Widz skazany na serial

Joanna Boroń-Bednarz, joanna.boron@gk24.pl
Edyta Jungowska to już trzecia aktorka, odtwarzająca postać Judyty, bohaterki ciągle ekranizowanych powieści Katarzyny Grocholi. We wszystkich filmach stała jest tylko para: Marta Lipińska i Krzysztof Kowalewski, rodzice Judyty.
Edyta Jungowska to już trzecia aktorka, odtwarzająca postać Judyty, bohaterki ciągle ekranizowanych powieści Katarzyny Grocholi. We wszystkich filmach stała jest tylko para: Marta Lipińska i Krzysztof Kowalewski, rodzice Judyty.
W autobusie, sklepie czy podczas towarzyskich spotkań coraz częściej usłyszeć można: w tej telewizji to już nic nie ma do oglądania.

Nie spodobałoby się to władzom publicznych i niepublicznych stacji. Przecież nie szczędzili grosza z abonamentów i reklam na polskie seriale i widowiska z gwiazdami tych seriali.

Przeglądając program telewizyjny dojść można do wniosku, że tak dobrze z naszą rodzimą serialową produkcją to nie było jeszcze nigdy.

W ramówce nie brakuje dobrze nam już znanych tytułów (tak na marginesie zastanawiam się czasem, jak długo jeszcze scenarzyści dadzą radę komplikować życie takiej na przykład rodzinie Mostowiaków, byle tylko nie chcieli bić rekordów "Mody na sukces"!). Pojawiło się też sporo nowych propozycji łzawych, krwawych i nijakich.

Zamach na "M jak miłość"

Nie trzeba być socjologiem ani specjalistą od mediów, by stwierdzić, że najlepiej na małym ekranie sprzedają się seriale z kategorii "życiowe", czyli takie "Klany", "M jak miłość" i tym podobne.

Tego typu odcinkowce mają wierną, głównie żeńską publiczność, która gotowa jest latami śledzić losy swoich ulubionych bohaterów.

Nie dziwi więc pojawienie się w ramówce kilku nowych propozycji z tej właśnie kategorii. Największe kontrowersje, jeszcze na długo przed tym, jak widzowie zobaczyli pierwszy odcinek, budził projekt pod nazwą "Tylko miłość".

Kontrowersje brały się z podejrzeń, że Polsat tym serialem próbuje zaatakować jeden z największych hitów serialowych, czyli "M jak miłość". Po pierwsze podobny tytuł, po drugie ta sama twarz, czyli Małgorzata Kożuchowska, która nie dość, że w serialu gra, to jeszcze go reklamuje.

Po pierwszym odcinku "Tylko miłości" (serial opowiada o perypetiach przystojnego architekta, który próbuje jakoś poukładać sobie i córce życie po śmierci żony) producenci "M jak miłość" mogą chyba spać spokojnie.

Ten serial z pewnością znajdzie sobie wiernych widzów, na przykład pań wrażliwych na wdzięki Bartka Świderskiego, który jest tu przystojnym wdowcem.

Bo książka była dobra...

Zdań kilka poświęcić należy telewizyjnej adaptacji książki Katarzyny Grocholi "Ja wam pokażę" z Edytą Jungowską w roli Judyty. Dlaczego taki serial powstał? Nie wystarczała znakomita książka? Nie wystarczył taki sobie filmik, a raczej dwa ("Ja wam pokażę" i "Nigdy w życiu)?

Najwyraźniej nie. Producenci doszli chyba do wniosku, że ci, którzy przeczytali i zobaczyli, chętnie jeszcze raz zobaczą to samo, ale trochę inaczej... Czy słuszny to był wniosek? Słupki oglądalności mówią, że wielki hit to to nie jest. Ale miło popatrzeć na uroczą Edytę Jungowską.

Na granicy gatunków

Gdzieś między historiami z życia wziętymi i podkolorowanymi a kryminałem (czy też nawet horrorem) jest nowa produkcja TV4, czyli "Regina". To w zamyśle twórców mrożąca krew w żyłach opowieść o Reginie (pożyczona z "M jak miłość" aktorka Dominika Ostałowska), która właśnie wyszła z więzienia, gdzie odsiadywała karę za zabicie swojej siostry.
Regina twierdzi, że Klary nie zabiła i obwinia całą swoją rodzinę o to, że się od niej odwróciła. To dramat, a gdzie kryminał? Kryje się on w rozwikłaniu zabójstwa Klary i rozwiązaniu kilku rodzinnych tajemnic. Ale nie tylko, bo do gry wkraczają też nowe, mroczne postacie.

W jednym z tekstów poświęconych serialowi natknęłam się na nawiązanie do "Miasteczka Twin Peaks", który jest właśnie najlepszym wzorem serialu, jakim chciałaby być "Regina". Wystarczy kilka chwil przed telewizorem, by stwierdzić, że daleka przed producentami droga. Dobrzy aktorzy, pomysł i ambicje to ciągle za mało. Ale może kiedyś się i polski widz doczeka...

O szyfrach i ekipach

Jednym z większych telewizyjnych rozczarowań jest "Tajemnica twierdzy szyfrów" na podstawie książki Bogusława Wołoszańskiego. Miało być wojennie, mrocznie, tajemniczo... A jest? Cóż, raczej nudno.

Między ziewaniem można za to westchnąć sobie na widok Pawła Małaszyńskiego, którego serial "Magda M." wykreował na czołowego sercołamacza polskiego małego ekranu, lub Borysa Szyca, jeśli ktoś woli złych chłopców.

Akcja nie zmusza do oglądania na baczność, aktorskiej grze można co nieco zarzucić (Małaszyński bywa taki drewniany!), ale by zachować sprawiedliwość, historia nie jest zła, a i nastrój udało się filmowcom stworzyć dość interesujący.

"Ekipa" to natomiast najbardziej zaskakująca produkcja tego sezonu. Po pierwsze, reżyser - Agnieszka Holland. Niezwykle rzadko - i to w skali światowej - reżyser znany, ceniony, nagradzany staje za produkcją serialu.

Po drugie, niezwykła aktualność (producenci powinni podziękować politykom za przyspieszone wybory). To wyjątkowo dobrze nakręcona opowieść, ze znakomitą obsadą (Gajos!), trzymającą w napięciu akcją, dobrym tempem, ale... Czy to wystarczy, by pokonać serialową konkurencję?

Cóż, marne szanse. Przede wszystkim dlatego, że tu tematem jest polityka, a Polak polityką jest znudzony (no, może gdyby nasi politycy mieli taką klasę, jak ci serialowi), po drugie, widzowie wybierają od tragedii na skalę kraju czy świata tragedie na miarę Mostowiaków.

Drugie dno

Zdaniem podsumowania: Czy w programie tyle jest seriali, bo widzowie tego oczekują? A może stacje telewizyjne tylko nam wmawiają, że seriale są takie super i że tak bardzo je lubimy? A my, głupi, tylko niewdzięcznie marudzimy, że nie ma nic ciekawego w tej telewizji.

Ci, którzy wierzą w spiskową teorię dziejów, powinni się zastanowić nad innym wytłumaczeniem tej wzmożonej produkcji odcinkowców. A może telewizja produkuje nie tyle seriale, co gwiazdy, które tańczą (na lodzie), albo z którymi się tańczy... lub też śpiewają stare i nowe hity pod srogim spojrzeniem przebrzmiałej dawno gwiazdy, której na imię Edyta?

Ta teoria wcale nie jest tak absurdalna, jakby się mogło wydawać. W te wieczory, kiedy gwiazdy tańczą i śpiewają, przed ekranem telewizora siadają nieprzebrane tłumy widzów i słupki oglądalności rosną jak na drożdżach. A te słupki kochają reklamodawcy z grubymi portfelami. Czyli znowu chodzi o pieniądze.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kika

Jeśli nadal będziesz ogladać seriale o miłości, możesz nie dać rady Życie to nie bajka.

M
Manuela

To bardzo dobrze,że powstają seriale o miłości. Ważne żeby były wiarygodne i wprowadzały pewne wzorce które dzisiaj w pogoni za szybkim ślubem i jeszcze szybszym rozwodem nie gubiły z pola widzenia uczucia które zawsze były synonimem nadziei. Jak to ładnie powiedziała Judyta w jednej ze scen serialu JA WAM POKAŻĘ ( cytuję z pamięci...) " Kiedyś ludzie miesiącami nie mieli ze sobą kontaktu , listy wędrowały tygodniami ale ludzie zakochani wierzyli i czekali wiernie na powrót ukochanego ". Kto tak dziś umie kochać ? powiedziałby Popiołek w serialu DOM.
Ja próbuję ale czy dam radę.

T
Traveler

Mam pytanie - kiedy telewizornia przestanie nas "uszczęśliwiać" homogenizowanym g..nem? oraz propozycję, aby tych dzięki którym najsensowniejszą pozycją programu telewizyjnego są reklamy podpasek i proszków do czyszczenia garów wsadzić na parę lat do jednej klatki, gdzie musieliby na okrągło oglądać swoją pożal się Boże "produkcję" - te wszystkie TELEDURNIEJE w rodzaju wyjących fortepianów, czy inne tańce z pseudogwiazdami (kto tam był gwiazdą?!).

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3