Według prawa każdy zmarły to potencjalny dawca organów

Rozmawiała: Paulina Targaszewska
Prof. dr hab. n. med. Marek Ostrowski jest konsultantem wojewódzkim w dziedzinie transplantologii klinicznej i kierownikiem Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 2 w Szczecinie.
Prof. dr hab. n. med. Marek Ostrowski jest konsultantem wojewódzkim w dziedzinie transplantologii klinicznej i kierownikiem Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 2 w Szczecinie. Sebastian Wołosz
Rozmowa z prof. dr hab. n. med. Markiem Ostrowskim.

- Województwo zachodniopomorskie od lat przoduje w rankingach dotyczących liczby dawców narządów. Jak udało się osiągnąć taki sukces?
- Wszystko dzięki długofalowym działaniom i stałej pracy nad takim wynikiem. Kilka osób zaangażowało się w ten projekt przed laty i to procentuje. Tu liczy się samozaparcie. Jakiś czas temu postanowiliśmy, że będziemy regionem, w którym będziemy identyfikować wielu dawców i dążyliśmy do tego celu, aż udało się go osiągnąć. Trzeba tu podkreślić rolę przede wszystkim trzech osób: profesora Romana Bohatyrewicza - konsultanta wojewódzkiego ds. anestezjologii, dra Zenona Czajkowskiego, szefa anestezjologów w szpitalu przy ulicy Arkońskiej i moją skromną osobę. W każdym regionie są dawcy, pojawia się tylko kwestia tego, czy anestezjolodzy zadadzą sobie trud ich identyfikacji oraz stworzenia komisji, która orzeknie śmierć mózgu i doprowadzi do procedury pobrania. Jeśli na oddziale intensywnej terapii znajduje się 10 czy 12 łóżek, to wiadomo, że dawcy są. Lekarze mogą po prostu spokojnie przejść od łóżka do łóżka, odłączyć respirator i powiedzieć rodzinie, że pacjent zmarł, lub zaangażować się i włożyć nieco wysiłku w to, aby utrzymać u tej osoby podstawowe funkcje życiowe, żeby możliwe było pobranie narządów. Niezbędne są więc chęci i zaangażowanie. Obecnie najaktywniejszym pod względem pozyskiwania dawców jest szpital w Gorzowie Wielkopolskim.

- Kto może być dawcą narządów? W jaki sposób się ich pozyskuje?
- Są różne kategorie dawców. Skupię się na dawcach zmarłych, bo w Polsce głównie od nich pobierane są narządy. Tacy dawcy dzielą się na tych, u których śmierć orzeka się w wyniku śmierci mózgu oraz na tak zwanych dawców DCD, czyli po zatrzymaniu krążenia. Ta druga grupa obecnie nie jest jeszcze wykorzystywana, bo w Polsce nie ma takiej tradycji. Będziemy starali się pozyskać takich dawców, ale na razie nasi dawcy są to osoby zmarłe śmiercią mózgową. Najczęściej są to pacjenci w średnim bądź starszym wieku z epizodami mózgowymi, to znaczy po udarach krwotocznych czy po ciężkich urazach czaszkowo-mózgowych.

- Kto decyduje o tym, czy dana osoba zostanie po śmierci dawcą? Rodzina zmarłego ma tutaj coś do powiedzenia?
- Rodzina zmarłego o tym nie decyduje. W Polsce obowiązuje tak zwana zgoda domniemana, która obejmuje całą populację. Oznacza to, że każda osoba zmarła jest potencjalnym dawcą. Według prawa można się na to nie zgodzić tylko poprzez osobiste lub listowne zgłoszenie się do Centralnego Rejestru Sprzeciwów w Centrum Organiza­cyjno-Koor­dynacyjnym ds. Transplantacji w Warszawie. Moc prawną ma również noszone przy sobie własnoręcznie podpisane oświadczenie sprzeciwu lub oświadczenie ustne złożone w obecności dwóch świadków, pisemnie przez nich potwierdzone. Oczywiście rodzina zmarłego jest informowana o tym, że jego narządy zostaną pobrane do przeszczepienia. Pyta się też rodzinę o ewentualną wolę zmarłego, ale zgoda samej rodziny nie jest konieczna. Są jednak sytuacje, kiedy rodzina bardzo protestuje. Staramy się wówczas przekonać bliskich zmarłego, że w ten sposób pozbawiają możliwości życia inne osoby, które czekają na te narządy. Jeśli ten argument nie skutkuje, a rodzina potwierdza, że zmarły się na to nie zgodził, odstępujemy od próby pobrania narządów od tego danego zmarłego. Warto tu wspomnieć, że liczba takich odmów zależy często od atmosfery, jaka się toczy wokół tematu transplantacyjnego w mediach.

- Jak często takie odmowy zdarzają się w województwie zachodniopomorskim?
- Odmowy dotyczą około 10-20 procent wszystkich przypadków. Może się wydawać, że to sporo. Bywały jednak czasy, kiedy odmowy dotyczyły nawet 40 procent przypadków. Teraz nie jest więc aż tak źle.

- Jak wygląda procedura w przypadku dziecka?
- W takim przypadku oczywiście zgodę musi wyrazić opiekun prawny dziec-ka. Narządy od dzieci pobiera się jednak niezmiernie rzadko. Bardzo się z tego powodu cieszę, bo jest to niezwykle stresujące, nawet dla lekarzy, którzy zajmują się pobieraniem narządów i przeszczepami od wielu lat. Teraz wszyscy dawcy do 15. roku życia są zgłoszeni do Centrum Zdrowia Dziecka i to centrum zajmuje się pobraniem od nich narządów.

- Jaka jest świadomość biorcy na temat dawcy?
- Nie mówi się biorcy, kto jest dawcą i ta zasada obowiązuje praktycznie na całym świecie, o ile nie są to dawcy żywi. Jedyna informacja, jaką możemy przekazać biorcy, to wiek dawcy i jego płeć. Rodziny dawcy także nie informuje się, kto jest biorcą. Dzieje się tak, żeby w przyszłości nie dochodziło do żadnych roszczeń finansowych.

- A co, jeśli biorca dopytuje się o dawcę lub rodzina dawcy dopytuje o biorcę?
- Zdarza się to bardzo rzadko, mieliśmy jednak do czynienia z takim przypadkiem. W szpitalu przebywała kiedyś biorczyni - kulturalna i inteligentna kobieta. Bardzo chciała wiedzieć, od kogo pochodzi ofiarowany jej narząd. Kilka miesięcy prosiła koordynatora o te informacje. Ten, widząc jej wewnętrzną potrzebę posiadania tej wiedzy, w końcu uległ. Kobieta pojechała na cmentarz, żeby odwiedzić grób swojej dawczyni. Na miejscu spotkała rodzinę tej dawczyni i bardzo się ze sobą zaprzyjaźnili. Później nasza pacjentka opowiadała o tej sytuacji na wewnętrznym spotkaniu anestezjologów i muszę przyznać, że była to wzruszająca historia. Ta kobieta opowiadała o więzi, jaka wytworzyła się między nią a rodziną dawczyni. Ona poczuła, że rodzina dawczyni jest teraz jej rodziną, a tamta rodzina poczuła, że część ich bliskiej zmarłej jest teraz w tej kobiecie. Dzięki temu bardzo się ze sobą zżyli i później łatwiej im się żyło.

- Słyszy się czasem historie osób, którym po przeszczepieniu serca zmieniła się osobowość. I tak na przykład pewna osoba po przeszczepieniu serca zaczęła malować obrazy. Okazało się później, że otrzymała serce od zmarłego artysty. Czy takie historie są prawdziwe? Jak można je wytłumaczyć?
- Nie sądzę, żeby takie historie były prawdziwe. W końcu serce to po prostu kawał mięśnia. Aby mieć medyczne uzasadnienie takich historii, musielibyśmy przeszczepić mózg. Kiedyś uważało się, że serce jest miejscem duszy ludzkiej, ale to tak nie funkcjonuje. Chociaż oczywiście możemy nie znać złożoności całego mechanizmu transponowania obcych tkanek do naszego ustroju. Przecież wiele rzeczy i procesów odbywa się już na poziomie komórkowym. My, lekarze, staramy się poznać mechanizmy immunologiczne, które powodują odrzucanie tkanek. Można by oczywiście zrobić badania dotyczące psychologicznych aspektów przeszczepiania serca, ale tym powinni zająć się psychologowie.

- Jak wygląda przeszczepienie w przypadku osoby wierzącej? Mam tu na myśli szczególnie świadków Jehowy, którzy nie godzą się na przetaczanie krwi.
- To ciekawa sprawa. Dla mnie jest to trochę brak konsekwencji. Świadkowie Jehowy nie dopuszczają przetaczania krwi ani żadnych preparatów z nią związanych i bardzo tego pilnują. To czasami bywa trudne do zaakceptowania w przypadku dzieci. W przypadku dorosłych tego nie kwestionujemy i tę wolę szanujemy. Natomiast jeśli chodzi o przeszczepianie narządu, świadkowie Jehowy nie mają nic przeciwko. Wielokrotnie zdarzało mi się przeszczepiać nerki wyznawcom tej religii i nigdy nie było z tym problemu, chociaż przecież z przeszczepianego narządu nie wypłuczemy wszystkiego do końca. Jakieś elementy strukturalne krwi w nim zostają, ale widocznie świadkowie Jehowy potrafią to na swój sposób zinterpretować.

- Czy narządy dla świadków Jehowy są inaczej przygotowywane do przeszczepienia?
- Nie, procedura jest zawsze taka sama. W momencie pobierania na przykład nerki nie wiem, czy ona będzie dla chrześcijanina, świadka Jehowy czy muzułmanina. Płukanie narządu jest zawsze standardowe. Nie preparujemy specjalnie narządów dla wyznawców danej religii.

- Zdarzyło się panu, że z powodu przekonań religijnych ktoś nie zgodził się na przeszczepienie?
- Nie, nigdy.

- Czasem dochodzi jednak do sytuacji, że osoba, która czeka na przeszczepienie, tuż przed operacją wycofuje się. Jakie są główne powody rezygnacji z przeszczepu?
- Bywa i tak, że pacjent nie godzi się na przeszczepienie, choć długo na nie czekał. Kiedy podajemy pacjentowi wiek dawcy albo mówimy o innych czynnikach obciążających, na przykład o nosicielstwie żółtaczki B, lekarz dializ, który sprawuje opiekę nad pacjentem, czasem mu doradza i może powiedzieć "a po co będziesz brał taką starą nerkę, może za tydzień będzie młodsza". Zdarza się też tak, że ktoś jest daleko za granicą i nie może przyjechać na operację. Czasem pacjent, gdy dzwonimy, ma wyłączony telefon. Czasem też ktoś będący na pierwszym miejscu na liście do przeszczepów, jako pierwszy organu nie otrzymuje. Oczywiście my takie odmowy musimy zawsze umotywować.

- Jak wygląda życie po przeszczepie?
- Wszystko zależy od danej osoby. Funkcjonują stowarzyszenia pacjentów, którzy po przeszczepieniu dążą do powrotu do maksymalnej aktywności. Jeśli pacjent nie jest osobą obarczoną innymi chorobami, to po przeszczepieniu serca, nerki czy wątroby może bez problemu wrócić do normalnej aktywności zawodowej i normalnego życia. Są nawet olimpiady i zawody sportowe dla osób po przeszczepieniu. Oczywiście tacy pacjenci do końca życia przyjmują leki immunosupresyjne, co trzy-cztery miesiące lub co pół roku muszą się też stawiać do nas na badania kontrolne. Są jednak i tacy chorzy, którzy nie stosują się do zaleceń lekarza. Potrafią zupełnie odstawić leki i tracą przeszczepiony narząd. Niektórzy w przeciągu dwóch lat przepijają kolejną wątrobę. W takim przypadku zastanawiałbym się nad tym, czy takiego chorego ponownie wpisać na listę oczekujących na przeszczep.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3