Wspomnienie: odszedł Stanisław Hirsch, wspaniały lekarz i człowiek

Magdalena Olechnowicz
Stanisław Hirsch (1921 - 2009).
Stanisław Hirsch (1921 - 2009). Fot. arch. Elżbiety Pardo, repr.
Wymagający wobec swoich asystentów i siebie, ciepły i wyrozumiały w stosunku do pacjentów, dzieci i wnuków. Stanisław Hirsch odszedł w nocy z soboty na niedzielę, przeżywszy 87 lat.

Zmarł na II oddziale wewnętrznym, na tym samym, któremu poświęcił życie i którego był ordynatorem przez około 30 lat.

Stanisław Hirsch urodził się 8 maja 1921 roku w Sierakoćcach pod Lwowem. Ukończył Akademię Medyczną w Krakowie. Zaraz po studiach przyjechał pracować na Pomorze. Początkowo w szpitalu w Sławnie, później przez kilkadziesiąt lat w Słupsku. Pacjentom poświęcił 42 lata swojego życia. Był konsultantem wojewódzkim ds. chorób wewnętrznych.

- Żal. To był najlepszy nauczyciel i mistrz. Niezwykle wymagający, ale to on nauczył nas logicznego myślenia - wspomina Kazimierz Czyż, diabetolog, asystent dr. Hirscha.

Spod jego ręki wyszli najlepsi lekarze dziś też pełniacy ordynatorskie stanowiska.
Dr Hirsch prowadził bardzo aktywny tryb życia. - Kochał żeglarstwo, codziennie uprawiał gimnastykę, dbał o dietę. Niestety, miał mocno zaawansowaną osteoporozę. Załamanie nastąpiło w pierwszym dniu świąt. Rozwinęła się ciężka niewydolność krążenia, nastąpiła utrata przytomności - mówi Elżbieta Pardo, jedna z córek lekarza.

Bliscy i znajomi pożegnają dr. Hirscha jutro na Starym Cmentarzu w Słupsku.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
APEL www.wola-boga-ojca.pl

Pan doktór Stanisław Hirsch zaraził mnie interną. Na jego oddziale zdobyłem pierwszy stopień specjalizacji. Pan Bóg przyprowadził mnie tutaj, ponieważ 04.11.2012 w ramach wdzięczności modliłem się za jego duszę, a nie wiedziałem czy żyje.
Zapis tych przeżyć znajduje się w moim dzienniku duchowym.

~Marysia~

Najlepszy człowiek, lekarz i dziadek jakiego można sobie wyśnić. Kocham Cię z całego serca.

Dodaj ogłoszenie