Ciekawe znaleziska w Słupsku - co odkrył przed nami rok 2020? Przypominamy najciekawsze odkrycia archeologiczne z miasta

Kinga Siwiec
Kinga Siwiec
W kwietniu przy Miejskiej Bibliotece Publicznej w Słupsku prowadzone wykopaliska archeologiczne. To tam mieścił się kiedyś klasztor i cmentarz. Łukasz Capar
Rok 2020 z pewnością zapisze się w przyszłych podręcznikach do historii, głównie ze względu na pandemię koronawirusa i jej skutki. Ale w tym roku w Słupsku o sobie przypomniały też dzieje dawne – i to kilkukrotnie. Co ciekawego udało się znaleźć w 2020 roku? Przypominamy najciekawsze słupskie odkrycia archeologiczne.

Prace przy bulwarach
W tym roku w ramach rewitalizacji bulwarów nad Słupią przeprowadzano prace archeologiczne w obszarze podgrodzia. Wszystko po to, aby sprawdzić, co jest pod ziemią zanim powstanie nowa architektura. Do tej pory sprawdzano kilka lokalizacji – między innymi przy Miejskiej Bibliotece Publicznej przy ul. Grodzkiej. To tam mieścił się kiedyś klasztor i cmentarz. W kwietniu natrafiono tam na szczątki - najprawdopodobniej ludzkie.
Inne odkrycia w pobliżu rzeki w Słupsku to drewniane umocnienia brzegu (szacowane na XIX wiek), które zostały wykopane przy Baszcie Czarownic. Natrafiono tam też na elementy ceramiki oraz najprawdopodobniej przedwojenne kamienne i betonowe fundamenty.

Moneta z czasów Fryderyka II
We wrześniu pięcioletni Maksiu znalazł na placu zabaw starą monetę, którą pomógł mu oczyścić jego ojciec. Okazało się, że to 24 część pruskiego talara. Monetę wybito w 1784 roku, czyli za czasów Fryderyka II. Była monetą obiegową w Prusach, bitą ją w latach 1764-1786. Waży 2,7 g. Ma 19 milimetrów średnicy.
Prawdopodobnie była w powszechnym użytku w Stolp w XVIII wieku.
- Była to pospolita moneta srebrna. Takie znaleziska w miastach to norma. Może chłopiec zacznie zbierać monety dzięki temu znalezisku – mówił nam Tomasz Urbaniak, historyk i badacz dziejów dawnego Słupska.

Piwnica na wino
W październiku na podwórku pomiędzy blokami przy ul. Mikołajskiej odkryto zabytkowe piwnice – pozostałości po dawnych zabudowaniach, które stały w tym miejscu do 1945 roku. Okazało się, że jedna z piwnic jest dobrze zachowana i można do niej wejść. Piwnica prawdopodobnie należała do starego hotelu, który znajdował się w tym miejscu. Co ciekawe, wychodzi ona poza obrys budynku, a więc częściowo znajdowała się ona pod nieistniejącą już ulicą Mittelstrasse, czyli Środkową.
- Była to jedna z głównych ulic w mieście, która po wojnie nie została odbudowana, teren został tylko wyrównany, a to, co było pod spodem leży tam do dzisiaj – mówił Maciej Marczewski, archeolog z firmy Glesum.
- Mur który tu widzimy żadną ciekawostką nie jest, bo tego można się było spodziewać, natomiast ciekawszą rzeczą jest piwnica, która jest sklepiona, zachowana w bardzo dobrym stanie – pomijając jedynie fakt, że ktoś w latach 50 przez piwnicę przebił rurę wodociągową.
Interesujący jest materiał, z którego została zbudowana piwnica, bo jest to specyficzna mieszanka cegieł nowożytnych i gotyckich, pochodzących nawet z XVI wieku. Jednak sama piwnica raczej tak stara nie jest.
- Jeśli chodzi o to, z jakich cegieł zostało to zbudowane, to nie ma do końca znaczenia, bo często używano cegieł rozbiórkowych. Nie chcemy wyrokować, bo na tym etapie nie jesteśmy w stanie stwierdzić dokładnie, którego wieku pochodzi piwnica – mówi archeolog.
Piwnica służyła jako część gospodarcza. W środku znaleziono między innymi pozostałości po zlewie do czyszczenia butelek, rozbite szkło oraz metalową szafkę do przechowywania wina.

Hitler wypadł z okna
Listy przewozowe, rachunek z mleczarni, gazety z drugiej wojny światowej i wiele innych ciekawych przedmiotów znalazł właściciel sklepu ogrodniczego „Dymka” podczas przeprowadzanego w grudniu remontu. Znaleziska uszczelniały okno, które pamięta lata 40. poprzedniego wieku.

Pomiędzy murem a framugą okienną znalazły się niemieckie gazety sławiące kunszt taktyczny Hitlera, listy przewozowe, stare opakowania po lekach a nawet rachunek z mleczarni, która – co ciekawe – istnieje do dziś.
- Dzisiejsza technologia jest niezwykła i pozwala spojrzeć w przeszłość niemal każdemu. Kiedy wraz z bratem znaleźliśmy te wszystkie „skarby” zaczęliśmy je skanować i tłumaczyć. Na jednym z rachunków widnieje nazwa niemieckiej mleczarni, która o dziwo istnieje i działa po dziś dzień. Tylko logo zostało odświeżone – mówił Adam Chojnowski, syn właściciela sklepu.
W budynku, w którym mieści się sklep ogrodniczy, wcześniej znajdowały się pomieszczenia biurowe Spółdzielni Ogrodniczo-Pszczelarskiej. Ale lata, z których pochodzą znaleziska nie do końca są jasne.

- Główny budynek na ul. Staszica 13 w Słupsku powstał najprawdopodobniej w połowie XIX wieku, na mapie z 1870 r. już jest zaznaczony. Natomiast część, w której znajduje się sklep ogrodniczy [ul. Staszica 14 – przyp. red.] została dobudowana w podobnej stylistyce na początku XX wieku. Niestety nie są nam znane losy tego obiektu i nie znamy jego pierwotnej funkcji – mówiła Krystyna Mazurkiewicz-Palacz, kierownik słupskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.
Ze wspomnień właścicieli „Dymki” wynika, że w budynku znajdowała się apteka oraz magazyny. Potwierdzeniem mogą być stare opakowania po lekach, recepty i dokument z łacińskimi nazwami – najprawdopodobniej medykamentów.

Zobacz także: Ludzkie kości w centrum Słupska wydobyto podczas prac ciepłowniczych. Zajmie się nimi kościół.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie