Na Wall Street indeksy wciąż biją rekordy wzrostu. Kto żyw kupuje akcje

dr Przemysław Kwiecień/AIP
Grzegorz Jakubowski/Polska Press
Styczniowe szaleństwo na amerykańskiej giełdzie trwa w najlepsze. Wczoraj akcje znów drożały, pociągając za sobą wzrosty również na innych rynkach. Pomaga to utrzymać mocnego złotego, choć jednocześnie stanowi rosnące zagrożenie korektą.

Od początku roku indeks S&P500 zyskał już 6 proc. i prognozy na koniec roku dla wielu instytucji zostały w tyle, ponieważ (w dużym stopniu słusznie) zakładały, że przy tak wysokich poziomach wycen wzrosty w tym roku będą minimalne.

Wczoraj za zwyżkami stał raport Netflixa, jednej z obecnych gwiazd amerykańskiej giełdy. Ta spółka mediowa udostępniająca wideo niemal na całym świecie zaraportowała wyniki zbliżone do oczekiwań rynku, ale zaskoczyła analityków rosnącą liczbą subskrybentów, a dodatkowo przedstawiła świetlane perspektywy na bieżący rok. W efekcie ceny jej akcji wzrosły wczoraj o 10 proc., co oznacza, że na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy podrożała już o ponad 60 proc.

Hossa na Wall Street w coraz większym stopniu napędzana jest tego rodzaju „lokomotywami”, dzięki którym rynek trochę przez palce patrzy na słabsze spółki, takie jak np. Ford, czy GE, które opublikują wyniki w tym tygodniu.

Rekordy na Wall Street przekładają się na wzrosty w Europie, ale też na rynkach rozwijających się, w tym na GPW. Sprzyja to utrzymaniu mocnego złotego, choć należy zauważyć, że od pewnego czasu polska waluta już nie zyskuje – kurs EURPLN zatrzymała bariera 4,16 i nawet szampańskie nastroje na rynkach globalnych nie pomogły w jej przełamaniu. W tej sytuacji ewentualna korekta na bardzo silnie wykupionych rynkach akcji czy na rekordowo wykupionym euro mogłaby również osłabić złotego, przynajmniej przejściowo. Dodatkowo warto zwrócić uwagę, że pomimo tak sprzyjających nastrojów w ostatnim czasie część walut naszego regionu zaczęła tracić – kurs węgierskiego forinta i rumuńskiego rona w ostatnich dniach spadał względem euro i choć na tym tle złoty wygląda mocno, może to zwiastować korektę.

Na rynkach globalnych nie widać specjalnej reakcji na podpisanie ustawy finansującej amerykański rząd, dzięki czemu zakończył się trzydniowy paraliż administracji. Ustawa finansuje administrację jedynie na okres 3 tygodni, w trakcie których wypracowany ma zostać kompromis w kwestii polityki imigracyjnej, zatem polityczny cyrk trwać będzie w najlepsze.

Za nami decyzja Banku Japonii, która nie wniosła nic nowego, co jednak rynki w Japonii przyjęły z ulgą. Były bowiem obawy, że wraz z rosnącymi rentownościami obligacji na świecie, BoJ będzie próbował wycofywać się z polityki utrzymania dochodowości japońskiej 10-latki w okolicach 0%. Brak takiej decyzji wsparł nastroje w Tokio, choć oczywiście pytanie o możliwości utrzymania takiej polityki zostaje otwarte.

dr Przemysław Kwiecień CFA, Główny Ekonomista XTB

OFE zlikwidowane. Masz 5 miesięcy na decyzję

Wideo

Materiał oryginalny: Na Wall Street indeksy wciąż biją rekordy wzrostu. Kto żyw kupuje akcje - Strefa Biznesu

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie