Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Proces słupskiej adwokat Katarzyny R. Narkotyki i wykup mieszkań komunalnych w tle

Bogumiła Rzeczkowska
Bogumiła Rzeczkowska
Kolejna rozprawa przeciwko słupskiej adwokat Katarzynie R., oskarżonej o usiłowanie zabójstwa. Zeznaje świadek Arkadiusz B. Biegłe z zakresu psychiatrii i psychologii przedstawiają opinię sądowo-psychiatryczną
Kolejna rozprawa przeciwko słupskiej adwokat Katarzynie R., oskarżonej o usiłowanie zabójstwa. Zeznaje świadek Arkadiusz B. Biegłe z zakresu psychiatrii i psychologii przedstawiają opinię sądowo-psychiatryczną Bogumiła Rzeczkowska
Na kolejnej rozprawie przeciwko słupskiej adwokat Katarzynie R. swoją opinię przedstawiły biegłe z dziedziny psychiatrii i psychologii. Zeznawał też świadek, którego rola może mieć istotne znaczenie w ustaleniu motywów czynów zarzucanych oskarżonej.

Rozprawa rozpoczęła się od przesłuchania 53-letniego Arkadiusza B., w przeszłości znajomego z sąsiedztwa Katarzyny R.
- Tego feralnego dnia byłem w domu u mamy na Lelewela – rozpoczął zeznania inżynier transportu, który został uprzedzony przez sąd, że może się uchylić od odpowiedzi na pytania, jeśli może go to narazić na odpowiedzialność karną. Jednak Arkadiusz B. twierdzi, że nie był naocznym świadkiem zadawania ciosów przez Katarzynę R. Mariuszowi K. i Marcinowi K., o co oskarża ją Prokuratura Okręgowa w Toruniu. - Przybyłem, kiedy Kasia była już zatrzymana w radiowozie. Wzywała pomocy, była w opłakanym stanie. Nigdy jej takiej nie widziałem. Wyrywała się policjantom. Chciała się od nich uwolnić.

Świadek dodał, że ulica Lelewela to „stan umysłu”: – Dzielnica okropna, dużo elementu, a w niektóre miejsca bałbym się wieczorem wyjść – zaznaczył. Jednak wtedy wyszedł z ciekawości, bo zobaczył niebieskie światła. - Znam Kasię i nie uważam, żeby ona mogła popełnić taki czyn. To dla tych ludzi chwycić za nóż nie jest problemem przy alkoholu. Takie jest tam towarzystwo – podkreślił.

Nagrania z policyjnych kamer

- Byłem w szoku, dlaczego się tam znalazła? - kontynuował Arkadiusz B. - Kasia była przerażona jak zranione zwierzątko. Uderzała głową w radiowóz. Krzyczała, że jest chora, żeby zawieźć ją do lekarza. Nie wiem, czy mnie poznała. Była w takim stanie. Mówiła od rzeczy. Bez ładu i składu. Jakby nie ona. Nieobecna. Ludzie mówili, że została napadnięta, że była awantura ze Sławkiem, jego bratem Mariuszem i „Czekoladą”, że cegłówką dostała. Plotki. Różne wersje. Widziałem jej samochód – rozwalony, poobijany, powybijane szyby.

Jednak sędzia Agnieszka Niklas-Bibik dopytywała Arkadiusza B., czy na pewno jest to cały jego związek z tą sprawą. Jak oskarżona zachowywała się wobec niego? Na to pytanie trudno było świadkowi odpowiedzieć.

- A słyszał pan takie słowa z jej strony: „U mnie jesteś, szmato, skończona! Jesteś szmatą, kur.., zobaczysz, kur… Masz u mnie przeje… na maksa za to, co zrobiłeś, bo od ciebie się zaczęło, ty kur.. - cytowała sędzia słowa Katarzyny R., zarejestrowane przez osobiste kamery policjantów.
- No właśnie o to mi chodziło, że mówiła od rzeczy – odpowiedział świadek. - Nic się ode mnie nie zaczęło.
- "Co mi zrobiliście, za co? Jak ja nic nie zrobiłam nikomu" – cytowała dalej sędzia słowa Katarzyny R.
- Nic nie zrobiłem. Nasze stosunki były bardzo dobre. Nigdy nie byliśmy w zwadzie - twierdził świadek.
- Czy ma pan jakikolwiek związek z narkotykami? – dociekała sędzia.
- Nie – odparł Arkadiusz B.
- A z obrotem nieruchomościami? - padło kolejne pytanie do świadka.
- Moja siostra biuro nieruchomości miała – odpowiedział.
- A może wie pan coś na temat wykupowania lokali komunalnych w Słupsku między innymi przez Mariusza K. albo osoby z nim związane? Wykupowanie mieszkań, przejmowanie ich na dożywcie? Wyrzucanie ludzi z mieszkania. Czy coś to panu mówi?

Jednak świadek twierdził, że nie słyszał o takim procederze. Arkadiusz B. zeznał także, że zna pokrzywdzonych, widuje ich na ulicy, ale nie chcą mówić o zdarzeniu, ucinają rozmowę. Podczas zeznań okazało się też, że Arkadiusz B. znalazł się w szpitalu na neurologii, gdy stracił w pracy przytomność. Właśnie w tym czasie na laryngologii przebywał pokrzywdzony Mariusz K.
- On nie mógł mówić, bo miał pozszywane gardło. Rozmawiałem z jego żoną. Nie pamiętam, co mówiła o zdarzeniu.

Niestabilne emocje

Prokuratura Okręgowa w Toruniu oskarża Katarzynę R. o to, że 5 sierpnia 2022 roku późnym wieczorem na ul. Lelewela w Słupsku zaatakowała ostrym narzędziem dwóch mężczyzn. Mariusz K. został ranny w szyję i brzuch, Marcin K. - w pośladek. To zarzuty próby zabójstwa i spowodowania lekkich obrażeń. Podczas zatrzymania przez policję, a później w szpitalu na pobraniu krwi Katarzyna R. była agresywna. Jednego z funkcjonariuszy kopnęła w udo, a drugi otrzymał cios głową w okolicę prawego oka. Groziła policjantom i obelżywie znieważała, naruszyła ich nietykalność cielesną, zmuszała do zaniechania prawnych czynności służbowych. Badanie wykazało zawartość 1,79 promila alkoholu oraz leków we krwi Katarzyny R. Oskarżono ją także o jazdę po pijanemu.

Na nożu znalezionym w aucie Katarzyny R. biegli z Instytutu Genetyki Sądowej znaleźli materiał genetyczny Mariusza K. i Marcina K. Na siekierze nie znaleziono śladów. Na narzędziach nie ujawniono też śladów linii papilarnych, a badania osmologiczne - śladów zapachowych - dały wynik negatywny.

Natomiast biegli psychiatrzy uznali, że Katarzyna R. w chwili popełniania zarzucanych jej czynów była poczytalna. Podczas telekonferencji biegłe podtrzymały swoją opinię, twierdząc że Katarzyna R. jest uzależniona od alkoholu i narkotyków, występują u niej zaburzenia osobowości. Mimo ponadprzeciętnych możliwości intelektualnych ma nieprawidłową osobowość. Jest niestabilna emocjonalnie. Już w przeszłości wykazywała agresję. Jednak zdiagnozowana kiedyś u niej lekka depresja i obecność leku w organizmie oskarżonej nie wpłynęły na poczytalność.

Biegłe wydały opinię opinię między innymi na podstawie nagrań z kamer policjantów. Zdaniem biegłych również moment zatrzymania świadczył, że Katarzyna R. wiedziała, co robi.

- Nagrania pokazały, że ten czas nie był pokryty niepamięcią. Wiedziała, gdzie się znajduje, z kim ma do czynienia, odpowiadała logicznie na zadawane pytania, nie była zaskoczona sytuacją, nie miała zaburzonej świadomości, była w stanie nietrzeźwości – mówiła jedna z biegłych i cytowała oskarżoną w chwili zatrzymania: - „Wy mnie tutaj, kur..., zaje.., a on biedny pokrzywdzony, bo niby, k…, kosą dostał. A ty myślisz, że on, k..., nie umie się bronić”.

W śledztwie nie udało się ustalić motywów działania Katarzyny R. Oskarżona nie przyznaje się i nadal milczy. Przesłuchani do tej pory świadkowie mówią, że niczego nie widzieli albo nie pamiętają. Obaj pokrzywdzeni przyszli do sądu pijani. Marcin K. nie został wpuszczony, a Mariusz K. zaczął już zeznawać, gdy sąd zorientował się, że świadek mógł pić wcześniej alkohol. Alkomat sądowy wykazał stan „po użyciu”. Pokrzywdzony w przerwie uciekł z korytarza sądowego, gdzie miał czekać na przebadanie alkomatem przez policjantów. Tego samego dnia Mariusz K. został zatrzymany za narkotyki. To już jego druga sprawa w tym roku. Okazało się też, że ma do odbycia karę więzienia za kradzież z włamaniem. Trafił więc za kratki.

Jedynym niewielkim tropem prowadzącym do wyjaśnienia, dlaczego w ogóle doszło do zdarzenia z 5 sierpnia 2022 roku są słowa Katarzyny R. wypowiedziane podczas zatrzymania, co uchwyciły kamery policjantów, a także podczas obserwacji psychiatrycznej. Zeznania dotychczas przesłuchanych świadków w ogóle nie wyjaśniły związku tej sprawy z interesami na rynku narkotykowym i nieruchomości Mariusza K., którego – według oskarżenia – adwokat chciała zabić.

Kolejna rozprawa w styczniu.

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gp24.pl Głos Pomorza