MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Na wnuczka, na policjanta, na pracownika banku i na wypadek. Seniorzy codziennie padają ofiarą oszustów

Wojciech Lesner
Wojciech Lesner
Na wnuczka, na policjanta, na pracownika banku i na wypadek. Seniorzy codziennie padają ofiarą oszustów, a sposoby na wyłudzenie ich oszczędności życia są coraz oryginalniejsze. Szczególnie że starsi chętnie wkraczają w świat nowych technologii. Najskuteczniejszy oręż w walce z przestępcami to ograniczone zaufanie. Ale nie każdy potrafi odmówić „wnuczkowi” w potrzebie.

Nic nie wskazywało na to, że coś zakłóci kolejny spokojny dzień 73-letniej mieszkanki słupskiego Zatorza. Leniwe popołudnie zmącił jednak niespodziewany telefon. Dzwoni wnuczek. Po jego głosie da się poznać, że stało się coś poważnego. Babcia jest w szoku, zaciska palce na słuchawce - młody spowodował poważny wypadek, potrącił kobietę w ciąży. Jest w komisariacie i nie wie, co robić. Grozi mu areszt, ale błagalnym tonem prosi babcię o wypłatę pokaźnej sumy pieniędzy. Kilkadziesiąt tysięcy złotych pozwoli mu uniknąć kary. Pieniądze trzeba wypłacić i spakować. Babci dwa razy powtarzać nie trzeba. Zarzuca płaszcz i biegnie do bankomatu. Wcześniej przeczesuje szufladę z oszczędnościami - środków wystarczy, żeby wyciągnąć wnuka z tarapatów. Znaczną sumę od seniorki odbiera policjant. Dopiero po czasie starsza słupszczanka orientuje się, że padła ofiarą wyłudzaczy. Nic dziwnego, bo metoda „na wnuczka” stale ewoluuje. A serca babć i dziadków niezmiennie są miękkie.

Nie otwieraj drzwi obcym

Rozlega się pukanie do drzwi. Seniorka dziś się gości nie spodziewa, ale może to syn chce jej złożyć niezapowiedzianą wizytę. Spogląda przez oko wizjera. Przed wejściem do mieszkania stoją dwie młode, elegancko ubrane kobiety. Kto to może być? Ktoś z administracji, kolejni domokrążcy? Seniorka uchyla drzwi.

Niespodziewani goście przedstawiają się jako pracownicy socjalni. Starsza pani pozwala wejść im do środka, wzbudzają zaufanie. Nie mija minuta, gdy jedna z kobiet prosi o szklankę wody. Tłumaczy, że musi popić tabletkę. To właśnie w tym momencie w głowie seniorki zapala się czerwona lampka ostrzegawcza. Kobiety najwyraźniej chcą, by opuściła pokój i zostawiła je same. Wystarczy chwila, by przeczesały salon i zabrały wartościowe rzeczy. Całe szczęście, że seniorka ma w komórce zapisany numer do Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Szybko dowiaduje się, że żadni pracownicy nie zostali oddelegowani do jej domu. Nie musi nawet wypraszać swoich gości. Kobiety same pośpiesznie opuszczają mieszkanie. Tym razem oszustki zostały prędko zdemaskowane. Ale nie każdy ma tak trzeźwy umysł jak ta seniorka ze Słupska.

- Oszuści próbujący wyłudzać pieniądze cały czas modyfikują swoje scenariusze. To, że w jakimś okresie nie doszło do wyłudzeń za pomocą konkretnej metody, nie oznacza, że za jakiś czas nie zostanie ona delikatnie przez przestępców zmodyfikowana i wykorzystana ponownie. Częste są historie polegające na tym, że oszuści podszywają się pod pracownika banku czy jakiejś innej instytucji, która cieszy się dużym zaufaniem społecznym. Nie każda osoba, która puka do naszych drzwi i przedstawia się jako pracownik jakiejś instytucji, może mieć wobec nas dobre zamiary. Jeśli poprosimy nieznajomego o wylegitymowanie się, a ten nie będzie chciał tego zrobić, to najprawdopodobniej zrezygnuje i pójdzie dalej - domyśli się wówczas, że jesteśmy przygotowani na tego typu sytuacje - mówi mł. asp. Jakub Bagiński z Komendy Miejskiej Policji w Słupsku.

Nie klikaj w to

Oszustów usłyszeć można w słuchawce telefonu lub zobaczyć pod drzwiami mieszkania. Największe zagrożenia na seniorów czyhają jednak w wirtualnym świecie.

Pip-pip - przyszedł SMS. A może e-mail? Senior sięga po smartfon, lepiej to od razu sprawdzić. Na ekranie pojawia się wiadomość na komunikatorze z nieznanego numeru. „Tato, pilnie potrzebuję przelewu na pięć tysięcy złotych. Obiecuję, że oddam”. Starszy mężczyzna w pierwszej chwili gotów jest wejść w aplikację bankową i wysłać wirtualne pieniądze swojemu pierworodnemu na wskazane w wiadomości konto. Prośba od syna pochodzi jednak z nieznanego źródła. Senior dzwoni więc do syna - pod jego prawdziwy numer - ale odpowiada mu jednostajny sygnał. Coś się stało. Przecież zawsze odbiera. Mężczyzna ma już pewność - syn jest w potrzebie, a on szybko musi wykonać przelew. Poszło. Nie minęła chwila, a telefon w dłoniach troskliwego ojca zaczyna wibrować. Dzwoni… syn. Z prawdziwego numeru. Żadnych pieniędzy nie potrzebował. Oszuści sprytnym sposobem wyłudzili od seniora kilka tysięcy złotych. Przestępcy chętnie korzystają z nowych technologi, bo to świat, którego lwi odsetek seniorów jeszcze nie rozumie.

Ostrożnie ze znajomymi

Pani Kasia gdzieś od roku nie powiększa swojego grona znajomych na Facebooku o osoby, głównie mężczyzn, o obcojęzycznych nazwiskach. Tym sposobem nie dała szansy księciu z Emiratów Arabskich, który „musiał uciekać z ojczyzny i chciał przekazać jej miliony w petrodolarach”, bo „wydała mu się osobą miłą i godną zaufania”.

- Stałam się ostrożna po tym, jak moja koleżanka wdała się w dziwną znajomość z fałszywym oficerem amerykańskiej armii, który po kilku konwersacjach chciał od niej dane do konta bankowego i karty kredytowej. Niby po to, żeby przesłać jej zarobki ze służby na misji w Iraku. Pisał też, że chce osiąść w Polsce i prosił ją o pomoc finansową na zakup biletu. I tu mojej znajomej zapaliła się ostrzegawcza lampka. Skoro jest tak bogaty, to dlaczego nie stać go na bilet? - opowiada pani Kasia.

Nasza seniorka zauważyła ostatnio pewną zmianę w tej metodzie. Oszuści zaczynają używać polskich imion i nazwisk.

- Jeden z nich podawał się za Polaka mieszkającego na Cyprze. Konto wyglądało porządnie, było dużo zdjęć i postów - opisuje pani Kasia. - Jednak kiedy rozmawiałam z tym mężczyzną na Messengerze, zastanowiło mnie, że używa googlowskiego tłumacza. Na moje wątpliwości odpisał, że urodził się w Kanadzie i dlatego językiem polskim posługuje się mało sprawnie.

Pani Kasi ta odpowiedź dała do myślenia. Poprosiła wnuczkę, a ta wrzuciła zdjęcia z konta mężczyzny w wyszukiwarkę. Okazało się, że pochodziły z prawdziwego profilu jakiegoś Rosjanina, zhakowanego przez naciągaczy z Afryki.

Sprzedając, możesz stracić

Oszuści podszywają się też pod kupców chcących zakupić przedmioty wystawiane na OLX. Zazwyczaj nie korzystają z komunikatorów tej platformy, tylko np. z WhatsApp-a.

- Wystawiłam na sprzedaż łóżko z materacem. Zaznaczyłam, że odbiór osobisty w moim mieście. Szybko na WhatsAppie napisała jakaś pani. Tłumaczyła, że korzysta z tego komunikatora, bo nie umie wejść na czata OLX. Napisała, że jest z innego miasta, więc proponuje, że wynajmie i opłaci kuriera Inpostu. Przysłała mi też pdf z regulaminem nadawania paczek wielkogabarytowych. Potem miałam dostać jakieś linki do mojego konta, gdzie miałam już mieć wpłacone przez nią pieniądze.

Nasza czytelniczka wykazała się jednak ostrożnością. Sprawdziła na stronie Inpostu i nie znalazła tam żadnego regulaminu dotyczącego ponadwymiarowych gabarytów. Nie podobała jej się także dziwna procedura z linkami. I dobrze, że z tej oferty nie skorzystała. Nie tylko, że nie zarobiłaby na sprzedaży łóżka, to jeszcze wpuściłaby oszustów na swoje konto!

Starzej się od nóg, nie od głowy

Świadomość osób starszych na temat działań oszustów i naciągaczy stale rośnie. Podkreślają to zarówno policjanci, jak i sami seniorzy. Nasze babcie i matki, nasi dziadkowie i ojcowie coraz ostrożniej postępują w kontaktach z nieznajomymi.

- Chyba ze dwa lata temu zadzwonił do mnie jakiś pan, podał się za oficera policji. Powiedział, że został na mnie wzięty kredyt 12 tysięcy złotych. I w związku z powyższym ktoś się jeszcze ze mną skontaktuje. W pierwszej chwili trochę się zdenerwowałam. Ale potem zaczęłam myśleć. Powiedział mi, że sprawą zajmuje się policja. Zakomunikowałam mu więc: „To ja was zaraz sprawdzę. Ktokolwiek się ze mną skontaktuje, to ja podjadę na komisariat”. Odpowiedział: „Może pani podjechać”. I się skończyło, już więcej nie zadzwonił - wspomina pani Grażyna, seniorka ze Słupska.

- Nie ukrywam, że mam kontakt z różnymi firmami, na przykład kosmetycznymi. Postanowiłam, że zrobię sobie coś z włosami. Zadzwoniła do mnie pani, namówiła na kurację. Zapłaciłam, skorzystałam. Ale za dwa tygodnie dostałam kolejny telefon, że muszę coś dokupić. Mówię: „O nie, proszę pani. Dziękuję”. Wyłączyłam się i do widzenia. W zeszłym tygodniu pani znów do mnie dzwoni - ja mówię: „Nie, ja tej kuracji już na pewno nie będę robić”. Zapłaciłam wcześniej za nią, ale na dalszą nie dałam się namówić. Trzeba po prostu się pilnować. To była próba wyciągnięcia ode mnie pieniędzy. To przykre - opowiada pani Teresa.

Podobnie jak jej rówieśnicy, aktywnie uczestniczy w spotkaniach Słupskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Słuchacze i słuchaczki w jednym są zgodni - dopóki szare komórki pracują, oszuści nie mają szans.

- Myślę, że w wieku senioralnym ludzie myślą trochę wolniej, są bardziej ufni, ale po to tutaj przychodzimy na wykłady, żeby być wyczulonym na pewne sprawy i zdroworozsądkowo do wszystkiego podchodzić. Jeżeli słuchamy wykładów na odpowiednim poziomie, to nasze szare komórki nie umierają, synapsy się odradzają. Moją dewizą jest to, że w wieku senioralnym mam starzeć się od nóg, a nie od głowy - zaznacza Maria Murlikowska, współzałożycielka SUTW.

Zasada ograniczonego zaufania

- Coraz więcej osób starszych korzysta na co dzień z telefonów, internetu i bankowości mobilnej. Zwracajmy uwagę na to, żeby przy okazji otrzymania jakiejś wiadomości z nieznanego źródła, nieznanego numeru, nie wchodzić w umieszczone w niej linki do stron internetowych, nie instalować na telefonie żadnych aplikacji, które oszust prześle za pośrednictwem telefonu bądź komputera albo które karze nam zainstalować podczas rozmowy telefonicznej. Granica wieku osób, które są narażone na tego typu zagrożenia cały czas się przesuwa - zauważa mł. asp. Bagiński. - Nie wszystkie informacje, które otrzymujemy za pośrednictwem telefonu, wiadomości SMS, komunikatora czy maila muszą pochodzić z uczciwego źródła, od osoby, która ma wobec nas dobre zamiary. Takie wiadomości mogą próbować wyłudzić dane, które mogą być później wykorzystane na przykład do zalogowania się w naszej mobilnej bankowości. Uważać należy, kiedy dokonujemy zakupu na różnego rodzaju platformach internetowych, kiedy sprzedajemy i kiedy kupujemy - dodaje.

- Wysyłam masę wiadomości. Korzystam z telefonu, korzystam z internetu, ale wiem, że kiedy przychodzi do mnie spam, to odrzucam go, nawet tego nie odbieram. Wiem, że adres „http” bez „s” na końcu oznacza, że strona może być nieciekawa. Staram się takich unikać. Trzeba troszkę myśleć, żeby nie dać się w nic wciągnąć - konstatuje pani Teresa.

- Bardzo często ludzie nie radzą sobie z nową technologią, nowymi mediami. Świadomość na temat zagrożeń jednak rośnie. Dużo się mówi na ten temat - w telewizji, radiu opisywane są różne przypadki. U nas co roku są wykłady na ten temat, ale ludzie z naszego otoczenia mimo to i tak się dają nabierać - uważa pani Grażyna.

Sztuczna inteligencja na usługach naciągaczy

Choć walka z internetowymi oszustami przynosi pierwsze owoce, bo seniorzy zaczynają traktować internet jako źródło zagrożeń, to na horyzoncie pojawił się nowy, trudno rozpoznawalny wróg - sztuczna inteligencja.

- Spotkałam się z próbą oszustwa podjętą z użyciem sztucznej inteligencji. Dotknęło to moich znajomych i mnie. Chodziło o Baltic Pipe - mówi Jadwiga Bekier z SUTW.

W tym wypadku oszuści namawiali do zakupu akcji spółki Baltic Pipe. Zasypali internet reklamami z udziałem znanych ludzi. Oczywiście te osoby, ich obraz i głos, zostały wygenerowane przez AI. Zwykły człowiek nie jest w stanie ocenić takich filmików pod kątem prawdy. Internauci, którzy zainteresowali się reklamami, byli proszeni o wypełnienie ankiety i podanie m.in. numeru telefonu. Następnie dzwoniły do nich osoby podające się jako doradcy inwestycyjni. Kto się nabrał, pewnego dnia obudził się z pustym kontem bankowym.

- Natarczywie wydzwaniają, mówią, co trzeba zrobić, gdzie wejść na komputerze. Przez dwa tygodnie byłam tak nagabywana. Najpierw wydawało mi się, że to prawda. Na Facebooku widziałam w reklamach same głowy państw. Pierwszego dnia dałam się namówić, ale powiedziałam, że ja to przemyślę. Później już wiedziałam, że to oszustwo. Zgłosiłam to na policję. Powiedziałam, co i jak, podałam dane oszustów - mail, telefony. Gdy byłam w komendzie, zastałam panią, która została oszukana na 60 tys. złotych. Zorientowała się, kiedy ciągle musiała dopłacać. W końcu doszła do wniosku, że trzeba to zgłosić. Jeśli widzimy coś „państwowego”, to wierzymy. No bo głowy państwa coś mówią, gwarantują. Nie domyślamy się, że to wytwór sztucznej inteligencji. Można się na to nabrać. Takiej świadomości, o sztucznej inteligencji, jeszcze chyba nie mamy. Uważam, że powinno się więcej o tym mówić. To powinno być nagłaśniane. Ja uprzedzam wszystkich swoich znajomych. Sposoby „na wnuczka” czy „na policjanta” już znamy - dodaje Jadwiga Bekier.

- Ze wszystkich udogodnień i możliwości, które daje nam internet, powinniśmy w pełni korzystać. Pamiętajmy jednak o tym, że w sieci są również takie osoby, które są tam tylko po, aby szybko i łatwo się wzbogacić, kosztem cudzej krzywdy - ponownie ostrzega Bagiński.

Zgłaszajcie!

O działaniach oszustów seniorzy dowiadują się z kościelnych ambon, ulotek dystrybuowanych przez spółdzielnie mieszkaniowe, artykułów prasowych czy na wykładach organizowanych przez policję i inne instytucje. Muszą tylko mieć oczy i uszy szeroko otwarte.

- Ze strony osób starszych jest chęć doskonalenia się i pozyskiwania wiedzy. Widzimy to po zgłoszeniach, które do nas docierają, dlatego że tych skutecznych oszustw jest coraz mniej. Pod numerem alarmowym odbieramy telefony od osób starszych, które informują nas, że próbowali skontaktować się z nimi oszuści. Zawsze namawiamy, aby zgłaszać nam również te nieskuteczne próby oszustw. Informacja o osobach, które na naszym terenie próbują wyłudzać od osób starszych pieniądze, jest dla policjantów bardzo cenna, bo wtedy możemy skutecznie działać i reagować - kończy mł. asp. Jakub Bagiński.

Współpraca: Anna Czerny-Marecka

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Tragiczne zdarzenie na Majorce - są zabici i ranni

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Na wnuczka, na policjanta, na pracownika banku i na wypadek. Seniorzy codziennie padają ofiarą oszustów - Głos Koszaliński

Wróć na gp24.pl Głos Pomorza