Zalany Słupsk. Rekordowe opady deszczu w weekend i nie było tak źle, jak wcześniej

Grzegorz Hilarecki
Grzegorz Hilarecki
Krzysztof Piotrkowski
Zalane boisko nad zbiornikiem retencyjnym przy ul. Szczecińskiej, ulice w wodzie i jeziora na osiedlach to skutki opadów w weekend. Skoro było tak źle, to dlaczego urzędnicy mówią, że jest dobrze?

W ciągu doby w Słupsku spadło 61 mm deszczu, to rekordowe opady jak na październik. To stanowi blisko 1/10 normy rocznej i więcej niż wynosi norma dla całego października. W rekordowym dniu pod względem opadów w historii miasta, czyli 14 lipca 2016 roku, spadło 85 mm deszczu. Jak widać więc, taka ilość deszczówki, jaka spadła z soboty na niedzielę, to ogrom wody, który powinien zalać niektóre ulice na Zatorzu, jak zawsze dotąd. Tak się jednak nie stało.

Zalane boisko nad zbiornikiem retencyjnym

"Zbiornik zdał egzamin. Jego rolą jest opóźnienie spływu i rozsączenie wody z kolektora IX. Chrzest bojowy przeszedł najpierw 17 września (ponad 30 mm/dobę), 28 września (17mm/dobę) i dzisiaj. Przy tych opadach każdego dnia rejon Kossaka powinien pływać. Nie pływał. A że na boisku jest woda, trudno by na gruncie świeżo zagęszczanym i takim natężeniu opadu woda nie stała. Są dreny, po ustaniu opadu woda powinna szybko zejść. Jeśli nie zejdzie będą poprawki. Podstawową rolę jednak zbiornik spełnia i już zdejmuje z systemu wodę, której objętość rocznie wyniesie do 800 000 m3" - napisał Paweł Krzemień z Urzędu Miejskiego w Słupsku.

To była odpowiedź do tych, którzy krytykowali miasto i urzędników za to, że woda zalała część boiska przy ul. Szczecińskiej. Akurat pod tym boiskiem zbudowano za ponad 17 mln złotych wielki zbiornik retencyjny.

- Nasi inspektorzy podczas ostatnich intensywnych opadów dokonali inspekcji zbiornika retencyjno-rozsączającego przy ulicy Szczecińskiej i potwierdzili jego skuteczność. Po otwarciu studni rewizyjnych dokonano kontroli poszczególnych kanałów stwierdzając ich napełnienie stosownie do intensywności opadu. Także w odniesieniu do zbiornika spełnił on zadania, w celu których powstał odciążając kolektor deszczowy w ulicy Szczecińskiej prowadzący wody w kierunku wylotu do Słupi przy ulicy Zielonej - tłumaczy Tomasz Orłowski, wicedyrektor Zarządu Infrastruktury Miejskiej w Słupsku.

Ale woda spowodowała szkody

Słupszczanie zauważyli jednak, że woda zalała boisko i spowodowała uszkodzenia wokół boiska.

- Jednocześnie podczas wizji terenowej stwierdzono napływ wód powierzchniowych z niezadarnionych jeszcze po przebudowie terenów przyległych. Ilość tych wód przekracza możliwości odbioru przez wykonany drenaż. W tym tygodniu zostanie zaproponowane rozwiązanie tego problemu, które prawdopodobnie polegać będzie na montażu kratek odwodnienia w miejscu napływu i gromadzenia wód powierzchniowych. Wykonawca zbiornika współpracuje z naszymi inspektorami zarówno w celu usunięcia powstałych usterek, jak i mając na względzie rozwiązanie problemu - tłumaczy wicedyrektor ZIM.

Jedna ze słupszczanek napisała na Facebooku: "Zdjęcia nie oddają tego jak to wygląda. Dziwne że po poprzedniej ulewie nie wzmocniono np. w sumie niewysokiej skarpy, czyli teraz po każdym deszczu praktycznie korzystanie z boiska będzie niemożliwe. To jak budują stadiony, one też latami czekają aby móc z nich korzystać? Prawda jest taka że ostatnie inwestycje w tym mieście to porażka."

Paweł Krzemień odpisał: "Nawierzchnia wykonana jest dobrze, natomiast z rozmywaniem skarp będziemy musieli się liczyć do czasu kiedy warstwa urodzajna nie osiądzie i nie zostanie zadarniona. Latem przyszłego roku ten problem będzie wspomnieniem. A czy nie dało się tej ziemi ubić i zagęścić, pewnie by się dało, zabijając/zaduszając przy okazji kilkadziesiąt pięknych drzew, w tym najbardziej wrażliwych na zamianę stosunków wodnych i napowietrzenia gleby buków (drugich tak ładnych, okazałych i co ważne zdrowych nie ma w całej zachodniej połowie miasta). Geokraty, ich koszt wielokrotnie przerósł by koszty usunięcia i oczyszczenia tego co obecnie spłynęło. Trzeba się przyjrzeć, skąd obecnie woda spłynęła i być może uda się zatrzymać ją jeszcze przed terenem inwestycji. Poprzedni raz woda spłynęła z terenów Kolejarza, przelała się przez studzienkę."

W weekend opady były tak intensywne, że na niektórych ulicach potworzyły się wielkie kałuże, ale działo się to w miejscach, w których studzienki były pozatykane liśćmi. Jak na taką ilość wody, która spadła, miejska infrastruktura dała tym razem radę.

Osiedle bez odprowadzenia deszczówki

Jedna z mieszkanek zalanego wodą osiedla po zachodniej stronie miasta napisała:

- Fajnie mamy. Czy to są Baseny w Parku czy zbiornik retencyjny?

Umieszczając zdjęcia na których widać, zalane trawniki, które zamieniły się w jeziorka.

Zalany Słupsk. Rekordowe opady deszczu w weekend i nie było tak źle, jak wcześniej
Internauta

Tu problem jest jednak inny. Część powstałych tam osiedli nie jest podłączona do miejskiej sieci kanalizacji deszczowej. Wody opadowe powinny być tam zagospodarowane w obrębie osiedla. W praktyce ktoś to zaprojektował wpisując w projekt, że woda sama wsiąknie. A warunki geologiczne tam są takie, że tworzy się gliniany płaszcz i woda spływa do najniżej położonych miejsc, ale nie wsiąka. To oznacza, że mieszkańcy tych osiedli będą mieć w ogródkach i na trawnikach bajora przy większych opadach deszczu.

W dalekich planach miasta jest stworzenie tam ogrodów deszczowych i tzw, suchej rzeki, która w czasie opadów będzie przyjmować wodę i będzie miała zrobione dreny, czyli przebicia przez glinę do warstw wchłaniających wodę. To jednak dalekie plany, bliższe i już realizowane to budowa otwartego zbiornika retencyjnego koło ulicy Legionów Polskich, gdzie spłynie część wody.

Jak wyjść z domu na Jana Kazimierza

Pecha mieli mieszkańcy ulicy Jana Kazimierza. Rekordowe opady zdarzyły się podczas remontu ulicy. Niektórzy więc nie mogli wyjść z domów, bo ulica zamieniła się w jezioro.

- Ulica Jana Kazimierza jest aktualnie przebudowywana na odcinku od ulicy Banacha do alei 3-go Maja. W ramach inwestycji na całym tym odcinku powstanie kanalizacja deszczowa, która odwodni przebudowywaną drogę, również na odcinkach, które dotychczas były pozbawione wpustów kanalizacji deszczowej - tłumaczy Tomasz Orłowski.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - Ireneusz Zyska - skrót

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gaz
no takie [wulgaryzm]y rzadza tym miastem,ze hu... staje ,patologia stokroc gorsza od pisiorow
G
Gość
Opad wielkoskalowy? To chyba na Zatorzu, bo w centrum nic nie zalało z tego, co przy takim wielkoskalowym. To nie była ulewa tylko długi opad. Fuszerka jak zwykle.
G
Gość
Beka z tych osiedlonych w koszarach na zachodnim :D Ciągle mają z czymś problem.
G
Gość Gość
A za poprawki to zapłaci (zapewne) projektant i inspektorzy nadzoru - bo jak nie, jak tak?!!!
G
Gość
Skoro było tak źle, to dlaczego urzędnicy mówią, że jest dobrze? BO KŁAMIĄ.
G
Gość
Woda spływa z kolejarza od strony bloków wzdłuż ścieżki wokół ogrodzenia,skarpa do poprawki kolejny raz,zrobili furtkę ale nie ma zejścia od strony chodnika 🤣
Wróć na gp24.pl Głos Pomorza
Dodaj ogłoszenie