonuje głównie zlecenia lekarza. Do ośrodka lekarz przyjeżdżał raz w tygodniu. W pozostałe dni bezpieczeństwo dzieci z niepełnosprawnościami psychoruchowymi i intelektualnymi spoczywało na moich barkach - mówi z dumą pani Anetta.

    Kiedy DPS Machowinko miał zostać przejęty przez siostry zakonne, pani Anetta przeniosła się do Lubuczewa. - Zależało mi na współpracy z pacjentami z małych miejscowości. Praca z chorymi dziećmi skradła mi serce. Wydaje się to bardzo niewdzięczne, ale tylko na pierwszy rzut oka. Dzieci często porzucone przez rodziców z upośledzeniami były bardzo wdzięczne.

    Teraz sytuacja na rynku pracy pielęgniarek jest odmienna, niż w latach 90. Obecnie pielęgniarek jest za mało, a młodych nie interesuje tak ciężka praca, także fizyczna.

    - Większość z nas pracuje w kilku miejscach. W międzyczasie skończyłam studia pielęgniarskie i liczne kursy doszkalające. W przychodni Lekarz Domowy pracuję od trzech lat - mówi.

    Dla pani Anetty czas spędzony z pacjentami jest bardzo cenny. - Wsłuchuję się w potrzeby chorego. Interesuję się psychologią. Są dni, kiedy wracam do domu i myślę, że mam wielkie szczęście pracować w przyjaznym miejscu, wykonując zawód, który kocham.

    Czytaj treści premium w Głosie Pomorza Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (2) forum.gp24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GP24 PLUS POLECAMY

    Wideo