Łukasz Kruczek: ta zima była szczególna

Rozmawiał Paweł Sikorski
Trener Łukasz Kruczek
Trener Łukasz Kruczek Marek Dybaś/Nowiny
Rozmowa z Łukaszem Kruczkiem, trenerem kadry skoczków, o minionym sezonie, postępach jego podopiecznych i pracy jury.

- Jak ocenia pan miniony sezon?
- Zdecydowanie jako udany. Owszem, były jaśniejsze i ciemniejsze jego punkty, ale na przestrzeni całego tego okresu ocena jak najbardziej pozytywna. Wię­ksza część zawodników, zarówno z grupy juniorów, jak i starszej, poczyniła krok do przodu.

- Czy w pana ocenie Kamil Stoch wzniósł się w tym sezonie na wyżyny swoich umiejętności, czy stać go było na jeszcze lepszy wynik, np. końcowe podium?
- Kamil nie pokazał jeszcze wszystkiego, na co go stać. Na pewno ma możliwości, by się­gnąć po Puchar Świata i medale mistrzostw świata. Wszystko ma dobrze poukładane i konsekwentnie pnie się w rozwoju. Wszystko też jest uzależnione od tego, w którym kierunku pójdą skoki, jako dyscyplina, jakie będą zmiany w przepisach, itd.

- Czy występy takich zawodników jak Murańka czy Zniszczoł oznaczają, że polska młodzież na stałe wpisze się w przyszłym sezonie do kadry seniorskiej?
- To są na pewno zawodnicy, którzy będą wsparciem reprezentacji w kolejnych latach, być może będą nawet jej bazą. Z tym wszystko na spokojnie. Chcemy raczej, by spokojnie dorośli zawodniczo, ustabilizowali skakanie i by weszli do najtrudniejszych zawodów na stałe z dobrą dyspozycją. Dobrze by było uniknąć błędów z przeszłości, gdy zawodników bardzo szybko rzucano na głęboką wodę i nie bardzo to wychodziło. Puchar Świata to trudne zawody, które nie wybaczają błędów. Trzeba być zawodnikiem kompletnym, by radzić sobie, bardzo odpornym i dobrze przygotowanym. Na pewno będą startować i występować w zawodach PŚ i nawet mistrzostwach świata, ale na pełen cykl jeszcze za wcześnie.

- Czy wszyscy zawodnicy spełnili pana wymagania?
- Zacznę może od końca, od zawodnika z grupy młodzieżowej Olka Zniszczoła, który z "szarej myszki", jaką był w ubiegłym sezonie, wyrósł na solidnego zawodnika. Zawodnika, któremu nie stanowią trudności starty w najtrudniejszych zawodach. Chyba zrobił największy postęp z wszystkich polskich zawodników.
Piotrek Żyła - ustabilizował skakanie, jednak jego możliwości są dużo, dużo wyższe. Sądzę, że jest to zawodnik, który jeśli wykorzysta to, co ma naturalnego (dynamikę), to może być kolejnym, obok Kamila Stocha, zawodnikiem na stałe będącym w czołówce światowej. Jeśli będzie tak konsekwentny w swojej pracy, jak w ostatnim sezonie, to z pewnością się tego doczekamy.
Krzysiek Miętus - to zawodnik, który już od jakiegoś czasu (podobnie jak Maciek Kot) startuje w zawodach pucharowych, młody aczkolwiek już w pewien sposób doświadczony. W tym sezonie przygotowywany przez Roberta Mateję, dołączył do grupy od zawodów w Zakopanem. Praktycznie cały czas skacząc na dobrym poziomie, zdobywał pucharowe punkty.
Maciej Kot - także kolosalny postęp w stosunku do zeszłego i poprzednich lat. Przede wszystkim u niego "ruszyła" motoryka, zdecydowanie nabrał dynamiki i tylko, jeśli nie poniesie go "ułańska fantazja", to skacze dobrze i pokazał, że nawet zimą potrafi lokować się w pierwszej piętnastce na świecie. Do tej pory nie udawało się mu zdobyć żadnych pucharowych punktów, ten sezon, miejmy nadzieję, będzie dla niego przełomowy.
Stefan Hula - ten zawodnik nie może zaliczyć sezonu do udanych. Startował w Pucharze Świata na początku sezonu i poza drużynowym konkursem skoków w Harrachowie i pojedynczymi skokami nie skakał dobrze. W Pucharze COC już było zdecydowanie lepiej, ale wiemy wszyscy, że od niego oczekuje się już więcej, aniżeli do młodych zawodników. Z drugiej strony należy zaznaczyć, że Stefan odnotował kontuzję podczas przygotowań w sezonie letnim. Miał operację i praktycznie wrócił do treningu u progu sezonu. Miało to na 100% bardzo duży wpływ na jego pewność siebie i ogólne możliwości rywalizacji.

- W tym sezonie wiele kontrowersji wywołaly decyzje jury w trakcie zawodów. Można było odnieść wrażenie, że niektóre reprezentacje i zawodnicy są faworyzowani. Czy podziela pan tą opinię?
- Praca jury nie należy do łatwych. Ta zima była szczególna, jeśli chodzi o warunki w jakich się skakało, czy w jakich próbowano przeprowadzić konkursy. Obecnie zawodnicy są tak dobrze wyszkoleni i wyposażeni w tak dobry sprzęt, że wykorzystują bardzo minimalne ruchy powietrza. W trakcie zimy mieliśmy cztery konkursy, które odbyły się bez dyskusji, przerw, dużych zmian belek. Pokazuje to tylko, jak trudno w takich warunkach przeprowadzić zawody. Na pewno coś w tym względzie trzeba zrobić dla dobra konkurencji, gdyż oglądanie konkursów, które są przerywane i przeciągane, nie będzie ani interesujące, ani emocjonujące dla widza. Co do kontrowersji, to faktycznie było kilka konkursów, gdzie można było odnieść wrażenie, że pewni zawodnicy są lepiej pilnowani od innych...

- Jak będzie wyglądała pana przerwa pomię­dzy sezonami? Osoby związane ze sportami zimowymi często obierają za swój wakacyjny cel ciepłe, tropikalne miejsca.
- Ja niestety nie mam czasu na taki odpoczynek. Obecny sezon się jeszcze
nie zakończył. Przed nami jeszcze zawody o mistrzostwo Polski w Zakopanem. A potem rozpocznie się ciąg analiz, spotkań, ustalań. Mozolna praca, która jak się skończy... to zacznie się już kolejny sezon.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie