Ostatni taki słup może trafić do muzeum

Daniel Klusek daniel.klusek@gp24.pl
Muzeum Pomorza Środkowego zainteresowało się pozostałością ostatniej w mieście lampy gazowej.
Muzeum Pomorza Środkowego zainteresowało się pozostałością ostatniej w mieście lampy gazowej. Łukasz Capar
- Przy ul. Kochanowskiego stoi prawdopodobnie ostatni w mieście słup po lampie gazowej. Nikt nie chce się nim zająć - twierdzi nasz czytelnik.

Chodzi o słup z hakiem stojący przy ul. Kochanowskiego. To pozostałość latarni gazowej. Na haku wisiał niegdyś klosz, a w nim spalał się gaz, dając światło.

- Latarnia stoi na prywatnej posesji, zgłaszane było, żeby oddać ją do gazowni, ale nie było chętnych. Z relacji starej mieszkanki tamtej okolicy wynika, że pamięta, jak ta latarnia świeciła dawno temu. Właściciel jest chętny, żeby ją wykopać i oddać, ale brak chętnych. Szkoda oddać ją na złom - pisze w e-mailu do redakcji pan Paweł.

Właścicielem posesji, na której stoi słup, jest Klaudiusz Dyjas. - Już jakiś czas temu zainteresowałem nim słupskiego historyka Tomasza Urbaniaka - mówi Klaudiusz Dyjas.

- Nie udało nas się znaleźć chętnych do tego, żeby zaopiekować się słupem. Szkoda, bo być może to jest przedmiot ciekawy historycznie. Warto, by ktoś się nim zaopiekował, bo boję się, że złomiarze mogą go ukraść. Ja mogę odświeżyć ten słup we własnym zakresie, ale lepiej by było, żeby zajęli się nim specjaliści, którzy się na tym znają. Słupem zainteresowaliśmy Muzeum Pomorza Środkowego.

- Na miejsce wyślę naszych pracowników, którzy ocenią, czy pozostałość po lampie gazowej ma wartość historyczną. Jeśli tak, będziemy rozmawiać z właścicielem posesji, na której ona stoi, o przekazaniu jej muzeum - mówi Marzenna Mazur, dyrektor MPŚ.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Autorka wątku ma rację. Megalomania samozwańczych historyków w Słupsku sięga zenitu. Nic kobieta nie napisała złego na niego a on od razu wyskakuje z teoriami że powciąga nosem innych znawców,przecież to jest właśnie styl Urbaniaka. W każdym wywiadzie promuje siebie i oczernia innych którzy zajmują się jego działką. Jakoś po zmianie władz tych osiągnięć jakby mało.

G
Gość
W dniu 27.07.2015 o 22:49, Andy napisał:

Nie jestem miłosnikiem stereotypów ale tu aż prosi się o komentarz typu "ot babska logika" czy wręcz "co za głupia baba". Zgodnie z tą "babską logiką" genialny matematyk i astronom samouk - Joseph Louis Lagrange nie był żadnym matematykiem czy astronomem tylko miłośnikiem tych nauk bo nie miał stosownego wykształcenia.Albo bliżej - członek Wydziału II Historyczno-Filozoficznego Polskiej Akademii Umijętności, starszy wykładowca historii w Katedrze Historii Nowożytnej Polski na Wydziale Nauk Humanistycznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, profesor wizytujący w Instytucie Nauk Politycznych Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Ludwiga-Maksymiliana w Monachium, wykładowca na Wydziale Historii i Nauk Społecznych Katolickiego Uniwersytetu Eichstätt, wykładowca w Katedrze Nauk Politycznych na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu w Augsburgu, autor ok. 50 książek i 1500 artykułów dot. historii czyli Władysław Bartoszewski również nie był historykiem, a zaledwie miłośnikiem i to zaledwie po maturze, bo przecież nie miał stosownego wykształcenia.Za to wg owej "babskiej logiki" Agaty na miano matematyka, astronoma czy historyka w pełni zasługuje byle pólanalfabeta byleby tylko "kupił" sobie dyplom ukończenia studiów zaocznych w jakiejś podrzędnej szkólce zwanej dla niepoznaki uczelnią.A parafrazując koniec wypowiedzi Agaty trzeba stwierdzić, że pewnie sama ukończyła historię w jakimś podrzędnym trybie na podrzędnej uczelni i teraz przeżywa frustrację z tytułu tego że jakiś "byle kto" swoimi dokonaniami spowodował, że jest traktowany jako znakomity historyk degradując takich jak ona dyplomowanych ekspertów.Trochę pokory pani Agato.

 

Dyzmów w waszych szeregach mnogo :lol:

A
Andy
W dniu 27.07.2015 o 21:16, Agata napisał:

Nikt go nie opluwa tyle że stwierdzam fakt że on może być co najwyżej miłośnikiem. Nie ma wykształcenia historycznego. Bycie miłośnikiem w niczym nie uwłacza ale bądźmy poważni i nie nazywajmy kogoś tym kim nie jest. Aktywność nie jest miarą bycia ekspertem, a dokonania każdy ma. Urbaniak ma właśnie to do siebie że wiecznie krytykuje innych zajmujących się historią. A Twój ton emocjonalnej i patetycznej wypowiedzi oraz degradowanie innych historyków z wykształcenia świadczy z dużym prawdopodobieństwem że odezwał się sam zainteresowany. Trochę pokory. 

 

Nie jestem miłosnikiem stereotypów ale tu aż prosi się o komentarz typu "ot babska logika" czy wręcz "co za głupia baba". Zgodnie z tą "babską logiką" genialny matematyk i astronom samouk - Joseph Louis Lagrange nie był żadnym matematykiem czy astronomem tylko miłośnikiem tych nauk bo nie miał stosownego wykształcenia.

Albo bliżej - członek Wydziału II Historyczno-Filozoficznego Polskiej Akademii Umijętności, starszy wykładowca historii w Katedrze Historii Nowożytnej Polski na Wydziale Nauk Humanistycznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, profesor wizytujący w Instytucie Nauk Politycznych Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Ludwiga-Maksymiliana w Monachium, wykładowca na Wydziale Historii i Nauk Społecznych Katolickiego Uniwersytetu Eichstätt, wykładowca w Katedrze Nauk Politycznych na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu w Augsburgu, autor ok. 50 książek i 1500 artykułów dot. historii czyli Władysław Bartoszewski również nie był historykiem, a zaledwie miłośnikiem i to zaledwie po maturze, bo przecież nie miał stosownego wykształcenia.

Za to wg owej "babskiej logiki" Agaty na miano matematyka, astronoma czy historyka w pełni zasługuje byle pólanalfabeta byleby tylko "kupił" sobie dyplom ukończenia studiów zaocznych w jakiejś podrzędnej szkólce zwanej dla niepoznaki uczelnią.

A parafrazując koniec wypowiedzi Agaty trzeba stwierdzić, że pewnie sama ukończyła historię w jakimś podrzędnym trybie na podrzędnej uczelni i teraz przeżywa frustrację z tytułu tego że jakiś "byle kto" swoimi dokonaniami spowodował, że jest traktowany jako znakomity historyk degradując takich jak ona dyplomowanych ekspertów.

Trochę pokory pani Agato.

A
Agata

Nikt go nie opluwa tyle że stwierdzam fakt że on może być co najwyżej miłośnikiem. Nie ma wykształcenia historycznego. Bycie miłośnikiem w niczym nie uwłacza ale bądźmy poważni i nie nazywajmy kogoś tym kim nie jest. Aktywność nie jest miarą bycia ekspertem, a dokonania każdy ma. Urbaniak ma właśnie to do siebie że wiecznie krytykuje innych zajmujących się historią. A Twój ton emocjonalnej i patetycznej wypowiedzi oraz degradowanie innych historyków z wykształcenia świadczy z dużym prawdopodobieństwem że odezwał się sam zainteresowany. Trochę pokory. 

G
Gość
W dniu 27.07.2015 o 14:52, Agata napisał:

Od kiedy to Urbniak jest historykiem? Żeby być historykiem trzeba mieć studia skończone. On może być co najwyżej miłośnikiem historii.

Sądząc po aktywności i dokonaniach to niejednego historyka by wciągnął nosem. Gdzie są Ci historycy po studiach, ich publikacje i efekty pracy na rzecz naszej małej ojczyzny? Połowa historyków na AP pisze o Ukrainie, stosunkach międzynarodowych i innych pierdołach. Znam go osobiście i nie pozwolę opluwać!

Robert S.

G
Gość

Oświetlenie gazowe nie zastało mnie w Słupsku. Natomiast w Toruniu ulica przy której mieszkałem miała jeszcze w latach 1960 oświetlenie tego właśnie typu. Każdego wieczora odbywało się swoiste misterium zapalania latarń. Latarnik miał specjalną żerdź zakończoną haczykiem i knotem. Otwierał wyposażone w haczyk oszklone drzwiczki każdej latarni, a następnie pociągał dźwigienkę zaworu gazu otwierającą dopływ do okrągłych siateczek żarników. Potem przystawiał żarzący się knot i zamykał drzwiczki. Latarnie dość długo rozgrzewały się płonąc najpierw fioletowym światłem, które jaśniało potem dając miły oku delikatny blask. Najpiękniej wyglądały w nadciągającej od Wisły mgle i w okolicach drzew gdzie podświetlały liście. W Słupsku pewnie było podobnie romantycznie.

A
Agata

Od kiedy to Urbniak jest historykiem? Żeby być historykiem trzeba mieć studia skończone. On może być co najwyżej miłośnikiem historii.

G
Gość

Na słupie podwieszony przewód prawdopodobnie telefoniczny w to miejsce trzeba postawić inny ale nie na prywatnej posesji (chyba że się dogadają w kwestii dzierżawy)

 

Postawienie nowego słupa w innym miejscu wymaga pozwolenia na budowę.

 

A my oszczędzamy, oszczędzamy, oszczędzamy ... ;)

Dodaj ogłoszenie