Zmasakrowana żona zmarła, ale mąż został skazany na 12 lat więzienia za... próbę zabójstwa

Bogumiła Rzeczkowska
Bogumiła Rzeczkowska
Masakra w Żelazie. Oprawca żony stanął przed sądem Fot. Łukasz Capar
Oprawca Roman R. z Żelaza stanął przed Sądem Okręgowym w Słupsku oskarżony o to, że zabił żonę. Mimo że kobieta zmarła, sąd uznał, że doszło tylko do usiłowania zabójstwa.

Proces Romana R. z Żelaza w gminie Smołdzino przed Sądem Okręgowym w Słupsku rozpoczął się pod koniec czerwca tego roku. Prokuratura Rejonowa w Słupsku oskarżyła mężczyznę o wieloletnie znęcanie się nad żoną i jej zabójstwo. Mężczyzna wyparł się zbrodni i twierdził, że żona, jego perełka, była dla niego wszystkim.

Jednak życie 59-letniej Grażyny R. było jednym pasmem bólu. Kobieta wysłuchiwała nieustannych wulgarnych wyzwisk, gróźb pozbawienia życia, była bita pięściami i kopana, wciąż posiniaczona. Piła razem z domowym oprawcą i godziła się na to, by być ofiarą.

We wrześniu 2019 roku rodzina Grażyny R. po kolejnej awanturze domowej wezwała pomoc. Roman R. nie chciał wpuścić funkcjonariuszy do mieszkania. Dopiero wezwani na miejsce strażacy wybili okno, przez które policjanci weszli do środka. Grażyna R. leżała zakrwawiona w łóżku. Roman R. był kompletnie pijany. Obrażenia kobiety wskazywały na to, że mężczyzna maltretował swoją żonę od długiego czasu.

W szpitalu ofiara przeszła skomplikowaną operację głowy. Zmarła 5 grudnia 2019 roku.

Zobacz także:

Oskarżony o zabójstwo

Prokuratura Rejonowa w Słupsku oskarżyła Romana R. o psychiczne znęcanie się nad żoną od września 2012 roku do 10 września 2019 roku. Śledztwo wykazało, że dramat rozegrał się 11 września. Roman R. uderzał pokrzywdzoną z dużą siłą obutą stopą i pięściami po głowie i innych częściach ciała. Spowodował u żony obrażenia mózgu, połamał jej czaszkę i żebra. Kobieta zmarła po trzech miesiącach. Działanie sprawcy prokuratura uznała za zamiar bezpośredni pozbawienia życia Grażyny R.

Proces

W czasie rozprawy Roman R. twierdził, że nie wie, nie pamięta, co stało się z żoną, bo był pijany, nieprzytomny, miał zaniki pamięci. Nie przyznał się do zbrodni.
- Pamiętam tylko, że macnąłem żonę ze trzy razy w twarz, żeby mi wlała alkoholu. A ona cicho była, nie odzywała się. Myślałem, że śpi. Jeszcze ją pocałowałem i przeprosiłem - po tych słowach Roman R. nakreślił sądowi wizerunek żony, która - jego zdaniem - piła więcej niż on, wałęsała się po wioskach. A "macnięcie" było, gdy ona była już pobita. Przez kogo? Tego już oskarżony nie wiedział.

Dodał, że to żona nad nim się znęcała.
- Wyzywała mnie od ślepaków, bo na jedno oko w ogóle nie widzę, od śmieci, od szmat. Kiedyś nago uciekła do szwagra – bronił się oskarżony.
- A przed czym uciekała? - pytała sędzia.
- Miała jakieś zaburzenia. Z synem po wioskach ją szukaliśmy - padła odpowiedź. - Ale zawsze jej wybaczałem. Jak dziecko się cieszyłem, gdy wracała do domu. Była moją perełką. Czterdzieści jeden lat małżeństwem byliśmy. Była dla nie wszystkim. Poza nią świata nie widziałem. Tak ją kochałem - słowo perełka oskarżony powtarzał kilkakrotnie.

- Piliśmy wcześniej ze trzy tygodnie. Nie wiem, jak to się stało, że policja przyszła do mieszkania - rozkładał ręce oskarżony, którego zdaniem wobec jego żony mógł być agresywny nie on, lecz ktoś, komu ona coś ukradła.

A policji nie chciał wpuścić, bo żona była pijana, a w domu bałagan jakby trąba powietrzna przeszła. Sińce sama sobie robiła, przewracała się. Piła do nieprzytomności. Według oskarżonego – od początku ich znajomości, a o przyczynie zgonu wiedział tylko tyle:
- Jak czytali sekcję, to jakby czołg po niej przejechał, w tym szpitalu coś się działo - Roman R. nie przyznawał się, zasłaniając się niepamięcią i sugerował inną przyczynę śmierci żony.

W czasie procesu wiele do powiedzenia mieli sąsiedzi – świadkowie dantejskich scen za ścianą.
- Ryki, krzyki, wyzwiska. Ty k..., wypier... Zabiję cię - cytowała sąsiadka. - Kobieta jakby się broniła, nie była stroną atakującą, a przed blokiem zapewniała mnie, że już będzie ciszej. Policja przyjeżdżała i odjeżdżała. To było nie do zniesienia. Spałam z zatyczkami w uszach.

- To trwało latami. Bił Grażynę, wyganiał z domu nagą, ale też nie pozwolił jej z nami się widywać. Spotykaliśmy się przypadkiem przed domem. Chciał ją wyrzucić przez okno. Musiała dostarczać mu alkohol i... piła razem z nim. Niestety, nie chciała dać sobie pomóc. Nawet go broniła - powiedzieli nam członkowie rodziny Grażyny R. - Kiedyś powiedziała, że on ją w końcu zabije. I tak się stało.

Skazany za usiłowanie

Sąd po wnikliwym zbadaniu sprawy uznał jednak, że Grażyna R. nie była ofiarą zabójstwa.
- Sąd skazał Romana R. na 12 lat więzienia – informuje sędzia Jacek Żółć, przewodniczący wydziału karnego w Sądzie Okręgowym w Słupsku. - Sąd uznał, że Roman R. znęcał się nad żoną psychicznie i fizycznie, a między 11 a 16 września 2019 roku dotkliwie ją pobił, powodując ciężkie obrażenia ciała. Jednak Roman R. nie został skazany za zabójstwo, lecz za usiłowanie zabójstwa. Z opisu czynu w wyroku wynika, że oskarżony działał z zamiarem ewentualnym, lecz celu nie osiągnął wskutek interwencji rodziny pokrzywdzonej.

Kobieta przeżyła operację. Jednak zmarła po prawie trzech miesiącach w szpitalu. Powołanemu już na etapie procesu sądowego biegłemu nie udało się ustalić związku przyczynowego między stwierdzonymi obrażeniami a skutkiem w postaci śmierci.
Dlatego Romana R. skazano za próbę zabójstwa. Wyrok nie jest prawomocny.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pokrzywdzona
20 listopada, 14:04, Krzysztof Najda:

niech mi ktoś powie, że PiS

nie ma racji biorąc sędziów za ryj. :(

Kiedy sądy zaczną być sprawiedliwe...

K
Krzysztof Najda

niech mi ktoś powie, że PiS

nie ma racji biorąc sędziów za ryj. :(

G
Gość

Niesamowita hucpa. Od zawsze powtarzam, ze najlepszy sad to samosad. Przed tamidą to ostatnie miejsce, gdzie mozna oczekiwac sprawiedliwosci.

J
Jan

Usilowanie. Zdaniem sedziego ta kobieta zyje. Wyslac czym predzej Hagi.

G
Gość

W innej sytuacji mamy morderstwo tyle że kobieta morduje bo obrażano orientację seksualną i kary dla kobiety prawie nie ma.

Dodaj ogłoszenie