Za czym kolejka ta stoi? Za przedszkolakiem! Procedury antycovidowe denerwują rodziców

Magdalena Olechnowicz
Magdalena Olechnowicz
Długie kolejki, zdenerwowani i moknący w deszczu rodzice i zniecierpliwione dzieci - tak już drugi dzień wyglądało odbieranie dzieci ze słupskich przedszkoli. Wszystko przez procedury antycovidowe, które zarządził Główny Inspektor Sanitarny. Najgorzej było między godziną 14 a 15.30.

Kolejki przed przedszkolami ustawiają się zarówno rano przy oddawaniu maluchów do placówek, jak i po południu - przy odbieraniu. W niektórych przypadkach na przyjęcie dziecka trzeba było czekać nawet godzinę - alarmowali nas rodzice.
Pracownicy wydawali rodzicom do uzupełnienia zaświadczenia dotyczące odbierania dzieci. Ze względu na reżim sanitarny do budynku wpuszczanych jest po kilka osób. Nie jest to jednak wina pracowników przedszkoli. Oni po prostu muszą dostosować się do zarządzenia Głównego Inspektora Sanitarnego.

Kolejki przed przedszkolami biorą się stąd, że rodzice muszą wypełnić określoną dokumentację. Zgodnie z zarządzeniem Głównego Inspektora Sanitarnego nie można organizować zebrań z rodzicami. Dyrektorzy przedszkoli utrzymują z rodzicami kontakt elektroniczny, ale pewne dokumenty, które dyrektorzy muszą dostać od rodziców, muszą zostać wypełnione.

2 września kolejki były m.in. przed słupskimi przedszkolami "Niezapominajka", "Kubusia Puchatka" i "Świat Fantazji". W żłobkach była lepsza sytuacja, po godz. 15 kolejek już tam nie było.Pracownicy przedszkoli uspokajają, że lada dzień problem powinien zniknąć.

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
2 września, 18:14, Gość:

Chyba WAS denerwują ludzie są rozumni i wiedzą że to dla naszego wspólnego dobra.

2 września, 19:52, Gość:

To tzw. "nowa normalność" i to jest dopiero początek. "Najlepsze" przed nami, ty sądzisz, że to dla wspólnego dobra, wielu ludzi myśli odwrotnie...

2 września, 22:45, Gość:

Wielu myśli odwrotnie bo nie dostrzega że rozwaga powoduje że nie ma tyle trupów jak w innych państwach.

3 września, 09:15, Gość:

Statystyki mówią coś zgoła innego, kraje z wprowadzonymi obostrzeniami (i lockdownem) mają taką samą śmiertelność na wirusa jak te, które nie wprowadziły obostrzeń na taką skalę - np. Szwecja...

KŁAMSTWO !!!

G
Gość
2 września, 18:14, Gość:

Chyba WAS denerwują ludzie są rozumni i wiedzą że to dla naszego wspólnego dobra.

2 września, 19:52, Gość:

To tzw. "nowa normalność" i to jest dopiero początek. "Najlepsze" przed nami, ty sądzisz, że to dla wspólnego dobra, wielu ludzi myśli odwrotnie...

2 września, 22:45, Gość:

Wielu myśli odwrotnie bo nie dostrzega że rozwaga powoduje że nie ma tyle trupów jak w innych państwach.

Statystyki mówią coś zgoła innego, kraje z wprowadzonymi obostrzeniami (i lockdownem) mają taką samą śmiertelność na wirusa jak te, które nie wprowadziły obostrzeń na taką skalę - np. Szwecja...

G
Gość
2 września, 18:14, Gość:

Chyba WAS denerwują ludzie są rozumni i wiedzą że to dla naszego wspólnego dobra.

2 września, 19:52, Gość:

To tzw. "nowa normalność" i to jest dopiero początek. "Najlepsze" przed nami, ty sądzisz, że to dla wspólnego dobra, wielu ludzi myśli odwrotnie...

Wielu myśli odwrotnie bo nie dostrzega że rozwaga powoduje że nie ma tyle trupów jak w innych państwach.

G
Gość

"Dziwne milczenie MZ! Nie potrafią odpowiedzieć na kilka pytań o naukowe podstawy wprowadzonych obostrzeń epidemicznych

Od 7 maja leży w Ministerstwie Zdrowia list otwarty skierowany do ministra Łukasza Szumowskiego przez prof. dr hab. n. med. Ryszarda Rutkowskiego z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, w którym zadano kilka pytań o naukowe podstawy wprowadzenia drastycznych obostrzeń związanych z epidemią SARS-CoV-2. List został też skierowany do Prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej, prof. dr. hab. med. Andrzeja Matyi, lekarzy i pracowników naukowych Uniwersytetów Medycznych oraz posłów i senatorów lekarz. Prof. Rutkowski zadał następujące pytania:

1. W oparciu o jakie fakty naukowe uznano, że każdy zdrowy człowiek, ze sprawnym układem odpornościowym musi ulec zakażeniu koronawirusem COVID-19?

2. W oparciu o jakie fakty medyczne i epidemiologiczne uznano, że zdrowy człowiek musi być nosicielem i zarażać inne osoby?

3.W oparciu o jakie wyniki polskich i/lub zagranicznych badań naukowych przyjęto, że dzieci, które w olbrzymiej większości nie chorują, czyli nie ulegają zakażeniu wirusem COVID-19 lub go błyskawicznie zwalczają, są nosicielami tego wirusa i stanowią zagrożenie zdrowotne dla otoczenia i swoich rodzin?...

5. W oparciu o jakie medyczne i naukowe dane ( poza sugestią WHO ) uznano, że dzieci do 4 roku życia nie są zagrożone wirusem COVID-19 i nie musza nosić maseczek, a po 4 roku życia już tej restrykcji ustawowo podlegają, że są utajonym nosicielem tego wirusa i stanowią zagrożenie dla członków ich rodzin? Dlaczego rząd uznaje iż niezależnie od wieku, dzieci w przedszkolu są zdrowe i mogą przebywać bez maseczek, a tuż po wyjściu z przedszkola staja się chore, zagrażają otoczeniu i muszą nakładać maseczki ?

6. Skąd przekonanie Ministra Zdrowia i Premiera rządu, że długotrwałe (wg ministra Łukasza Szumowskiego trwające nawet dwa lata) przymusowe noszenia masek zakrywających usta i nos oraz istotne ograniczenie niezbędnej dla prawidłowego rozwoju psychomotorycznego dzieci, zdrowia młodzieży i seniorów aktywności fizycznej nie wywoła bardzo szkodliwych następstw zdrowotnych, a zwłaszcza znacznego upośledzenia ich naturalnej odporności immunologicznej? Czy pan minister Szumowski ma pełną świadomość następstw zdrowotnych zakazu wstępu dla zdrowych dzieci na place zabaw, do siłowni na świeżym powietrzu, na baseny, zmuszenia ich aby godzinami ślęczeli przed ekranami komputerów itd.?

7. Skąd godna podziwu, jaskrawo sprzeczna z powszechną wiedzą medyczną wiara kardiologa, Ministra Zdrowia, że przewlekle, wielogodzinne noszenie maseczek w przestrzeni publicznej oraz miejscu pracy (lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, nauczyciele, policjanci, Straż Miejska itd.) nie spowoduje: – szeregu poważnych schorzeń dermatologicznych w obrębie skóry twarzy i dłoni, – nie upośledzi niezbędnej dla prawidłowej odporności immunologicznej i wielu innych ważnych dla człowieka funkcji biologicznych, indukowanej przez promienie słoneczne syntezy witaminy D, – nie przyczyni się do zaostrzenia różnorodnych dolegliwości krążeniowo oddechowych (włącznie z ryzykiem nagłej śmierci kordialnej) w kilkumilionowej grupie chorych kardiologicznych, pulmonologicznych, endokrynologicznych i onkologicznych?

8. Dlaczego podczas konferencji Ministra Zdrowia i Premiera rządu na temat sensu lub bezsensu wprowadzanych ograniczeń i restrykcji nie wypowiadają się niezależni eksperci – lekarze i naukowcy?

9. Dlaczego w mediach rządowych brakuje rzetelnych informacji naukowych na temat COVID-19..."

https://wprawo.pl/dziwne-milczenie-mz-nie-potrafia-odpowiedziec-na-kilka-pytan-o-naukowe-podstawy-wprowadzonych-obostrzen-epidemicznych/

G
Gość

"Epidemia korona-głupoty! Dzieci mokną na deszczu w kolejkach do szkół i przedszkoli

...Podobna sytuacja jest w całej Polsce. Zapytany o kolejki minister edukacji Dariusz Piontkowski oświadczył, że procedury dostępu rodziców do placówki powinny być opracowane tak, by nie tworzyć niepotrzebnych zatorów. – Myślę, że po tym doświadczeniu tego dnia dyrektorzy szkół będą mogli zmienić zasad, które dotąd przyjęli, aby były one racjonalne, by nie blokowały wejść – powiedział Piontkowski.

Zapewnił też, że kuratorzy zbierają informację na temat tego, co dzieje się w szkołach i przedszkolach. – Gdyby były jakieś niepokojące sygnały, będziemy tam interweniowali – powiedział minister.

Mój komentarz: Trzeba to jasno i wyraźnie powiedzieć – mamy do czynienia z epidemią głupoty. Gdyby SARS-CoV-2 faktycznie był wirusem-zabójcą mielibyśmy do czynienia z masowymi zgonami. Ludzie umieraliby po wizycie w sklepie lub u fryzjera. Legendarne „ogniska weselne” kończyłyby się tysiącami pogrzebów. Ale nic takiego nie ma miejsca. Nie jest to zasługą maseczek, ponieważ nie chronią one przed zakażeniem. Oczywista oczywistość jest taka, że koronawirus jest relatywnie niegroźnym patogenem. Po co zatem rodzice z dziećmi stoją w gigantycznych kolejkach i mokną na deszczu? Przecież te oczekujące na wejście dzieci i tak spotkają się w jednym przedszkolu, czy szkole. Nie ma znaczenia, czy będą wpuszczane pojedynczo, czy wszystkie razem. Transmisji wirusa nie da się zatrzymać! Jedynym rozsądnym wyjściem jest natychmiastowe zakończenie tej paranoi, zanim dzieciaki zaziębią się od wystawania na deszczu."

https://wprawo.pl/epidemia-korona-glupoty-dzieci-mokna-na-deszczu-w-kolejkach-do-szkol-i-przedszkoli/?fbclid=IwAR1SGy5_f9c3otNXUqFN80wpJx0iEXhi1q1ihaJbC9WuYnI5sYqGNhzXcks

G
Gość

"Pałka i maseczka. Jak rządzący kpią z Polaków

Jeśli rząd Mateusza Morawieckiego nie zmieni strategii w walce z koronawirusem, straci autorytet i jakąkolwiek możliwość oddziaływania społecznego. Kolejne, łopatologiczne metody duszenia pełzającej pandemii dowodzą, że obecna władza ma nas wszystkich za kompletnych idiotów. I dlatego to się nie może udać.

Zdaję sobie sprawę, że pisali o tym już niemal wszyscy, ale warto przypomnieć tutaj, że jeszcze miesiąc temu premier Morawiecki entuzjastycznie przekonywał, iż pandemia jest w odwrocie, a sam koronawirus w zasadzie nie stanowi poważniejszego zagrożenia dla naszego zdrowia. Po wygranych przez Andrzeja Dudę wyborach prezydenckich, retoryka rządu uległa jednak gwałtownej zmianie. Z urlopu wrócił minister Łukasz Szumowski i natychmiast zabrał się za analizy oraz wymyślanie kolejnych metod walki z wirusem. Twierdził przy tym – zresztą wespół z premierem – że przez ostatnie miesiące opracowano jakieś genialne strategie radzenia sobie z ewentualnym wzrostem zachorowań. I co? I nic. Metody zostały te same: zamykać, ubierać ludziom maseczki, tropić i karać za nieprzestrzegania obostrzeń. Doprawdy, brakuje jeszcze, by szef resortu zdrowia ogłosił, że mieszkańcy takiego czy innego powiatu nie mogą chodzić na spacer do lasu, bo przecież tam właśnie – jak dowiedzieliśmy w trakcie nakładania kwietniowego lockdownu – wirus poczyna sobie w najlepsze.

Trudno nie zauważyć, że władza nie tylko chętnie batoży Polaków, ale też lubuje się w tym procederze. Jeśli ktokolwiek wierzył, że polscy decydenci wyciągnęli wnioski z wyjątkowo opresyjnego – także w skali świata – „zamknięcia”, jakie zafundowali nam w marcu i kwietniu, ten okazał się ostatnim naiwnym. Znowu bowiem w niektórych powiatach wracają maseczki w przestrzeni publicznej, a rząd zapowiada już naloty policji na sklepy w całej Polsce, byle tylko walczyć z maseczkosceptyczną częścią społeczeństwa. Osobiście nie jestem wcale zaprzysięgłym wrogiem maseczki, przemawiają do mnie argumenty za ich noszeniem w zamkniętych przestrzeniach publicznych, ale niestosowanie się do tego zalecenia w żadnym wypadku nie powinno być karane. Przede wszystkim dlatego, że straszenie karami za nienoszenie maseczki pozostanie pustym frazesem. Władza nie jest w stanie tego nakazu egzekwować. Mogą to robić właściciele sklepów czy restauracji, ale trudno wyobrazić sobie lotne patrole policji, tropiące niepokornych obywateli. Lub karanie sklepikarza za to, że jego klient wystawił nos spod kawałka materiały, naciągniętego na twarz..."

https://www.pch24.pl/palka-i-maseczka--jak-rzadzacy-kpia-z-polakow-,77689,i.html

cdn.

G
Gość

cd.

"...Żeby jakiekolwiek obostrzenia miały sens, muszą być nie tylko zrozumiałe dla większości społeczeństwa, ale także egzekwowalne. Nie sposób – jak zamierza władza – egzekwować przepisu o noszeniu maseczki na weselach. Trudno też wyobrazić sobie, by weselnicy siedzieli przez wiele godzin na sali, tańczyli, jedli i spożywali napoje z zasłoniętymi ustami i nosem. To pudrowanie rzeczywistości pozorowanymi [wulgaryzm]mi. Podobne pomysły nie są zresztą efektem żadnej paniki w szeregach władzy, ale tym co drzemie w jej DNA. Kaczyński – a za nim cała rządowa ferajna – wychodzi z żelaznego założenia, że główną siłą sprawczą jest państwo. Nikt i nic poza nim. Dlatego ministrowi zdrowia nawet nie przychodzi do głowy, że można starać się oswajać ludzi z panującą epidemią, nauczyć ich żyć z nową chorobą, zamiast siać panikę i szerzyć nastrój powszechnego niepokoju związanego z obawą, że dzisiaj zamykane są restauracje i siłownie w kilku powiatach a jutro – kto wie? – już w kilku województwach..."

https://www.pch24.pl/palka-i-maseczka--jak-rzadzacy-kpia-z-polakow-,77689,i.html

Kolejne posunięcia ministerstwa zdrowia uświadamiają nam jednak, że rząd Zjednoczonej Prawicy postrzega nas jak grupę niesfornych dzieciaków, którą nieustannie należy szkolić i dyscyplinować. Polaków trzeba nastraszyć, naopowiadać im najstraszniejszych rzeczy, roztaczać przed nimi wizję ciężarówek wypełnionych trumnami czy kostnic na stadionach. I wtedy właśnie zapanuje dyscyplina. Trudno o bardziej pogardliwe myślenie o Polakach, niż to, jakie prezentuje obecna władza. Zamiast odwoływać się do zdrowego rozsądku, lepiej karać, gonić i siać panikę. Efekty takich działań będą opłakane. Już zresztą widzimy, że wielu Polaków neguje zalecenia rządu, dostrzegając jawny brak logiki w wypowiedziach jego przedstawicieli.

Rząd PO-PSL oskarżany był przede wszystkim o to, że traktował kraj jak własny folwark, a Polaków jak stado naiwnych baranów. Obecna władza z kolei gardzi nami na niespotykaną skalę. Trudno przecież inaczej nazwać sytuację, gdy jednego dnia premier Morawiecki zapewnia, że niewielka liczba zachorowań w Polsce to sukces rządu, a kiedy liczba ta wzrasta – szef rządu ogłasza, iż jest to porażka społeczeństwa i efekt dezynwoltury Polaków. No cóż – rozkładają ręce premier i minister zdrowia – my chcieliśmy, ale Polacy znowu wywinęli nam numer."

https://www.pch24.pl/palka-i-maseczka--jak-rzadzacy-kpia-z-polakow-,77689,i.html

G
Gość
2 września, 18:14, Gość:

Chyba WAS denerwują ludzie są rozumni i wiedzą że to dla naszego wspólnego dobra.

Co jest dobre i dla kogo? To ze gis "cos wymyslil", to nie znaczy ze wiedza co i ze to jest madre.

G
Gość
2 września, 18:14, Gość:

Chyba WAS denerwują ludzie są rozumni i wiedzą że to dla naszego wspólnego dobra.

To tzw. "nowa normalność" i to jest dopiero początek. "Najlepsze" przed nami, ty sądzisz, że to dla wspólnego dobra, wielu ludzi myśli odwrotnie...

G
Gość

Chyba WAS denerwują ludzie są rozumni i wiedzą że to dla naszego wspólnego dobra.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3