Wybraliśmy się razem z księdzem na duszpasterską wizytę

Fot. Kamil Nagórek
Ksiądz Artur podczas kolędy na ul. Wileńskiej.
Ksiądz Artur podczas kolędy na ul. Wileńskiej. Fot. Kamil Nagórek
Od początku stycznia księża ze słupskich parafii chodzą po kolędzie, spotykając się w domach z wiernymi. Każdego popołudnia odwiedzają nawet 100 mieszkań. Towarzyszyliśmy im podczas jednej z takich wizyt.

Rozpoznanie

- Szczęść Boże. Czy przyjmują państwo księdza?

- 13-letni ministrant Oskar każdego popołudnia zadaje to pytanie co najmniej kilkadziesiąt razy. Pozytywną odpowiedź słyszy przeciętnie w co drugim mieszkaniu. - To trochę jak zwiad - mówi chłopiec. - Idziemy na rozpoznanie i dzięki temu ksiądz odwiedza tylko tych, którzy sobie tego życzą.

- Bo z tym bywa różnie - dodaje 20-letni Konrad, który niejedną kolędę ma już za sobą. - Teraz to najczęściej ludzie po prostu mówią: nie, dziękuję. Ale dawniej to zdarzało się, że w drzwiach witał nas człowiek z nożem lub jakąś pałką w ręku.

Religijnie i po ludzku

- Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi... - ksiądz Artur z parafii Najświętszej Marii Panny próg każdego mieszkania przekracza ze słowami kolędy na ustach.
Po wspólnej modlitwie z domownikami i poświęceniu mieszkania przychodzi czas na rozmowę. - Bo każda wizyta składa się z dwóch części - wyjaśnia ksiądz Artur.

- Jest czas na modlitwę i czas na rozmowę. Najczęściej po prostu o życiu i codziennych problemach ludzkiej egzystencji. Praca, rodzina i zdrowie to najczęściej poruszane tematy podczas duszpasterskich wizyt. W trakcie krótkich, zazwyczaj kilkuminutowych odwiedzin, nie zawsze starcza czasu na poruszenie wszystkich problemów. - Wtedy zapraszamy wiernych na plebanię - mówi ksiądz. - Wiele osób korzysta z takiej możliwości.

Barszczyk dla ministranta

Ministranci towarzyszą księdzu tylko na samym początku wizyty. Potem czekają za drzwiami. - Najgorsze jest właśnie to czekanie. Na klatkach schodowych jest po prostu zimno - mówi Konrad.

- Zwłaszcza w starym budownictwie nie grzeją. - W blokach to można przynajmniej przytulić się do kaloryfera na korytarzu - dodaje Oskar. - Czasem jednak ktoś się nad nami zlituje i poczęstuje gorącą herbatą albo kubkiem barszczyku.

Kolęda ma jednak dla nich swoje plusy. Chodzi o pieniądze, które trafiają do puszek ministrantów. Choć chłopcy chodzą po kolędzie parami, nie dzielą się nimi tylko we dwójkę. Wszystkie datki trafiają do wspólnej kasy, a następnie są równo rozdzielane wśród ministrantów z parafii, którzy uczestniczyli w tegorocznej kolędzie. - Żeby było sprawiedliwie - wyjaśniają chłopcy. - W mieście mamy przecież różne rejony, jedne są biedniejsze, inne bogatsze.

Oczekiwanie i rozczarowanie

- Już idzie? To najpierw do mnie, bo od rana czekam - pani Helena Andrzejewska z ul. Wileńskiej z niecierpliwością wyczekuje odwiedzin kapłana. - Dla mnie to bardzo ważne wydarzenie - mówi starsza kobieta. - Zwłaszcza teraz, kiedy jestem chora i nie mogę wychodzić z domu. Jak przyjdzie ksiądz, to od razu człowiek lepiej się czuje.

Mieszkająca tuż obok sąsiadka pani Heleny ma jednak zupełnie inne zdanie. - Trochę to przykre, ale w dzisiejszych czasach wizyta księdza przypomina bardziej wizytę urzędnika - uważa Genowefa Pilaszkiewicz. - Kiedyś to wszystko było bardziej uroczyste, a ksiądz poświęcał ludziom znacznie więcej czasu. Teraz coraz częściej odnoszę wrażenie, że kolęda to dla księży po prostu obowiązek, który trzeba wypełnić, a dla ludzi to czysta formalność.
Kolęda 2009

Dziś wizyty księdza mogą się spodziewać m.in. mieszkańcy ulic Gdańskiej, Hubalczyków nr 10, Klonowej, Kwiatowej, Na Wzgórzu, Różanej, Tuwima, Banacha 7 (od A do I), Władysława IV (od A do D). Z kolei jutro duchowni odwiedzą m.in ulice Długą, Chłopickiego, Dembńskiego, Dwernickiego, Kosynierów Gdyńskich 2, Sokolnickiego, Sowińskiego, Wysockiego, Zajączka, Ostroroga 5 -7, Jana Kazimierza 19 i 20, Władysława IV 11 A, B, C, D oraz 13.

Nasza sonda

Jakie znaczenie ma dla Ciebie wizyta księdza po kolędzie?

Henryk Szymański, emeryt
- Taka wizyta to tylko formalność. Zwłaszcza że trwa zaledwie kilka minut i często ogranicza się do krótkiej rozmowy.

Paulina Leleniewska, bezrobotna
- Lubię te wizyty, bo choć to raz w roku, to zawsze jest wielka uroczystość. Miło jest spotkać się z księdzem nie tylko w kościele i porozmawiać jak człowiek z człowiekiem.

Stanisława Michno, emerytka
- Przyjmuję księdza, tak zostałam wychowana. Choćby po to, żeby nie mieć później problemów z pogrzebem albo z udzieleniem sakramentów.

Wideo

Komentarze 44

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
BógUrojony
W dniu 24.01.2009 o 13:58, Gość napisał:

Przestań się wydurniac, jak nawet bóg urojony zmiękł po tym jak wycieli jedwabnego...


Hehe, poproszę o pogłębienie tej analizy
B
BógUrojony
W dniu 24.01.2009 o 11:43, zfieszak napisał:

Uważasz w takim razie, że wyśmiewanie za poglądy, ubiór itd to dowód "nieprzesadnego" szacunku dla człowieka? Dla mnie to absolutny jego brak. I nie można w ten sposób traktować również jego przekonań religijnych, są one szczególnie ważne i drażliwe bo dotykają ludzi najgłębiej, nie można moim zdaniem tego porównywać np do ubioru. Na religii buduje się swój system wartości, podejście do drugiego człowieka itd - w przeciwieństwie do tego wszystkiego co wymieniłeś. Po części wyśmiewanie czyjejś religii to śmiech z tego kim on jest - nie uważasz że to przykre?Rozumiem dobrze o czym mówisz, szkoła po części zadania te realizuje, właśnie na etyce czy filozofii a nawet historii byliśmy zapoznawani z judaizmem,islamem, religiami Wschodu itd. Byc może uważasz, że jest to realizowane w zbyt małej skali - ale wydaje mi się, że na zgłębienie tego tematu przychodzi czas razem z pewną dojrzałością człowieka, w liceum czy na studiach.Nie uważam że religia hamuje proces samodzielnego myślenia. Miałam przyjemność spotkać na studiach wybitnego moim zdaniem profesora filozofii, który z każdego tematu potrafił wyciągnąć dla nas krytyczne wnioski, nawet na temat chrześcijaństwa. Wyobraź sobie moje zdziwienie gdy dowiedziałam się, ze jest członkiem Inteligencji Katolickiej.pozdrawiam


Źle się zrozumieliśmy, ale to chyba moja wina, chyba źle się wyraziłem. Nie chodzi mi oczywiście o systemowy brak szacunku dla człowieka - wręcz przeciwnie, uważam to za fundament zdrowego społeczeństwa i człowieczeństwa. Oczywiście, szacunek dla człowieka, to także szacunek dla siebie, a religia w żaden sposób się w to nie wpisuje, ale to już inna historia...

Ale nie potrafię zaakceptować faktu, iż brak szacunku dla pewnych fragmentów życia człowieka jest daleko bardziej akceptowany, niż brak szacunku dla religii. Jest to pozbawione jakiegokolwiek sensu. Gdybym miał wartościować, a nie zrównywać szacunek, to szacunek dla religii człowieka byłby na szarym końcu, choć też kwalifikowałby się do szacunku.

Co do lekcji religii - wybacz - chodziłem i wiem jak to wygląda. Nie twierdzę, że jest to lekcja zła. To tylko i aż indoktrynacja katolicka w czystej postaci, realizowana na chłonnych, młodych, plastycznych umysłach. To nie jest lekcja o tym czym jest religia, to formowanie młodych ludzi pod konkretny system. A w systemach nie ma miejsca na samodzielność, kreatywność, nie wspominając o kwestionowania. I powiedz mi jak nauczyciel ma zdobyć autorytet, skoro to, co wykłada i co jest naukowym i obiektywnym dorobkiem milionów ludzi (nawet, jeżeli tylko w postaci tez) może być zakwestionowane przez wymyślone dogmaty religijne...

Jestem pewien, że wśród katolików i kleru jest masa interesujących, inteligentnych ludzi. Nie zmienia to faktu, iż religia jest gotowcem dla mas, który ma zaprogramować ich zachowanie od najmłodszych lat aż po grób. No i wybacz, ale KIK może być ciekawą inicjatywą społeczną, tyle, że wiedza religijna, to wiedza wymyślona. Trudno mi zaakceptować jako autorytet wybitnego specjalistę od dziedziny będącej zlepkiem historii, jej umiejętnej modyfikacji oraz całych ton specjalizacji zmyślonych.
B
BógUrojony
W dniu 24.01.2009 o 12:14, basia napisał:

-----------------------------------------------------Mimo ,ze człowiek nie chciał już widzieć tych jak to określił "kościołowych",na siłę go uszczęśliwiali i nie miał na to wpływu ze względu na stan zdrowia.Dlatego nigdy nie wiadomo co z nami będzie,czy aby nie zechce nas ktoś nawracać wbrew naszej woli?


No, niestety. Więc chyba mamy to samo zdanie na ten temat. Ja dodatkowo uważam, że natarczywe uszczęśliwianie religią na siłę powinno być uznane za przestępstwo ścigane z urzędu i karane dotkliwie. W każdym razie co by się ze mną nie działo, będę walczył o to, aby ktoś nie pogwałcił moich praw i przypadkiem nie wsadził do dziury w ziemii z krzyżem powyżej, albo nie próbował pośmiertnie wykorzystywać do swoich religijnych celów.
G
Gość
W dniu 23.01.2009 o 07:22, zorro napisał:

A która to jest ta prawdziwa wiara?



Ta twoja, którą ci jedwabny wytykał, a ty nie mając nic do powiedzenia, zawsze chciałeś, aby cię prosić.
I jeszcze jedno, niejaki bóg urojony też miał pretensje do ciebie, ze miałeś wyjaśnić i nie wyjasniłes.
R
Razor
W dniu 24.01.2009 o 12:13, Gość napisał:

facet ty w to wierzysz? to w tym filmie tobą manipulują. zastanów się.


fakty i arumenty sa bardziej przekonujacy niz co niedzielne gadanie bez agrumentow i faktow. Uwazasz ze to co jest zawarte w tym filmie jest fikcja? Jesli tak to jestes w bledzie a na sam koniec tego filmu jest epilog... nie musisz wierzyc w to co tam mowia, fakty mozesz sam sprawdzic i sam ich dochodzic. Oni nie kaza Ci w tym filmie nie wierzyc... oni pokazuja ze czasmai lepiej sammeu dochodzic pewnych spraw niz sluchajac sie innych i wierzac w kazde slowo ktore dana organizacja przekazuje. Jest wiele ksiazek naukowych i publikacji o historii kosciola, z historii sztuki ktore udowdniaja ze to co zostalo zawarte w tym ze dokumencie jest prawda. Nie wiem czy wiesz ale do dzisiaj watykan nie chce udostepnic publicznosci ani naukowcom swoich bibliotek w ktorych znajduja sie strasznie kompromitujace aspekty z poczatkow powstania religii katolickiej. Nigdy tego nie udostepnia bo nie chca stracic tak silniej pozycji jaka maja obecnie a jak by wyszlo na jaw ze religia katolicka jest zwyklym plagiatem innych religii to jak myslisz co by dalej bylo?
A tak swoja droga to w tym filmie nie maja powodow by mna manipulowac... oni na tym filmie nic nie zarabiaja jak i nie namawiaja do wiary w inne religie. manipulacja jest w jakims okreslonym celu... tworcy filmu co jedynie chca by ludzie przestali dawac soba manipulowac. Tak czy siak polecam by to obejrzec...
b
basia
W dniu 24.01.2009 o 11:31, BógUrojony napisał:

Co zrobię? Raz na zawsze uznam, że pojęcia kościół i sekta są istotnie różne znaczeniowo, a co za tym idzie nie będę nazywał kościoła sektą. Proste. Nawet więcej, będę poprawiał innych, którzy jeszcze o tym nie wiedzieli Nie za bardzo rozumiem co chciałaś pokazać opisanym przykładem, nie do końca jest on dla mnie zrozumiały, więc jeżeli mogłabyś lekko rozjaśnić tamtą sytuację - może będzie o czym pogadać.Pozdrawiam


-----------------------------------------------------
Mimo ,ze człowiek nie chciał już widzieć tych jak to określił "kościołowych",na siłę go uszczęśliwiali i nie miał na to wpływu ze względu na stan zdrowia.Dlatego nigdy nie wiadomo co z nami będzie,czy aby nie zechce nas ktoś nawracać wbrew naszej woli?
z
zfieszak
W dniu 23.01.2009 o 23:32, BógUrojony napisał:

Przedmiotem, który powinien być nauczany w szkole obowiązkowo, jest religioznawstwo, czyli nauka o religiach (różnych, wielu), podobnie jak na historii uczymy się różnych okresów, a nie bycia przedstawicielem odrodzenia i jego idei jako własnych. Szkoła, to etap w życiu człowieka, który powinien uczyć myśleć, myśleć samodzielnie i wnikliwie, analizować fakty, wyciągać wnioski. We współczesnym świecie opętanym religiami bardzo istotna jest wiedza na ich temat - dla własnego bezpieczeństwa, zdrowia psychicznego, a także zrozumienia gdzie i dlaczego jako cywilizacja jesteśmy. Natomiast religia, która przy okazji jak nic innego hamuje umiejętność samodzielnego i racjonalnego myślenia, powinna być dla uczciwości i jasności nazwana religią katolicką i wyprowadzona z państwowej szkoły do salek katechetycznych. Ponadto, szkoła nie powinna nauczać przesadnego szacunku do religii, to jest cokolwiek większego, niż szacunek dla drugiego człowieka. Jeżeli ktoś może drugiego bezkarnie wyśmiać za poglądy polityczne, styl ubioru, wiedzę lub jej brak... nie widzę powodu, dla którego nie powinien również wyśmiać za religię.



Uważasz w takim razie, że wyśmiewanie za poglądy, ubiór itd to dowód "nieprzesadnego" szacunku dla człowieka? Dla mnie to absolutny jego brak. I nie można w ten sposób traktować również jego przekonań religijnych, są one szczególnie ważne i drażliwe bo dotykają ludzi najgłębiej, nie można moim zdaniem tego porównywać np do ubioru. Na religii buduje się swój system wartości, podejście do drugiego człowieka itd - w przeciwieństwie do tego wszystkiego co wymieniłeś. Po części wyśmiewanie czyjejś religii to śmiech z tego kim on jest - nie uważasz że to przykre?

Rozumiem dobrze o czym mówisz, szkoła po części zadania te realizuje, właśnie na etyce czy filozofii a nawet historii byliśmy zapoznawani z judaizmem,islamem, religiami Wschodu itd. Byc może uważasz, że jest to realizowane w zbyt małej skali - ale wydaje mi się, że na zgłębienie tego tematu przychodzi czas razem z pewną dojrzałością człowieka, w liceum czy na studiach.

Nie uważam że religia hamuje proces samodzielnego myślenia. Miałam przyjemność spotkać na studiach wybitnego moim zdaniem profesora filozofii, który z każdego tematu potrafił wyciągnąć dla nas krytyczne wnioski, nawet na temat chrześcijaństwa. Wyobraź sobie moje zdziwienie gdy dowiedziałam się, ze jest członkiem Inteligencji Katolickiej.
pozdrawiam
R
Razor
W dniu 22.01.2009 o 17:33, anonymous napisał:

Dzisiaj byli u mnie i Jehowi i Ksiądz z dzieciakami; żadnych nie wpuściłem - sekty nie przyjmuje.


ja takze sekty nie wpuszczam do domu.
B
BógUrojony
W dniu 24.01.2009 o 11:08, basia napisał:

Co wtedy zrobisz ?Podejrzewam ,że nie masz "sierpa tatowego" pod poduszką jak to zwykł posiadać niezapomniany Pawlak z ''Samych swoich".Przeżyłam niedawno śmierć znajomego .To co rodzina wyprawiała z tym człowiekiem/był głęboko wierzący argumentował,że dziadkowie wierzyli,rodzice wierzyli to i on też/.Żal było patrzeć, jak człowiek świadom swojej choroby jest obdzierany z resztek złudzeń o wyzdrowienie.Ciągle wzywali księdza,ten jak szaman odprawiał jakieś kocopoły,że niby to już koniec i tak przez pół roku.Szamański kraj szamańskie obyczaje.Brrrr...


Co zrobię? Raz na zawsze uznam, że pojęcia kościół i sekta są istotnie różne znaczeniowo, a co za tym idzie nie będę nazywał kościoła sektą. Proste. Nawet więcej, będę poprawiał innych, którzy jeszcze o tym nie wiedzieli

Nie za bardzo rozumiem co chciałaś pokazać opisanym przykładem, nie do końca jest on dla mnie zrozumiały, więc jeżeli mogłabyś lekko rozjaśnić tamtą sytuację - może będzie o czym pogadać.

Pozdrawiam
b
basia
W dniu 23.01.2009 o 23:22, BógUrojony napisał:

Więc wymień istotną, obiektywną i powtarzalną cechę różniącą kościół i sektę. Czekam.I nie bój się, nikt nie będzie biegał. A niech mnie na łożu śmierci spróbuje któryś nawracać...


--------------------------------------------------
Co wtedy zrobisz ?Podejrzewam ,że nie masz "sierpa tatowego" pod poduszką jak to zwykł posiadać niezapomniany Pawlak z ''Samych swoich".Przeżyłam niedawno śmierć znajomego .To co rodzina wyprawiała z tym człowiekiem/był głęboko wierzący argumentował,że dziadkowie wierzyli,rodzice wierzyli to i on też/.Żal było patrzeć, jak człowiek świadom swojej choroby jest obdzierany z resztek złudzeń o wyzdrowienie.Ciągle wzywali księdza,ten jak szaman odprawiał jakieś kocopoły,że niby to już koniec i tak przez pół roku.Szamański kraj szamańskie obyczaje.Brrrr...
S
SIMI
W dniu 23.01.2009 o 13:11, zfieszak napisał:

Widzisz SIMI, ja akurat jeszcze nigdy w życiu takiej sytuacji nie miałam, nie miałam powodów do narzekań na sposób przeprowadzenia kolędy. Dlatego nie uogólniałabym - bo można powiedzieć że są wyjątki "negatywne" wśród duchownych, a osoba, która miała z nimi nieprzyjemne wspomnienia powie z kolei że wyjątkami są ci "pozytywni".To zawód jak każdy inny, zdarzają się chałturnicy, zdarzają się i mający prawdziwe powołanie.


Ja tez do tej port nie mogłem narzekać na księży chodocych po kolędzie. Porozmawiali wypytali sie o problemy, zainteresowania itp. Pare lat temu(jakieś 4, 5) jak ksiądz wszedł do mieszkania to uklękną a my razemz nim podczas modlitwy. Ja tylko opisałem tegoroczną wizyte Wielebnego,
B
BógUrojony
W dniu 23.01.2009 o 12:57, zfieszak napisał:

Wiem, że tak jest łatwiej. Ale czy nie należy mieć pewnej odwagi bycia sobą? Takie społeczeństwo chciałabym widzieć i tak chcę wychować moje dzieci - żeby nie wstydziły ani nie bały się przyzna kim są, w co wierzą, jakie są ich przekonania. Bycie "innym" wśród nietolerancyjnych ludzi zawsze wiąże się z krzywymi spojrzeniami itp. - ale należałoby to zmienić, właśnie przez bycie sobą.Etyka obecnie obowiązkowo musi być dostępna w każdej szkole. Takie jest założenie. Sama z religii w pewnym momencie zrezygnowałam, wiec wiem jakie nieraz jest z tym zamieszanie - to jednak już wina systemu oświaty. Co do poprzedniego postu - etyki nie muszą uczyć katecheci, w mojej szkole były to np. panie po historii i geografii z fakultetem z filozofii i teologii bodajże. Byłam na kilku zajęciach i wiem, że to dobra alternatywa dla niewierzących.Wiesz, system oceniania religii w szkole też niejednokrotnie mnie irytował. Nie mam np. nic przeciwko ocenom za wyuczenie modlitwy czy podstawowych wiadomości z zakresu wiary - bo to są podstawy teoretyczne. Denerwowały mnie natomiast próby, tak jak piszesz, wkraczania w pole prywatne, tego jak często się modlę, kiedy chodzę do kościoła itd.


Przedmiotem, który powinien być nauczany w szkole obowiązkowo, jest religioznawstwo, czyli nauka o religiach (różnych, wielu), podobnie jak na historii uczymy się różnych okresów, a nie bycia przedstawicielem odrodzenia i jego idei jako własnych. Szkoła, to etap w życiu człowieka, który powinien uczyć myśleć, myśleć samodzielnie i wnikliwie, analizować fakty, wyciągać wnioski. We współczesnym świecie opętanym religiami bardzo istotna jest wiedza na ich temat - dla własnego bezpieczeństwa, zdrowia psychicznego, a także zrozumienia gdzie i dlaczego jako cywilizacja jesteśmy. Natomiast religia, która przy okazji jak nic innego hamuje umiejętność samodzielnego i racjonalnego myślenia, powinna być dla uczciwości i jasności nazwana religią katolicką i wyprowadzona z państwowej szkoły do salek katechetycznych. Ponadto, szkoła nie powinna nauczać przesadnego szacunku do religii, to jest cokolwiek większego, niż szacunek dla drugiego człowieka. Jeżeli ktoś może drugiego bezkarnie wyśmiać za poglądy polityczne, styl ubioru, wiedzę lub jej brak... nie widzę powodu, dla którego nie powinien również wyśmiać za religię.
B
BógUrojony
W dniu 22.01.2009 o 18:56, bollo napisał:

kto nie wpuszcza księdza niech potem nie biega po księdza na pogrzeb.ale gierojstwo. a Kościół to nie sekta więc nie ubliżaj.tak samo jak judaizm oraz muzułmanie jakby ktos nie wiedział.trollowe cwaniaczki z internetu jak zwykle "mocni" w gębie.


Więc wymień istotną, obiektywną i powtarzalną cechę różniącą kościół i sektę. Czekam.

I nie bój się, nikt nie będzie biegał. A niech mnie na łożu śmierci spróbuje któryś nawracać...
G
Gość
W dniu 23.01.2009 o 13:11, zfieszak napisał:

Widzisz SIMI, ja akurat jeszcze nigdy w życiu takiej sytuacji nie miałam...



A ja, mam zawsze.
G
Gość
W dniu 23.01.2009 o 13:11, zfieszak napisał:

To zawód jak każdy inny, zdarzają się chałturnicy, zdarzają się i mający prawdziwe powołanie.



Niestety tych "chałturników" przybywa i to jest smutne. Świadczy o tym chociażby arytkuł, który komentujemy.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3