Zaopiekuj się zwierzakiem. Luna czeka na nowy dom

Krzysztof Piotrkowski
Luna
Luna Fot. Krzysztof Tomasik
Piękny czteroletni sznaucer średni o imieniu Luna szuka nowego domu. Suczka została bez opiekunów, bo jej właściciele wyjechali za granicę. Teraz przebywa w słupskim schronisku dla zwierząt.

Piesek jest zadbany, przyjacielski i łagodny.

Osoby, które są zainteresowane adopcją Luny, mogą dzwonić pod nr tel. 059 842 29 59 lub zgłaszać się do schroniska przy ul. Portowej 11.

Wideo

Komentarze 23

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sylvuunkaa23

Dobrze, że znalazła dom.

Ludzie, którzy oddają psy lub zostawiają je w lesie, czy gdziekolwiek jeszcze, nie mają sumienia, z uczuciami wyższymi też jest problem jak widać. W takim razie, po co biorą je pod swój dach, decydują się zaopiekować nimi do końca, skoro po jakimś czasie okazuje się, że albo piesek nie pasuje, albo się znudził, albo właściciele wyjeżdżają..

W lutym tego roku, wraz z moim chłopakiem uratowaliśmy jednego psa, którego "kochający" właściciele postanowili zostawić w lasku koło stadionu.. Był to owczarek staroniemiecki długowłosy. Bardzo piękny zresztą, garnął się do ludzi. Kiedy już wracaliśmy ze spaceru i wsiadaliśmy do samochodu, on usiadł na śniegu i patrzał tymi wielkimi smutnymi oczami. Wtedy zadzwoniliśmy na straż miejską, niebawem przyjechali, zabrali go do schroniska. Pies był młody, miał maksymalnie 1,5 roku. Na szczęście niebawem znalazł dom i nową rodzinę. Gdyby nie fakt, że zarówno ja, jak i mój chłopak mamy już psy, wzięlibyśmy go bez wahania. Kiedy tak chodził po śniegu, poszukując kogoś, kto go przygarnie, pomyślałam sobie, czy gdyby temu państwu, co zdecydowali się go wywieźć do lasu, znudziłoby się ich własne dziecko, czy również zdecydowaliby się je porzucić?

Ludzie, zanim weźmiecie jakiegoś psa ze schroniska, czy też kupicie, zastanówcie się najpierw 50 razy, bo to nie jest zabawka... Nie można się nią chwilę pobawić, a później rzucić w kąt... :|

M
Mti
W dniu 08.04.2009 o 11:33, Gość napisał:

Niosę dobrą nowinę Są jednak na tym świecie dobrzy ludzie. Moja babcia chociaż ma juz jednego psa jednakże małych rozmiarów poszła dzisiaj rano do schroniska żeby wziąc tego psiaka aczkolwiek okazało się, że uprzedziło ją jakieś małżeństwo. Ja również bym to zrobiła jednakże mam psa dużego i nie mogłabym sobie na to pozwolić. Mam tylko nadzieję,że Ci ludzie nie zrobią już tej suczce żadnej krzywdy i będzie miała spokojny kochający dom.


Chciałem oznajmić iż Lunę nie zabrało jakieś małżeństwo tylko ja i mój tata A i jeszcze jedno ja jestem facetem to jak można było nas nazwać małżeństwem choć i tak Luna najbardziej pokochała moją mamę
k
kotek
W dniu 02.05.2009 o 22:24, gość123 napisał:

Z pośród tylu biednych psów ona jedna polizała przez kratę moją rękę. Ja i moja rodzina pokochaliśmy Lunę i ona nas także. My jej już nigdy nie oddamy


Dobrze, że kolejne skrzywdzone przez innych zwierzę znalazło dom i kochających ludzi.
g
gość123

Z pośród tylu biednych psów ona jedna polizała przez kratę moją rękę. Ja i moja rodzina pokochaliśmy Lunę i ona nas także. My jej już nigdy nie oddamy

G
Gość

Skoro Ty dokonujesz decyzji i nie zastanawiasz sie jaki będą one miały wpływ na Twoją przyszłość to naprawdę jestem pełna podziwu.

m
m
W dniu 08.04.2009 o 11:46, D napisał:

A ja sugeruję Tobie popracować nad czytaniem ze zrozumieniem. Napisałem wyżej, że przygarnąłem psa ze schroniska. Spędził ze mną ponad 10 lat swojego życia i był wspaniały. Nie jest mi obojętny los tych zwierzaków. Wiem jakie są tam warunki ale na pewno lepsze niż na ulicy. W schronisku byłem nie raz... baaa... nawet kiedyś biegałem z puszką i zbierałem na nie fundusze w szkole w której się uczyłem. Teraz przemiennie z hospicjum umieszczam w picie KRS schroniska w celu oddania 1% podatku na jego rzecz. Więc źle interpretujesz moją postawę jako "luzacką". Skoro oddali do schroniska to widocznie tak musieli... nie zostawili przecież gdzieś przy drodze bo tak też mogli przecież zrobić. Zabieram głos w tym temacie bo wkurza mnie, że cały początek wątku rozpoczął się od krytyki zachowania właścicieli. Łatwo się ocenia... A co do wypowiedzi odnośnie kosztów wyjazdu za granice etc. to wyobraź sobie, że czasem z pomocą osób, które już tam są można wyjechać nie ponosząc na starcie żadnych kosztów... a wzięcie ze sobą psa np w chwili gdy korzysta się z pełnej pomocy osób trzecich często jest niemożliwe... ponownie proszę o szerszą perspektywę w ocenie sytuacji... trochę więcej wyobraźni... jeśli to możliwe w ogóle. I popytaj teoretycznie ludzi czy nie chcą dorosłego pieska bo musisz wyjechać dajmy na to za tydzień... zobaczymy ilu Twoich znajomych powie ok.



Cieszę się że masz dobre serce i pomagasz. Też oczywiście uważam że lepiej stało się że trafiła do schroniska niż na ulicę jak piszesz. Ale to jest wyjście z dwojga złego, a powinniśmy starać się iść w tym lepszym kierunku. Moich uwag też dokładnie nie czytasz bo nie chcę oceniać jako że nie znam sytuacji tych ludzi. A życie pisze bardzo różne scenariusze. Strasznie się buńczuczysz
D
D
W dniu 08.04.2009 o 11:48, Gość napisał:

Wracając jeszcze do waszych sporów i najeżdżania jeden na drugiego. Jeżeli brak Ci serca to uważasz, że nic takiego się nie stało i rodzina ta miała prawo oddać zwierzę, które wychowywała przez 4 lata. Jeżeli jesteś osobą odpowiedzialną i masz chodź trochę oleju w głowie wiesz, że żadne zwierzę nie jest zabawką i nie jest to przyjemność chwilowa a tym bardziej nie jest ono odpowiedzialne za decyzje i poczynania swojego właściciela ponieważ nie jest istotą myśląca. A człowiek myśli i rozumuje, przez co bierze poprawki na to co może wydarzyć się za 2,5 czy 10 lat. Napewno znalazłoby się kilka innych rozwiązań. Przynajmniej mamy kolejny dowód na to, by nie kierować się emocjami i takie decyzje analizować dlugo. Bardzo długo, bo posiadanie psa to inwestycja na całe życie.


Zrobisz niebotyczną karierę... gwarantuję Ci to... z tak ogromnym talentem...
A przy okazji - będzie to tsunami 15 kwietnia czy nie? Nie wiem czy mam ponton z garażu wyciągać.
Ja Ci życzę aby Twój analityczny umysł zawsze spodziewał się wszystkiego przynajmniej rok w przód... nie mówiąc o 10ciu... pozwoli Ci się to dobrze przygotować...
Dalej idąc... masz pracę - dajmy na to w Kapenie... żona powiedzmy gdzieś indziej... oboje tracicie pracę w wyniku zwolnień grupowych... nie zarabialiście kokosów więc nie macie oszczędności. Rodzina pomaga Wam przeżyć powiedzmy z miesiąc czasu abyście spróbowali znaleźć pracę. Stoicie sobie tak parę dni w mega kolejkach przed UP, później biegacie po mieście i okazuję się, że pracy nie ma, a jak jest to za minimalną co nie pozwoli Wam na chociażby spłatę kredytu (np walutowego) na mieszkanie. Przerzucacie się na pasztety i paprykarz, a życie się wali. I tu z pomocą nadciąga przyjaciel z zachodu, który mówi Wam, że może pomóc w znalezieniu pracy i że coś już tam dla Was ma. Mieszka w wynajętym mieszkaniu i mówi, że może Was przekimać jakiś czas... ale nie psa. No i teraz ludzie o wielkim sercu, jakimi jesteście, mówią sobie. Dziś jem ja i pies, jutro Ty i pies... musimy się jakoś podzielić... nie jedziemy nigdzie bo co z Luną... zostańmy w Polsce... może nauczymy ją polować na koty, gołębie i inne mięso. Damy radę...

Przepraszam za ten ironiczny ton wypowiedzi ale niektórzy tu sobie chyba jaja robią... wielkoduszni kurde się znaleźli... same odpowiedzialne nostradamusy... życie piszę różne scenariusze... jeśli tego jeszcze nie rozumiecie to na pewno kiedyś Wam się uda...

Co do Luny to jak widać kolejka dobrych ludzi się po nią ustawia... i krzywda jej się nie stanie...
G
Gość

Wracając jeszcze do waszych sporów i najeżdżania jeden na drugiego. Jeżeli brak Ci serca to uważasz, że nic takiego się nie stało i rodzina ta miała prawo oddać zwierzę, które wychowywała przez 4 lata. Jeżeli jesteś osobą odpowiedzialną i masz chodź trochę oleju w głowie wiesz, że żadne zwierzę nie jest zabawką i nie jest to przyjemność chwilowa a tym bardziej nie jest ono odpowiedzialne za decyzje i poczynania swojego właściciela ponieważ nie jest istotą myśląca. A człowiek myśli i rozumuje, przez co bierze poprawki na to co może wydarzyć się za 2,5 czy 10 lat. Napewno znalazłoby się kilka innych rozwiązań. Przynajmniej mamy kolejny dowód na to, by nie kierować się emocjami i takie decyzje analizować dlugo. Bardzo długo, bo posiadanie psa to inwestycja na całe życie.

D
D
W dniu 08.04.2009 o 11:30, m napisał:

Jestem dorosła i wiem że schronisko to ostateczność. Idź z wizytą do zwierzaków które teraz zza krat oglądają świat. Nie musisz nic zanosić, idź po prostu zobacz jaki tam jest miód. Jeśli masz serce struchlejesz, jeśli nie zakręci Ci się łza to zrozumiem Twoją postawę-luzaka. Uważam że mogli poszukać domu dla Luki ale oczywiście nie znam sytuacji więc nie osądzam. Koniecznie wybierz się do schroniska-Portowa 11.


A ja sugeruję Tobie popracować nad czytaniem ze zrozumieniem. Napisałem wyżej, że przygarnąłem psa ze schroniska. Spędził ze mną ponad 10 lat swojego życia i był wspaniały. Nie jest mi obojętny los tych zwierzaków. Wiem jakie są tam warunki ale na pewno lepsze niż na ulicy. W schronisku byłem nie raz... baaa... nawet kiedyś biegałem z puszką i zbierałem na nie fundusze w szkole w której się uczyłem. Teraz przemiennie z hospicjum umieszczam w picie KRS schroniska w celu oddania 1% podatku na jego rzecz. Więc źle interpretujesz moją postawę jako "luzacką". Skoro oddali do schroniska to widocznie tak musieli... nie zostawili przecież gdzieś przy drodze bo tak też mogli przecież zrobić. Zabieram głos w tym temacie bo wkurza mnie, że cały początek wątku rozpoczął się od krytyki zachowania właścicieli. Łatwo się ocenia...

A co do wypowiedzi odnośnie kosztów wyjazdu za granice etc. to wyobraź sobie, że czasem z pomocą osób, które już tam są można wyjechać nie ponosząc na starcie żadnych kosztów... a wzięcie ze sobą psa np w chwili gdy korzysta się z pełnej pomocy osób trzecich często jest niemożliwe... ponownie proszę o szerszą perspektywę w ocenie sytuacji... trochę więcej wyobraźni... jeśli to możliwe w ogóle. I popytaj teoretycznie ludzi czy nie chcą dorosłego pieska bo musisz wyjechać dajmy na to za tydzień... zobaczymy ilu Twoich znajomych powie ok.
G
Gość

Niosę dobrą nowinę Są jednak na tym świecie dobrzy ludzie. Moja babcia chociaż ma juz jednego psa jednakże małych rozmiarów poszła dzisiaj rano do schroniska żeby wziąc tego psiaka aczkolwiek okazało się, że uprzedziło ją jakieś małżeństwo. Ja również bym to zrobiła jednakże mam psa dużego i nie mogłabym sobie na to pozwolić. Mam tylko nadzieję,że Ci ludzie nie zrobią już tej suczce żadnej krzywdy i będzie miała spokojny kochający dom.

L
Lolilop

Co to za ludzie którzy zostawili takiego psa w schroniksku, gdyby nie to że mam dwa sznaucerki bez wachania wzioł bym i tego. To sa psy do kochania które odwdzięczą się tym samym. Jak dla mnie najwspanialsza rasa na świecie.

m
m
W dniu 08.04.2009 o 09:55, D napisał:

Życzę powodzenia w dorosłym życiu skoro wszystko jest dla Ciebie takie proste... Wy chyba dzieciaki nigdy nie zostałyście sponiewierani przez życie... dobrze się żyje w domku z rodzicami... czasem jakaś praca w wakacje... ciepło, jest co jeść... na balety się skoczy... high life... może idź tak i poznaj historię niektórych ludzi na dworcu PKP (nie wszyscy są tam przez alkohol) i skoro masz takie zapędy do uzdrawiania świata to zacznij od ludzi...


Jestem dorosła i wiem że schronisko to ostateczność. Idź z wizytą do zwierzaków które teraz zza krat oglądają świat. Nie musisz nic zanosić, idź po prostu zobacz jaki tam jest miód. Jeśli masz serce struchlejesz, jeśli nie zakręci Ci się łza to zrozumiem Twoją postawę-luzaka. Uważam że mogli poszukać domu dla Luki ale oczywiście nie znam sytuacji więc nie osądzam. Koniecznie wybierz się do schroniska-Portowa 11.
D
D
W dniu 08.04.2009 o 09:41, jo-asia napisał:

Idź, to powiedz temu psu.Wyjazd za granicę, to za darmo niby jest? Koszty są spore: bilety, żywność, zaopatrzenie w środki hignieniczne, kosmetyczne i chemiczne, pieniądze na początek... Gdyby chcieli, to znaleźliby sposób na to, by psa zabrać ze sobą. Poza tym sprawa zasadnicza: nie sądzę, by o wyjeździe dowiedzieli się jednego dnia, a drugiego wyjechali. Mieli więc zapewne czas, by znaleźć psu dom, tylko z niewyjaśnionych przyczyn tego nie zrobili i uczynili mu sporą krzywdę.


Życzę powodzenia w dorosłym życiu skoro wszystko jest dla Ciebie takie proste... Wy chyba dzieciaki nigdy nie zostałyście sponiewierani przez życie... dobrze się żyje w domku z rodzicami... czasem jakaś praca w wakacje... ciepło, jest co jeść... na balety się skoczy... high life... może idź tak i poznaj historię niektórych ludzi na dworcu PKP (nie wszyscy są tam przez alkohol) i skoro masz takie zapędy do uzdrawiania świata to zacznij od ludzi...
j
jo-asia
W dniu 08.04.2009 o 09:19, D napisał:

Powiedz mi ile masz lat bo widzę, że nie bardzo rozumiesz. Nie wiem czy masz dzieci np... i czy gdyby zaistniała sytuacja, że nie masz co jeść zastanawiał(a)byś się nad wyborem dziecko/ja czy psiak. Jak ktoś wyżej napisał - dobrze, że oddali do schroniska gdzie znajdzie się zapewne ktoś kto da temu stworzeniu dobry dom i miłość, a nie przywiązali do drzewa jak to co poniektórzy, właśnie ludzie bez serca, robią. Czasami życie zmusza nawet do rozstania z własnym dzieckiem, a co dopiero mówić o psie. Mam nadzieję, że Ty nigdy nie będziesz musiał(a) doświadczyć takiej sytuacji i konieczności rozstania się z członkiem rodziny... czy swoim pupilem z przyczyn nie w pełni od Ciebie zależnych. Pies sobie poradzi. O to się nie martw. Ja kiedyś też przygarnąłem psiaka ze schroniska i był dla mnie przyjacielem, który przy mnie dożył swojej spokojnej starości. Widać przecież, że piesek jest zadbany, nie był wygłodzony i przywiązany do łańcucha na asfaltowym dachu w środku lata... Postarajcie się patrzeć na świat szerszym kątem.


Idź, to powiedz temu psu.
Wyjazd za granicę, to za darmo niby jest? Koszty są spore: bilety, żywność, zaopatrzenie w środki hignieniczne, kosmetyczne i chemiczne, pieniądze na początek... Gdyby chcieli, to znaleźliby sposób na to, by psa zabrać ze sobą. Poza tym sprawa zasadnicza: nie sądzę, by o wyjeździe dowiedzieli się jednego dnia, a drugiego wyjechali. Mieli więc zapewne czas, by znaleźć psu dom, tylko z niewyjaśnionych przyczyn tego nie zrobili i uczynili mu sporą krzywdę.
D
D
W dniu 08.04.2009 o 09:01, m napisał:

No nie oczerniać nie ma co, należy się tylko zastanowić. Zwierzak był członkiem rodziny, miał swoje miejsce, swoje prawa, był kochany i kochający. Człowiekowi zaufał i życie by za niego oddał. A człowiek tak właśnie problem rozwiązał-buch do schroniska. Teraz proszę wytłumacz temu pięknemu psiakowi kryzys bądź gorszą sytuację człowieka. Tylko że to podobno człowiek jest istotą rozumną, a pias miał jednego pana i nagle wszystko stracił. I stracił też zaufanie do człowieka, bo jakby nie! Szok!


Powiedz mi ile masz lat bo widzę, że nie bardzo rozumiesz. Nie wiem czy masz dzieci np... i czy gdyby zaistniała sytuacja, że nie masz co jeść zastanawiał(a)byś się nad wyborem dziecko/ja czy psiak. Jak ktoś wyżej napisał - dobrze, że oddali do schroniska gdzie znajdzie się zapewne ktoś kto da temu stworzeniu dobry dom i miłość, a nie przywiązali do drzewa jak to co poniektórzy, właśnie ludzie bez serca, robią. Czasami życie zmusza nawet do rozstania z własnym dzieckiem, a co dopiero mówić o psie. Mam nadzieję, że Ty nigdy nie będziesz musiał(a) doświadczyć takiej sytuacji i konieczności rozstania się z członkiem rodziny... czy swoim pupilem z przyczyn nie w pełni od Ciebie zależnych. Pies sobie poradzi. O to się nie martw. Ja kiedyś też przygarnąłem psiaka ze schroniska i był dla mnie przyjacielem, który przy mnie dożył swojej spokojnej starości. Widać przecież, że piesek jest zadbany, nie był wygłodzony i przywiązany do łańcucha na asfaltowym dachu w środku lata... Postarajcie się patrzeć na świat szerszym kątem.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3