Wolny biznes w Polsce ma 20 lat

Agnieszka Stawiarska
Fot. www.sxc.hu
20 lat temu Sejm uchwalił ustawę o działalności gospodarczej. Do dziś nazywana jest "ustawą Wilczka", bo jej autorem był Mieczysław Wilczek.

Był on wówczas ministrem przemysłu w rządzie Mieczysława Rakowskiego.

Po wejściu tych przepisów w życie, wreszcie w kraju ruszył rozwój prywatnego biznesu poza dopuszczalnymi dotąd: drobnym handlem, niewielką wytwórczością, indywidualnym rolnictwem czy pogardliwie nazywanym badylarstwem. Co bardzo cenne i dzisiaj wspominane przez przedsiębiorców z łezką w oku - tamte przepisy były w porównaniu z obecnymi bardzo proste.

Zaledwie 11 typów działalności objętych było koncesjami, przepisy podatkowe można było poznać w kilka godzin, kontakty z ZUS-em też były mało skomplikowane.
Czym jeszcze "ustawa Wilczka" popchnęła rozwój biznesu? Zapisem, że podmioty gospodarcze mogą zatrudniać ludzi bez ograniczenia i bez pośrednictwa urzędów zatrudnienia. To już się nie powtórzy na taką skalę, ale wtedy z firmami startowali ludzi z garścią dolarów przywiezionych z saksów. I rzeczywiście wystarczył dobry pomysł, bo ludzie kupili wszystko. Taki był głód towarów i usług na rynku.

Ustawę zmieniały kolejne Sejmy. Łącznie z obecnym. Po 20 latach od tej pierwszej, biznes walczy o uproszczenie przepisów, które parlamentarzyści zdążyli bardzo skomplikować. Mimo to liczba przedsiębiorstw stale rośnie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie