"Żona potrzebna od zaraz" i "Wzór na pole trójkąta". Dwie premiery w Nowym Teatrze. O spektaklach rozmawiamy z Dominikiem Nowakiem

Kinga Siwiec
Łukasz Capar
Rok 2019 dla Nowego Teatru w Słupsku okazał się bardzo udany, głównie za sprawą "Kupca weneckiego", który został pozytywnie przyjęty przez krytyków w całym kraju. Zainteresowanie Nowym Teatrem rośnie, o czym świadczą wyprzedające się bilety na pokazy premierowe.

Zbliżają się dwie premiery, jedna już jutro (21.02.2020), druga dopiero w kwietniu, ale bilety na obie są już wyprzedane. To dobry znak czy sygnał, że słupszczanom brakuje nowości?
To wynik coraz większego zainteresowania Słupszczan, i nie tylko Słupszczan, Nowym Teatrem. Faktycznie na nasze spektakle często nie można dostać biletów - i to niezwykle cieszy. Spotykam czasem oburzonych widzów, którzy po raz kolejny mają problem z dostaniem wejściówek na najpopularniejsze tytuły. Staramy się grać jak najwięcej i prezentujemy bardzo szeroką ofertę repertuarową. Więcej po prostu nie jesteśmy w stanie grać... Rozmawiałem o tym właśnie wczoraj z naszym Wydziałem Kultury. W lutym gramy 25 spektakli - w tym premierę i pokazy poza Słupskiem na festiwalu w Łodzi czy gościnne występy w Gdańsku. W marcu planujemy wystawić 30 spektakli, w kwietniu odrobinę mniej ze względu na święta - ale mamy premierę u nas w teatrze i w Warszawie (koprodukcja z Festiwalem Nowe Epifanie). W maju znów 26 spektakli w tym 3 pokazy na festiwalach w Polsce i za granicą. Jednocześnie próbujemy kolejne spektakle. W zeszłym roku wystawiliśmy 6 nowych produkcji, w tym planujemy kolejnych 5, w repertuarze mamy około 30 pozycji. Często gramy po 2 a czasem i 3 razy dziennie - zdarza się, że w dwóch miejscach jednocześnie. Z drugiej strony widzimy, że popularnością cieszy się przede wszystkim repertuar rozrywkowy. Spektakle współczesne i progresywne mają swoją określoną wyporność, gramy je rzadziej - a szkoda, bo właśnie te pozycje przynoszą nam popularność poza granicami miasta.

"Żona potrzebna od zaraz" i "Wzór na pole trójkąta" to dwa zupełnie różne spektakle. Jeden to popularna ostatnio komedia omyłek, drugi wydaje się być bardzo intymny, poruszający ważne, choć często przemilczane kwestie. Wiem, że "Żonę..." reżyseruje Pan sam, ale który spektakl jest Panu bliższy?
Są to dwie kompletnie odmienne pozycje. "Żona..." cieszy się ogromną popularnością, mimo, że premiera tego spektaklu dopiero przed nami. Wkładamy w przygotowanie tego przedstawienia bardzo dużo serca. Jak każdy tekst komediowy, "Żona potrzebna od zaraz" wymaga wielkiego nakładu pracy warsztatowej - tutaj liczą się rytmy i precyzja. Wysiłek włożony w próby, mam nadzieję, przyniesie efekt w postaci salw śmiechu na widowni. To daje ogromną satysfakcję. Prace nad "Wzorem na pole trójkąta" zaczęły się już rok temu podczas warsztatów teatralnych organizowanych przez festiwal Nowe Epifanie. Będzie to spektakl dyplomowy, chociaż nie debiut, Janka Hussakowskiego - absolwenta Wydziału Reżyserii warszawskiej Akademii Teatralnej. Młodzi realizatorzy, młodzi wykonawcy - to zawsze jest magnetyczne. Czekam na tę pozycję z wielką niecierpliwością. Tym bardziej, że jego premiera odbędzie się zarówno w Słupsku jak i w Warszawie w ramach festiwalu. Mam nadzieję, że będzie to spektakl promujący nasz teatr również poza jego siedzibą.

W spektaklu "Wzór na pole trójkąta" wystąpi duet Janik-Marcinkowski, który mogliśmy zobaczyć w "M-2" - również bardzo kameralnym, naprawdę świetnym, dramacie. Czy to gwarantuje sukces "Wzoru..."?
Monika i Wojtek to wspaniały duet - kto nie widział, musi się wybrać na "Wzór na pole trójkąta" i o tym przekonać. Znają się jeszcze z wrocławskiej Akademii Sztuk Teatralnych, jest między nimi specyficzny rodzaj relacji, zaufania i rywalizacji. To daje bardzo twórcze efekty. W kwietniowej premierze zobaczymy też młodziutką Monikę Kulczyk. Gorąco zapraszam - na ostatni weekend kwietnia są jeszcze wolne bilety.

Co z premierą "Czarownicy"?
Temat słupskiej czarownicy chodzi za nami od lat. W tym roku miał wystawić o niej spektakl Iwo Vedral, znany Państwu z reżyserii "Ulicy" Daniela Odiji sprzed 4 lat. Długo poszukiwaliśmy tekstu dotykającego tego tematu i ostatecznie postanowiliśmy przenieść premierę na kolejny sezon. Tydzień temu spotkaliśmy się w gronie Rady Artystycznej naszego teatru i doszliśmy do wniosku, że najlepszą opcją może okazać się ogłoszenie konkursu na tekst inspirowany historią Triny Papisten. Formuła ta świetnie sprawdziła się w przypadku spektaklu "Las Villas". Wszystko wskazuje, że za rok na scenie Nowego Teatr pojawi się więc spektakl o losach ostatniej spalonej czarownicy.

ZOBACZ TAKŻE: Rozmowa z nowym dyrektorem Nowego Teatru w Słupsku

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Ulubiony gatunek farsa

G
Gość

W teatrze ja w filharmonii, czym niższy poziom tym wyższa frekwenncja

P
Polonista

Najlepszy teatr u nas na wsi. Dobrze, że nie ma konkurencji, bo by przepadł z kretesem.

Dodaj ogłoszenie