Wyprawa życia. Ojciec i syn przepłyną kajakiem całą Polskę

Joanna Krężelewska
Joanna Krężelewska
Postanowił przepłynąć Polskę kajakiem. Po przekątnej: z Bieszczad do Świnoujścia i Bałtykiem do Jamna. Chce udowodnić coś nie sobie, ale nam. Nam wszystkim. Chce pokazać, że zasługuje na normalne traktowanie, na pracę. Może inaczej się komunikuje, inaczej odbiera świat, ale jest taki sam, jak inni. A nawet od wielu z nas silniejszy!

Myślałeś, że wiesz, co to siła? Zapomnij! - to jedno z haseł, które kilka lat temu w telewizji Channel 4 promowały transmisję londyńskiej paraolimpiady. Śmiało można je również wykorzystać do promocji wyprawy, którą na kwiecień zaplanowali Włodzimierz Zimnowłocki i jego syn Mariusz.

Włodzimierza Zimnowłockiego z pewnością zna większość mieszkańców gminy Sianów. W bieżącej kadencji jest radnym miejskim. Od lat organizuje spływy kajakowe - kajaki z napisem „Zimny Włodek” widać m.in. na rzekach Unieść, Grabowa, Bagiennica, Radew, Wieprza, na Jamnie.

- W sezonie Mariusz jest moją prawą ręką. Bez niego byłoby mi trudno prowadzić działalność. Kiedy lato się kończy, kończy się też szansa na zarobkową pracę dla syna - mówi Włodzimierz.

33-letni Mariusz nie słyszy i nie widzi na jedno oko. Mówi językiem migowym. Jest przy tym absolutnie samodzielny. - Staraliśmy się, by od dziecka robił sam możliwie wiele. To był tak zwany zimny chów - mówi Zimnowłocki. - Mariusz szybko zaczął nas naśladować, bo chciał być we wszystkim dokładnie taki, jak my.

To dlatego, kiedy tylko skończył szkołę, zaczął starać się o pracę. - Zrobił nawet kurs masażysty. Niestety, nie mógł znaleźć zatrudnienia. Do wielu firm, które szukały osób z niepełnosprawnością, chodziłem razem z nim. Bez skutku. Pomimo zaangażowania, kreatywności i pracowitości Mariusz nie może znaleźć pracy. Pracodawcy patrzą na niego tylko przez pryzmat niepełnosprawności, a nie jego możliwości. I to nie jest tylko problem syna, o czym chcemy głośno mówić przy okazji organizacji naszej wyprawy. Pracodawcy w zdecydowanej większości, gdy kończą się pieniądze z PEFRON-u, nie chcą zatrudniać osób z niepełnosprawnością - wskazuje Włodzimierz Zimnowłocki.

Mariusz inaczej postrzega świat, za to sposobem, w jaki świat ów ujarzmia, może inspirować wielu. Od lat dba o kondycję. Przejął zainteresowania taty - jest świetnym kajakarzem, żegluje. Ma świetną grupę żeglarzy, którzy akceptują jego niepełnosprawność. Często pływa z nimi po Bałtyku. Bierze udział w regatach osób niepełnosprawnych na Zatoce Puckiej. Co ciekawe, biega też na długich dystansach.

- Nie uważam się za osobę niepełnosprawną. Ja po prostu nie słyszę - mówi. - Chcę przepłynąć nasz kraj, żeby udowodnić, że jestem taki, jak inni. Żeby wreszcie ludzie przestali się mnie bać. Wtedy uda mi się znaleźć pracę.

Plany ojca i syna są bardzo ambitne. Na wodę chcą zejść 28 marca i przez miesiąc pokonać kajakami 1400 kilometrów. Start - w Zwierzyniu niedaleko Soliny. Kolejno przepłyną San - 340 km, Wisłę - 480 km, Brdę i Kanał Bydgoski - 40 km, Noteć i Wartę - 230 km, Odrę i Zalew Szczeciński - 200 km. Morzem Bałtyckim (100 km) chcą dopłynąć do mety w Osiekach w gm. Sianów (Jamno).

Polskę po przekątnej, ale na trasie z Przemyśla do Świnoujścia, przepłynął Aleksander Doba, który jako pierwszy człowiek w historii samotnie przepłynął kajakiem Ocean Atlantycki z kontynentu na kontynent. Zimnowłoccy do tego dystansu dołożyli jeszcze trochę kilometrów - między innymi odcinek morski.

- Planujemy płynąć maksymalnie 50-80 kilometrów dziennie. Zapewne na Noteci, której woda praktycznie stoi, która wysycha w wyniku działań górniczych, spędzimy trochę więcej czasu. Trudno też ocenić, jakie warunki będzie miał dla nas Bałtyk - mówi Włodzimierz.

Treningi już trwają. W przyszłym tygodniu Zarząd Obiektów Sportowych w Koszalinie, który jest patronem honorowym wyprawy, udostępni kajakarzom basen. Mariusz będzie trenować niezbędną technikę kajakową, potrzebną podczas pływania dużymi akwenami wodnymi - to m.in. podpórki, eskimoski, czyli podnoszenie się z przewróconego kajaka bez wysiadania z kajaka.

W pomoc przy organizacji wyprawy włącza się więcej osób. - Znajomi powiedzieli mi, że chętnie dorzucą parę groszy Mariuszowi, który utrzymuje się z 700-złotowej renty. Za ich namową zaczęliśmy zbiórkę. Dotyczy ona tylko Mariusza - mówi Włodzimierz.

Włodzimierz Zimnowłocki podkreśla, że pracuje i za wyprawę zapłaci sobie sam. Niestety, tego komfortu nie ma Mariusz. - Może poczuje się lepiej, że nie muszę mu wszystkiego finansować, bo jest duża grupa ludzi, dla których nie jest obojętny. Zebraną kwotę przeznaczymy ją na zakup profesjonalnego ubrania dla kajakarzy oraz niezbędny sprzęt zabezpieczający - wylicza nasz rozmówca.

Na portalu Zrzutka.pl ojciec założył zbiórkę. - Pomagają nie tylko znajomi, ale i osoby obce. - Każdemu bardzo dziękujemy za wsparcie - mówią panowie.

Również Aleksander Doba wspiera Zimnowłockich, swoich dobrych znajomych. - Od wielu lat znam tę wspaniałą rodzinę - podkreśla. - Ich syn Mariusz jest osobą z niepełnosprawnością. Ma wielkie problemy ze zdobyciem pracy, a jest bardzo dzielny i twardy. Żeby pokazać swoją siłę i możliwość zrobienia wielu rzeczy, chce przepłynąć kajakiem Polskę po przekątnej. Zbiera pieniądze na wyprawę. Ja ich wspieram i was zachęcam do wzięcia udziału w akcji na stronie zrzutka.pl.

Co ciekawe, inicjatywa ojca i syna, o której za sprawą internetowej zbiórki jest coraz głośniej, przyciąga innych kajakarzy. - Popłyną z nami jeszcze dwie osoby. Skontaktował się z nami kajakarz ze Słupska, emeryt, który chce przeżyć przygodę życia. W wyprawie chce wziąć udział jeszcze kolega z Sianowa. Powiedział, że chce stać się częścią czegoś wyjątkowego - akcentuje Włodzimierz Zimnowłocki.

Panowie popłyną pod hasłem „Wyprawa po normalność”. Gorąco wierzą, że uda im się do tej właśnie, wymarzonej przez Mariusza mety dopłynąć.

Zobacz także: Koszalin: Brylantowe gody w Koszalinie

Wideo

Materiał oryginalny: Wyprawa życia. Ojciec i syn przepłyną kajakiem całą Polskę - Głos Koszaliński

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
GrzegorZSolcaKujawskiego

Pomysl dobry. Życzę powodzenia! W zeszłym roku też tak płynalem z kolegą, od zalewu solinskiego do Świnoujścia. Najgorszy był odcinek do Jarosławia z powodu niskiego stanu wody co chwilę musieliśmy wysiąść z kajaków i ciągnąć je za sobą. Jest dużo wystających ostrych kamieni na których można uszkodzić kajak co się przytrafiło mojemu koledze. Za ujsciem rzeki Wisłok zaczynaja sie wyspy na rzece i trzeba nauczyć się czytać rzekę bo inaczej wpłynie się na płycizne. Wisłą trzeba płynąć na znaki Bo inaczej jest to samo. Na noteci poza śluzami jest malo miejsc do rozbicia namiotów. A poza tym dalszą podróż to już przyjemność:)

G
Gość

Trzymam kciuki!

S
S. B

Panie Włodzimierzu jest pan wielki szacunek dla syna i pana, życzę aby wszystko się powiodło, pozdrawiam serdecznie

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3