Zaostrza się konflikt w miasteckim szpitalu. Pracownicy, prezes, burmistrz (ZDJĘCIA,WIDEO)

Andrzej Gurba
Andrzej Gurba

Wideo

Udostępnij:
Zaostrza się konflikt w miasteckim szpitalu. Dzisiejsze (02.11.2021 r.) spotkanie pracowników placówki, jej prezesa oraz burmistrza Miastka, nie rozwiązało żadnego problemu. A pól konfliktu jest kilka – płacowe, personalne, kompetencyjne.

Przypomnijmy. W ostatni piątek na sesji Rady Miejskiej w Miastku upubliczniona została sprawa braku podwyżek dla położnych, które mają kontrakty oraz dla osób na umowę zlecenie. Renata Kiempa, prezes Szpitala Miejskiego Miastku stwierdziła, że regulację płac blokuje rada nadzorcza szpitala oraz burmistrz Miastka (jako walne zgromadzenie wspólników) nie zatwierdzając planu finansowego szpitala na 2021 r. Wypowiedzi prezesa szpitala wskazywały, że rada nadzorcza i burmistrz blokują plan, bo szukają pretekstu do jej odwołania. Burmistrz Miastka Danuta Karaśkiewicz mówiła, że prezes szpitala nie ma pieniędzy na regulację płac

Tutaj czytaj na ten temat:

W sobotę (30.10.2021 r.) w szpitalu odbyło się spotkanie grupy położnych z pięcioma radnymi Samorządności (mają większość w radzie). Spotkanie zainicjowali pracownicy szpitala, którzy przedstawili swoje argumenty, skarżąc się nie tylko na brak podwyżek, ale też np. na brak funduszu socjalnego. Po tym spotkaniu pojawiły się informacje, że położne i radni Samorządności, razem z burmistrzem, zmierzają do odwołania prezesa.

Położne i przewodniczący rady zaprzeczają

Na dzisiejszym spotkaniu położne temu zaprzeczyły, podobnie jak i Tomasz Borowski, przewodniczący Rady Miejskiej w Miastku.
Pierwsze pytanie, które padło w czasie dzisiejszego spotkania dotyczyło powodów braku akceptacji dla planu finansowego szpitala. Skierowane było do burmistrza Miastka Danuty Karaśkiewicz.

- Rada nadzorcza nie zaopiniowała pozytywnie planu finansowego przygotowanego przez prezesa szpitala. W planie była zapisana tegoroczna strata w wysokości 1,8 mln zł. Prezes szpitala, niezależnie od opinii rady nadzorczej i tak może dokonać regulacji płac, jeśli ma pieniądze. Pani prezes jasno powiedziała, że nie ma pieniędzy na podwyżki, a chce ich dokonać. To jest jej kompetencja, a nie burmistrza. Moja rola jest żadna. Prezes zarządu odpowiada za finanse spółki, a nie burmistrz. Ja nie dam zrobić z siebie kozła ofiarnego – mówiła Danuta Karaśkiewicz, burmistrz Miastka.

Prezes miasteckiego szpitala Renata Kiempa kilka razy mówiła wprost, że rada nadzorcza utrudnia jej działalność. Podobnie zresztą odniosła się do działań burmistrza Miastka.

- Od lipca br. informowałam radę nadzorczą i burmistrza, że będzie wielki problem, jak nie dam podwyżek dla średniego personelu, bo ten odmówi mi pracy. I tak się stało – stwierdziła Renata Kiempa.

Prezes chce pozbawić radę nadzorczą kompetencji

Burmistrz Miastka kilka razy podkreślała, że prezes szpitala może podjąć decyzję o podwyżce, ale musi wziąć za nią odpowiedzialność. Renata Kiempa złożyła wtedy wniosek, aby pozbawić radę nadzorczą i zgromadzenie wspólników przyznanych im kompetencji. – I wtedy biorę pełną odpowiedzialność za działania szpitala – oznajmiła Renata Kiempa. Burmistrz Miastka się do tego nie ustosunkowała, poza zdaniem, że prezes szpitala chce wymusić dzisiaj na niej te decyzje.

Nie będziemy przytaczać całej wymiany zdań między burmistrzem a prezesem, ale panie kilka razy zarzuciły sobie kłamstwo. W tym miejscu warto dodać, że na dzisiejszym spotkaniu, jak i na wcześniejszym, wyraźnie było widać konflikt między prezesem szpitala i burmistrzem Miastka. Nie ma co ukrywać, że Danuta Karaśkiewicz najchętniej pozbyłaby się Renaty Kiempy. Za nią jednak stoi zdecydowana większość pracowników szpitala. Lekarze (około 30 osób) mieli przygotowane dzisiaj wypowiedzenia z pracy. To ma być presja na burmistrza Miastka, aby nie dokonywał zmian na stanowisku prezesa.

Danuta Karaśkiewicz kilka razy mówiła o trudnej sytuacji finansowej szpitala (1,8 mln bieżącej straty). W czasie spotkania dał się zauważyć konflikt między pracownikami oddziału ginekologiczno-położniczego a pozostałymi, bo ten pierwszy oddział przynosi bilansowo największe straty (rocznie około 3 mln zł). Rodzi się zbyt mało dzieci, a stawki NFZ nie są wysokie.

Szpital to nie fabryka gwoździ

Pracownicy szpitala prosili, aby nie traktować placówki jak przysłowiowej fabryki gwoździ, która kieruje się tylko czystym zyskiem. Jeden z lekarzy zadał burmistrzowi pytanie, które pozostało bez odpowiedzi. – Jeśli szpital ma się kierować tylko zyskiem, to powinien zostać zlikwidowany oddział położniczy (taką decyzję prezesa spółki zablokował burmistrz i rada miejska – dop. redakcji). A jeśli nie, to trzeba tę stratę uwzględnić, zaakceptować, bo jest społecznie uzasadniona – mówił lekarz.

W ciągu kilku dni ma dojść do spotkania prezesa szpitala, rady nadzorczej i burmistrza Miastka.

Zaostrza się konflikt w miasteckim szpitalu. Dzisiejsze (02.11.2021 r.) spotkanie pracowników placówki, jej prezesa oraz burmistrza Miastka, nie rozwiązało żadnego problemu. A pól konfliktu jest kilka – płacowe, personalne, kompetencyjne.

Zaostrza się konflikt w miasteckim szpitalu. Pracownicy, pre...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego?Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Specjalistka
Weźcie im powyżcie te pensje.

Bo w Słupsku rodzić już nie da rady.

Dziewczyny jeżdżą do Miastka.

Jak uwalicie Miastko to co będzie....

Co będzie poza pozwami?
G
Gość
Zawsze jest źle , mi jak płaca nie odpowiadała , to zmieniłem pracę i jestem zadowolony . Dla hejtujacych , jestem byłym ratownikiem medycznym, który podjął decyzję że za psie pieniądze nie będzie robił
Dodaj ogłoszenie