Zamarznięty Bałtyk, porty odcięte od świata, Ustka w tafli lodu. Taka była zima w 1947 roku [ZDJĘCIA]

Bogumiła Rzeczkowska
Bogumiła Rzeczkowska
Ze zbioru "Ustka zimą na fotografiach z lat 1945-1990" Biblioteka Miejska w Ustce
Podobno zdarzały się zimy, w czasie których Bałtyk był całkowicie zamarznięty. Ostatnia taka była w 1947 roku. Jeśli nawet nie jest do końca prawdą, że do Szwecji można było dojechać saniami, to na pewno skuty lodem Bałtyk stał się niedostępny dla żeglugi. Życie w portach zamarło.

Zima 1946/47 nie pretenduje do zimy ubiegłego stulecia. Niektórzy nawet w ogóle nie biorą jej pod uwagę, bo nie była rekordową pod względem minusowych temperatur. Jednak wystarczająco mroźną i długą, by sparaliżować odradzającą się po wojnie gospodarkę. W portach pokrywa lodu miała pół metra. Nawet dynamit jej nie mógł pokonać. W ówczesnym Postominie, czyli Ustce, ludzie na oczy nie widzieli ryb. Lodowa pokrywa ścięła niektóre małe porty już w grudniu, przed Bożym Narodzeniem. Na wiele miesięcy. W Ustce kra popychana nurtem Słupi wyruszyła do morza dopiero pod koniec marca. Długa to była zima. Bezczynna. I głodna.

Zamarznięty Bałtyk, porty odcięte od świata, Ustka w tafli l...

Lodowe obserwacje

Jeszcze na początku 1947 roku prasa pisała o rewelacyjnych zdolnościach przeładunkowych portów. Snuła plany na rozpoczynający się rok. Wkrótce pojawiły się nagłówki o katastrofie mrozu. O kutrach, które z trudem wychodzą w morze. Udaje im się to, bo rybacy wyrębują we własnym zakresie przejście przez lody na otwartą wodę. W stoczniach remontowano lodołamacze.

Dziennik Bałtycki z 5/6 stycznia 1947 roku donosił, że dla wygody żeglugi Państwowy Instytut Hydrologiczno-Meteorologiczny wzorem lat przedwojennych uruchamia służbę lodową na wodach przyległych i Bałtyku.

"Zadaniem jej będzie obserwacja i informowanie o rodzajach lodu i warunkach żeglugi. Lodowe punkty obserwacyjne będą rozsiane na całym wybrzeżu: w Gdańsku, Gdyni, Helu, Rozewiu, Postominie, Jackowie, Kołobrzegu, Świnoujściu i Szczecinie, skąd wiadomości będą podawane drogą radiową za pośrednictwem Marynarki Wojennej. Nasze obserwacje będą wymieniane z krajami bałtyckimi, dzięki czemu będzie można sporządzać mapy lodowe, niezmiernie ważne dla orientacji kapitanów statków. Kontakt w tej sprawie nawiązano już ze Szwecją i brytyjską strefą okupacyjną w Niemczech".

W tym czasie temperatura na zachodnim wybrzeżu wynosiła jedynie -7 stopni. Jednak nadchodziła kolejna fala mrozu.

Ustka skuta lodem

15 lutego "Dziennik Bałtycki" zdawał relację z sytuacji w portach. Ustka nosiła wówczas nazwę Postomin: "Port w Postominie należy do większych portów rybackich Pomorza Zachodniego. Port nie jest zniszczony, mimo to wykorzystanie go przez rybaków jest minimalne, ponieważ rybacy nasi nie posiadają odpowiedniej ilości taboru, a produkcja miejscowej stoczni jest w dalszym ciągu nie wystarczającą na pokrycie miejscowego nawet zapotrzebowania.
Port w Postominie posiada w tej chwili 4 czynne kutry rybackie. W czasach niemieckich w porcie znajdowało się około 58 kutrów, które stale wypływały w morze. Kutry te niestety zostały przez Niemców wywiezione na zachód, lub też zniszczone w czasie działań wojennych. W Postominie pracuje około 20 rybaków, jednakże ze względu na brak taboru, rybacy ci nie są wykorzystani. W chwili obecnej zresztą mrozy i powłoka lodowa, jaką pokryte są brzegi Bałtyku, uniemożliwiają połowy. Z tej przyczyny brak jest również ryb".

Zobacz też:

Zima stulecia w Słupsku i Ustce. Zobacz nasze unikatowe zdjęcia

Z kolei w porcie w Łebie jedyną pracą, jaką wówczas wykonywano, był remont wędzarni. W połowie lutego pojawiła się informacja o najprawdopodobniej duńskim kutrze uwięzionym przez lód na pełnym Bałtyku 8 mil na północny zachód od Władysławowa. Władze rybackie zaalarmowały Marynarkę Wojenną.

Wędrówki po morzu

17 stycznia "Dziennik Bałtycki" informował, że temperatura się podniosła i w Gdyni wojsko próbowało grubą na pół metra taflę lodu wysadzać dynamitem. Bezskutecznie.
"Kurier Szczeciński" w reportażu z tego samego dnia "Bałtyk w okowach lodu. Zimowa wędrówka po pobrzeżu polskim" donosił:
"Wszędzie biało i biało. Jak okiem sięgnąć pola i łąki pokryte grubą powłoką śnieżną. Śnieg zalega i plaże, aczkolwiek warstwą cieńszą. Morze w szerokim pasie przybrzeżnym jest zamarznięte, a lód pokryty śniegiem. Trudno jest zorientować się, gdzie kończy się ląd i zaczyna morze. Tylko gdzieś na horyzoncie można dojrzeć odcinający się pas bieli śnieżnej na lądzie od tła niezamarzniętych połaci morza".

Dziennikarze opisywali, że nie wiadomo było, czy idzie się lądem, czy już morzem, że rybacy zamiast pracować na łowiskach dokształcali się na organizowanych kursach na lądzie.

Zobacz także: Co się stanie, gdy w Morzu Bałtyckim przybędzie wody? Czy grozi nam wielka powódź?

"Wszystkie mniejsze porty już dawno zamarzły, a w nich stacjonowane tam kutry. Na zalewie Szczecińskim i Świeżym przestano już łowić w połowie grudnia. Świnoujście, Dziwna, Kołobrzeg, Derłów, Postomin, Łeba zamarzły w końcu grudnia. W styczniu unieruchomione zostały kutry nawet w Gdyni i Gdańsku. Do niedawna tylko z Helu i Władysławowa mogły jeszcze wyruszać na morze, ale obecnie i z tych portów kutry nie mogą wydostać się. Do mrozu dołączyła się sztormowa pogoda jaka od kilku dni panuje na Bałtyku".

Kurier Szczeciński z 19 lutego 1947 roku donosił: "Bałtyk w okowach lodu. Utrudniona żegluga – Porty zamierają". Gazeta przypominała o zimie z przełomu 1928-29 roku: "Mrozy takie same, a może i większe. Przez całe dwa miesiące nie ma odwilży, ani wzrostu temperatury powyżej zamarzania wody. Zjawisko to jest rzadkie na wybrzeżu, szczególnie w zachodniej jego części, gdzie do wyjątkowo rzadkich wydarzeń należały mrozy po parę tygodni".

Zamrożony plan trzyletni

"Obecna zima jest niespodzianką dla wszystkich, a już najwięcej dla marynarzy i władz portowych. Długotrwałe mrozy spowodowały całkowite zamarznięcie jeszcze w grudniu, nie tylko północnych, ale także południowych połaci wód Bałtyku. W dodatku wiejące z kierunku północnego długotrwałe wiatry napędziły dużo kry do południowych części Bałtyku, zapchały tą krą zatoki i ujścia rzek. W ten sposób zwały lodów zatarasowały wejścia do portów i ogromnie utrudniają żeglugę".

Polecamy również:

Historia zatrzymana w kadrze. Archiwalne zdjęcia gminy Ustka

Port szczeciński był już nieczynny praktycznie od Bożego Narodzenia. Autor artykułu zauważa, że nawet duże parowce radzieckie nie mogły sobie poradzić z lodami i z końcem stycznia w ogóle przestały przybywać do Szczecina. Zamarzł gwałtownie Gdańsk, ale dzięki holownikom, które wcieliły się w rolę lodołamaczy, zdołano utworzyć tor, by wyprowadzić statki załadowane węglem. W tym czasie trzymała się jedynie Gdynia, która była wówczas jedynym portem częściowo dostępnym dla żeglugi.

"Odbudowa portów uległa pewnemu zahamowaniu, co w konsekwencji może się ujemnie odbić na realizacji planu trzyletniego na odcinku morskim" – podsumowuje autor artykułu.

Batory w Nowym Jorku. Konie w Rotterdamie

Po 20 lutego w Gdyni i w Gdańsku pojawił się lodołamacz. Prasa donosiła, że z lądu - jak okiem sięgnął - morza nie było wdać, że cały Bałtyk zamarzł, a na Morzu Północnym widziano góry lodowe. Pod koniec lutego nadal temperatura w portach wynosiła -10 stopni. Sypał śnieg, a na morzu szalały burze śnieżne.

To informacja z początku marca: "Cztery amerykańskie statki, które miały przyjść do Gdyni, nie mogąc się dostać na wody Bałtyku, wyładowały konie w Rotterdamie. Dostaną się one do Gdyni, gdy przyjdą następne statki z końmi po otwarciu żeglugi na Bałtyku".

M/s "Batory" ze stoczni w Antwerpii w pierwszą swoją podróż zamiast do Gdyni popłynął do Nowego Jorku. W nocy z 3 na 4 marca mróz w całej Polsce utrzymywał się nadal. W Gdyni słupek rtęci spadł do 8 kresek poniżej zera, w Szczecinie aż do 11. Radosna wieść nadeszła 7 marca – poprzedniego dnia w porcie gdyńskim zanotowano 3 stopnie Celsjusza. Powoli zaczął się topić śnieg i lód. Dzień później było już 6 stopni. 10 marca gdańska reda była wolna od lodu. Odwilż!

Zobaczcie zdjęcia:

40 lat temu na nadmorskiej promenadzie w Ustce (zdjęcia)

Runęły mosty

Dobre wieści szły też ze stoczni rybackich. W Ustce (Postominie), tak pisano już wówczas o miejscowości, w budowie było 9 kutrów. W miasteczku planowano zbudowanie chłodni rybnej i fabryki sztucznego lodu.

W połowie marca jednak statki w portach nadal były uwięzione. Silniejsze kutry wypłynęły na połów dopiero pod koniec marca. Straty gospodarcze rosły. Brak połowów i straty w sprzęcie rybackim oraz niewielki przeładunek w portach zapisano na konto zimy.
W trzeciej dekadzie marca stało się to, czego się obawiano. Ruszyły lody na rzekach. Wisła zrywała mosty. Nadeszła klęska powodzi.

Most w Ustce uratowany

Ustce zagrażała Słupia. Stary most został wysadzony w powietrze przez wycofujących się Niemców, nowy był prowizorką.
We wspomnieniach Bronisława Brzóski zamieszczonych w sierpniu 1992 roku w czasopiśmie "Za burtą" w rubryce prowadzonej przez historyka Marcina Barnowskiego "Z dziejów Ustki" czytamy o groźbie zawalenia się mostu:
"W zimie 46/47 rzeka była mocno skuta lodem. Na wiosnę lody ruszyły. Most był prowizoryczny, drewniany. Zbudowali go radzieccy saperzy. Przy wielkim naporze kry most zaczął się chwiać. Przez dwie noce walczyliśmy, żeby go uratować. Pomagali nam saperzy aż z Wejherowa. Przywieźli 7 kg trotylu, (więcej nie mieli) i dużą ilość detonatorów. Na terenie "wojennego gorodka”, obecnych koszar, był schron. Tam było bardzo dużo trotylu. Naszym saperom to było na rękę, bo dzięki temu uratowali nie tylko nasze mosty, ale także ten w Darłowie. Sytuacja była wówczas niebezpieczna; kra "zakorkowała się" między mostami i spowodowała spiętrzenie się wody, która zalała teren tartaku (obecnie ZSBO) i tory koło stacji".

Wyjaśnijmy, że 28 lat temu, gdy publikowano wspomnienia Bronisława Brzóski, istniała jeszcze ZSBO, czyli Zasadnicza Szkoła Budowy Okrętów. Teraz natomiast po dawnej szkole stoczniowej mieści się niepubliczna szkoła podstawowa.

***

Jednak zima nie sparaliżowała życia politycznego. W tym czasie – 19 stycznia 1947 roku - przeprowadzono wybory do Sejmu Ustawodawczego, sfałszowane przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego i NKWD. 5 lutego Bolesław Bierut został prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej. 8 lutego został powołany rząd Józefa Cyrankiewicza. W tych okowach kraj tkwił o wiele dłużej.

Polecamy:

Port Ustka na przestrzeni wieków - cz. I [ZDJĘCIA]

Film o Ustce wygrał nagrodę

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie