MKTG SR - pasek na kartach artykułów

"Z woleja": Bułka, Sarkozy i oszuści z Berlina

Ryszard Czarnecki
Marcin Bułka w listopadzie zadebiutował w reprezentacji Polski.
Marcin Bułka w listopadzie zadebiutował w reprezentacji Polski. Fot. Adam Jankowski
Marcin Bułka - najlepszy bramkarz Europy początku sezonu 2023/2024 zszedł z futbolowego Olimpu i po niesamowitych 10 meczach bez straty gola w końcu dał sobie strzelić bramkę oraz popełnił poważny błąd. W ten sposób pokazał, że nie jest gościem z gry komputerowej wymyślonej na potrzeby internetowych fanów piłki - okazało się, że jednak ma ludzkie cechy.

Choć po jego fenomenalnej serii dziewięciuset iluś tam minut bez straty gola klub OGC Nice był sensacyjnym wiceliderem francuskiej Ligue 1 - to jednak i takiemu herosowi przydarzają się chwile słabości. Wbrew pozorom może to być ważny moment w karierze Marcina Bułki, który zapewne już niedługo będzie grał w bluzie z białym orzełkiem na piersiach. Wiadomo: co go nie zabije to go wzmocni. Musi zacisnąć żeby i nie przejmować się hejtem. Podam dobry przykład. Przed Mundialem w Niemczech nasza reprezentacja grała na Stadionie Śląskim sparing z Kolumbią. Byłem na tym meczu. Doszło tam do kuriozalnej sytuacji: bramkarz zespołu z Ameryki Łacińskiej… przelobował stojącego za daleko od naszej bramki Tomasza Kuszczaka. Stadion osłupiał, Kolumbia wygrała, a z Kuszczaka zrobiono „Puszczaka” i wszyscy o tym mówili przez dobrych parę lat. Tymczasem polski golkiper zacisnął zęby i później z powodzeniem bronił na boiskach Niemiec i Anglii.

Tymczasem błąd Marcina Bułki był spory, ale nie był aż takim „wielbłądem” jak w przypadku bramkarza Union Berlin.

Kuszczaka poznałem pięć lat przed tym nieszczęsnym meczem na śląskim ”Kotle Czarownic”. Paradoksalnie to on był widzem, a ja grałem! To nie pomyłka. W Berlinie jako reprezentacja polskiego parlamentu mieliśmy mecz z niemieckim Bundestagiem, a on na niego przyszedł. U nas grali wyłącznie posłowie i senatorowie, a Niemcy, jak to Niemcy, "uczciwi inaczej", wystawili paru prawdziwych piłkarzy. Między innymi bramkarza, który grał na 100% co najmniej w Zweite Bundesliga. No i gość obronił mojego karnego...

Wracając do Bułki - byłem parę razy na meczach OGC Nice. Na Lazurowym Wybrzeżu wkuwałem francuski, a przy okazji zaciągnęło mnie na stadion. Fajny, kameralny, z transparentami kibiców nawiązujących do czasów sprzed ponad półtora wieku, gdy Nicea była jeszcze włoska: stąd banery „Nizza”. Teraz dzięki polskiemu bramkarzowi, przynajmniej do ostatniego weekendu nicejski klub był tylko za kąpiącymi się w petrodolarach katarskich szejków Paris Saint Germain.

W Paryżu na stadionie PSG też byłem. W loży honorowej siedziałem tuż za prezydentem Nicolasem Sarkozy. W Paryżu VIP-ów obsługują piękne hostessy, ale ja wole mimo wszystko Dawida z Nicei niż naftowego Goliata. Kiedyś było „Stawiam na Tolka Banana”. Ja dziś stawiam na Marcina Bułkę.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Jagiellonia mistrzem Polski. Feta i kibice w centrum miasta

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: "Z woleja": Bułka, Sarkozy i oszuści z Berlina - Sportowy24

Wróć na gp24.pl Głos Pomorza