Zakład o dom jednorodzinny. Kasia Sobczyk na miasteckim dancingu... (ZDJĘCIA)

Konrad Remelski
Archiwalne zdjęcia Kasi Sobczyk Archiwum
Przypominamy sytuację sprzed lat związaną ze słynną wówczas piosenkarką Kasią Sobczyk. O zdarzeniu tym opowiadało nam kilka osób. Wielu jednak mieszkańców Miastka nie daje wiary, że w ogóle miało ono miejsce.

Otóż przed 50 laty mieszkało w Miastku dwóch przyjaciół z tzw. prywatnej inicjatywy z branży budowlanej. Panowie ci, zwani wówczas prywaciarzami, sporo wtedy zarabiali i mogli sobie pozwolić na częste biesiady w miasteckich restauracjach. W czasie jednego ze spotkań w Stylowej jeden z nich założył sie z drugim o... dom jednorodzinny, że w czasie następnego dancingu podejdzie do ich stolika Kasia Sobczyk, wówczas niekwestionowana gwiazda polskiego big-beatu, będąca u szczytu sławy. Odnosiła wtedy wielkie sukcesy śpiewając z zespołem "Czerwono-Czarni".

Przyjaciel przyjął zakład. Po kilku tygodniach panowie umówili się w Stylowej, zasiedli przy stoliku i kiedy już byli dobrze najedzeni i nie tylko, orkiestra (jak dawniej mówiono na zespół dancingowy) zaczęła grać słynny przebój Kasi Sobczyk - "Mały książę". Panowie usłyszeli, że jakaś piosenkarka zaczęła śpiewać - "Gdzie jesteś mały książę, gdzie. Odszedł z mej książeczki kart". W pewnym momencie piosenkarka podeszła do stolika przyjaciół prywaciarzy i prawie do ucha temu, który przyjął zakład powtórzyła słowa piosenki śpiewając dalej - "Czy po pustyni błądzisz znów, rozmawiasz z echem pośród skał?" Jakież było zdziwienie tego pana, gdy zobaczył przed sobą w całej okazałości gwiazdę estrady Kasię Sobczyk. O mało nie spadł z krzesła. Tymczasem Kasia kontynuowała śpiew: - "Czy tam gdzie świeci złoty wóz, oglądasz Ziemię w swoich snach..." Mężczyzna zaniemówił i już do końca piosenki w ogóle się nie odzywał. - "Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr, jeśli kochasz - sercem patrz" - śpiewała dalej gwiazda. Po chwili zakończyła piosenkę, oddała mikrofon zespołowi i zniknęła na zapleczu Stylowej. Ktoś widział, jak wsiadała do taksówki i odjeżdżała z Miastka.

Przyjaciel zaskoczonego mężczyzny zdradził mu, skąd się wzięła w Stylowej Kasia Sobczyk. Przyznał, że udało mu się skontaktować z piosenkarką, która mieszkała wówczas w Szczecinie. Za wykonanie jednej piosenki w Miastku zaproponował jej niebagatelną wówczas sumę. Artystka zgodziła się i o umówionej porze dnia czekała na taksówkę, którą przyjechała do Miastka. Stara warszawa odwiozła ją potem do Szczecina. Prywaciarz poniósł duże koszta, ale wiadomo że jak zakład to honor. Tymczasem ten, który przegrał powinien oddać mu dom, który podobno znajdował się gdzieś w okolicy Szkoły Podstawowej nr 2. Na szczęście jak to wśród przyjaciół bywa ten, który wygrał domu nie przyjął. Zażądał tylko od kumpla postawienia mu sutej kolacji. I tak się stało. Przyjaciele spotkali się w Stylowej, a "Małego księcia" zaśpiewała im już nie Kasia, a miejscowa Krysia czy Marysia - piosenkarka dancingowa.

Czy tak było w istocie? O tym najlepiej powinni wiedzieć uczestnicy pamiętnej kolacji - Kasia Sobczyk, kierowca taksówki i obydwaj panowie. Niestety większość uczestników pamiętnego dancingu łącznie z Kasią Sobczyk słucha już "Małego księcia" w zaświatach...

Jak budować dobre relacje z ludźmi? #ZROZUM

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie