Mistrzostwa świata siatkarzy 2018. Bartosz Kurek: Każdy...

    Mistrzostwa świata siatkarzy 2018. Bartosz Kurek: Każdy zasłużył na indywidualną nagrodę, bo inaczej nie bylibyśmy mistrzami świata

    Zdjęcie autora materiału
    Tomasz Biliński

    , Turyn

    Aktualizacja:

    Polska

    Bartosz Kurek został uznany najlepszym zawodnikiem mistrzostw świata.
    1/13
    przejdź do galerii

    Bartosz Kurek został uznany najlepszym zawodnikiem mistrzostw świata. ©sylwia dabrowa / polska press

    SIATKÓWKA. MISTRZOSTWA ŚWIATA. - Indywidualna nagroda jest mi obojętna. Równie dobrze mógłby ją dostać "Misiek" Kubiak, Fabian Drzyzga, Kuba Kochanowski, Artur Szalpuk... Każdy, bo inaczej nie bylibyśmy mistrzami świata - stwierdził atakujący reprezentacji Polski Bartosz Kurek. Biało-Czerwoni wygrali w finale mistrzostw świata z Brazylią 3:0, a 30-letni siatkarz został uznany najlepszym zawodnikiem turnieju.
    Jaka była pierwsza myśl, gdy został pan wybrany najlepszym zawodnikiem mistrzostw świata?
    Żadna specjalna. Indywidualna nagroda jest mi obojętna. Równie dobrze mógłby ją dostać "Misiek" Kubiak, Fabian Drzyzga, Kuba Kochanowski, Artur Szalpuk... Każdy, bo inaczej nie bylibyśmy mistrzami świata. Taki Olek Śliwka, to co gość zrobił w meczu ze Stanami Zjednoczonymi, to czapki z głów. Młody zawodnik wchodzi w trudnym momencie, uspokaja naszą grę, byłem zszokowany, co zrobił na boisku.




    W kilku meczach ciągnął pan drużynę do zwycięstwa.
    Nie zgodzę się, graliśmy równo jako drużyna. To była najbardziej kompletna siatkówka spośród zespołów w tych mistrzostwach.

    Jak smakuje tytuł mistrza świata?
    Myślałem, że wiedziałem już wcześniej, bo przez cztery lata pytałem o to chłopaków! Opowiadali różne rzeczy, ale nic z tego, co mówili, nie było prawdziwe. Tych emocji nie da się opisać.

    Wydawałoby się, że nerwy będą duże, bo ostatni sukces na międzynarodowej arenie osiągnęliście trzy lata temu, a mimo w każdym momencie spotkania nie było widać u was nerwowości.
    Może nie było widać, bo byliśmy tak mocni mentalnie, ale denerwowaliśmy się. Nie da się inaczej w finale mistrzostw świata. Jednak doprowadziliśmy wszystko do szczęśliwego końca.

    Półfinał przeciwko USA kosztował was wiele energii. Brakowało wam jej w meczu z Brazylią?
    Nie, po prostu jesteśmy zespołem, który zna się bardzo dobrze i wiele razem przeżył. Wiedzieliśmy, żeby nie tracić niepotrzebnie energii, stonować nastroje i do końca być skoncentrowanym. To nam dało upragniony sukces.

    Rok temu powiedział pan, że zastanawia się, czy nie zrobić sobie przerwy od reprezentacji. Zdecydował się pan grać wierząc w zdobycie złotego medalu mistrzostw świata?
    Gdybym nie wierzył, to bym nie grał. Bez takiego nastawienia nie mamy czego szukać. A my mieliśmy take poczucie jako grupa. W środku nas była wiara, że to się wydarzy i nic nie będzie w stanie nam przeszkodzić osiągnąć cel.

    Z Brazylią w którymś momencie czuliście się zagrożeni?
    Rozmawiałem po meczu z Lipe Fontelesem. Pogratulowałem mu, bo choć graliśmy bardzo dobrze, to oni cały czas byli blisko nas.

    Atak z drugiej linii, po wystawie Michała Kubiaka dołem jest akcją tych mistrzostw?
    Nie zastanawiałem się nad tym, ale niech tak będzie, bo to dobrze opisuje nasz styl podczas turnieju. Ofiarna obrona, mega ciężka piłka do wystawy, a Michał zrobił to perfekcyjnie. Brazylijczycy byli zszokowani, nie skaczą do bloku, a ja... macham ręką.

    O czym rozmawiał pan dłużej z Michałem Mieszko Gogolem?
    Pytał, ile chce mieć wolnego, zanim przyjadę do klubu i kiedy przyjadę na kadrę (śmiech). Na poważnie, to rozmawialiśmy o tym, co było ważne w tym turnieju, że zakończyliśmy go ze złotymi medalami.

    Który moment był dla pana przełomowy w turnieju, że zaczął pan grać lepiej?
    Często mówicie o przełamaniach, a jak tak na to nie patrzę. Uważam, że cały czas grałem dobrą siatkówkę. Od początku przygotowań pracowałem nad formą, poprawiając ją. Pamiętajmy, że zacząłem je po kontuzji odniesionej w Turcji. Nie oczekiwałem zbyt wiele od siebie, wiedziałem, że na wszystko potrzebny jest czas. Spokojnie i ciężko pracowałem i wiedziałem, że to przyniesie efekty.

    Pytał i notował w Turynie Tomasz Biliński

    Czytaj treści premium w Głosie Pomorza Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Sport zdjęcia

    Sport wideo

    GP24 PLUS POLECAMY

    Osobowość Roku 2018 - zgłoś swoje propozycje nominacji

    Osobowość Roku 2018 - zgłoś swoje propozycje nominacji

    NAJPOPULARNIEJSZY SPORTOWIEC i TRENER  Głosowanie zakończone

    NAJPOPULARNIEJSZY SPORTOWIEC i TRENER Głosowanie zakończone