Raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący dodatków do żywności, wprowadził sporo zamieszanie na rynku, ale przy okazji zwrócił uwagę wielu konsumentów na skład towarów.

- Kupiłem ser ekologiczny, bo nie ma w nim sztucznych dodatków - mówi bydgoski student, który do sklepowego koszyka włożył także cebulę ekologiczną (o niemal sto proc. droższą od tej konwencjonalnej). - Wolę zjeść mniej, ale najwyższej jakości.

Słyszał o raporcie Najwyższej Izby Kontroli dotyczącym dodatków do żywności. Informacje o tym, że przeciętny konsument spożywa w ciągu roku ponad 2 kg dodatków do żywności oznaczonych różnego rodzaju „E” (NIK napisała m.in., że produkty spożywcze nafaszerowane są np. konserwantami, przeciwutleniaczami, emulgatorami, czy wzmacniaczami smaku), utwierdziły go w przekonaniu, iż trzeba stawiać na eko.

Minister ostro o dodatkach

Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa, stwierdził niedawno, że bardzo przeżył raport NIK-u. Celowo podkreślił, iż polska żywność jest „psuta pod pozorem poprawienia jej parametrów przez różnego rodzaju dodatki, które - owszem - przedłużają jej trwałość, powodują inne wybarwienie, czasami zmieniają jej naturalny smak ”, ale jego zdaniem polskie rolnictwo powinno być doceniane za żywność regionalną, tradycyjną, ekologiczną. Taką, „która nie wymaga kolejnego E”. Dlatego Polska będzie stawiać na promocję żywności naturalnej.

Zobacz też: Terminy naborów 2019 z PROW 2014-2020: modernizacja, restrukturyzacja, premie dla młodych i inne [harmonogram]

- Zgadzam się, że powinniśmy promować żywność ekologiczną, ale ona stanowi zaledwie niewielki procent tej powstającej w naszym kraju! - mówi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności. - Jeśli chodzi o dodatki - to nie można uogólniać. Współczesny przemysł spożywczy nie mógłby istnieć bez substancji dodatkowych, a są one stosowane nawet w produktach pochodzenia ekologicznego.

W każdą pierwszą sobotę miesiąca (w godz. 10-14), jarmark żywności ekologicznej odbywa się w Toruniu, na terenie Muzeum Etnograficznego. W Bydgoszczy co niedzielę (w godz. 10-14) odbywa się Frymark - jarmark na którym można kupić żywność ekologiczną, tradycyjną i regionalną. Od niedawna jest on organizowany przy ul. Gdańskiej (plac przed Bydgoskim Centrum Finansowym). Więcej na: frymarkbydgoski.pl

Gantner podkreśla:- Wszystkie stosowane dodatki do żywności to substancje bezpieczne, gruntownie przebadane i zatwierdzone przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), a ich stosowanie w żywności jest bardzo dokładnie uregulowane przepisami i kontrolowane przez urzędowe organy kontroli. Raport NIK jest bardzo krzywdzący, bo może dać mylne wyobrażenie, że urzędowe kontrole nie zapewniają bezpieczeństwa konsumentom, a prawo mamy złe.

Szef PFPŻ uważa, że NIK oparła raport na tzw. modelu naukowym, w którym założono możliwie najgorszy scenariusz: - A ten w realnym życiu nigdy się nie wydarzy. Oby opracowania NIK-u nie przeczytali ci, którzy importują żywność z naszego kraju, bo mogliby mieć błędne wyobrażenie o jakości polskiej żywności!

Częściej sprawdzają etykiety

Przybywa klientów kupujących żywność świadomie i sprawdzających skład. - W marketach jest coraz więcej żywności bez dodatków - stwierdził inny klient bydgoskiego sklepu, który przyznał, że nie stać go, by kupować tylko żywność ekologiczną, ale informacje na etykietach czyta dokładnie. - Wielu konsumentów nie wie jednak, gdzie szukać dobrego, tradycyjnego jedzenia.

- Na nasz jarmark nie przychodzą ludzie przypadkowi - mówi Piotr Jarecki, rolnik ekologiczny produkujący przetwory z koziego mleka, współorganizator Frymarku. - To świadomi klienci. A tych jest coraz więcej!