Akcja ratownicza na plaży w Ustce. Surfer stracił deskę i zniknął pod falami

Bogumiła Rzeczkowska
Bogumiła Rzeczkowska
W sobotę po południu na plaży w Ustce służby ratownicze wyruszyły na pomoc surferowi. Na szczęście mężczyzna uniknął śmierci w falach Bałtyku.

Do zdarzenia doszło około 12.30 w sobotę 16 maja.

- Na plaży w Ustce spacerowicze zauważyli, że surfer wpadł do wody, a fale porwały jego sprzęt - relacjonuje Rafał Goeck, rzecznik prasowy Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa w Gdyni. - Według tych osób, surfer miał problemy z utrzymaniem się na powierzchni wody. Plażowicze powiadomili więc Morski Oddział Straży Granicznej, który nam z kolei przekazał tę informację.

Do akcji wyruszyli pontonem ratownicy z Brzegowej Stacji Ratowniczej w Ustce i łódką ze statku ratowniczego "Orkan" .
- Na szczęście niesforny surfer sam sobie poradził i dotarł do brzegu. Nie potrzebował pomocy medycznej. Akcja trwała 45 minut – podsumowuje Rafał Goeck.

Akcja ratunkowa na plaży w Ustce (wideo, zdjęcia) ...

ZOBACZ TAKŻE: Akcja ratunkowa na plaży w Ustce

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
16 maja, 18:32, Jola:

A jak naprawdę się coś stanie? To co nie wzywać pomocy?

Potem pretensje dlaczego nikt nie zareagował, bo co znieczulica czy głupota apelujacego

bez przesady i paniki ! podobnie jest przy zdarzeniach na drodze - byle stluczka czy wjechanie na kraweznik czy do rowu - brak ranych,poszkodowanych i potrzebujacych pomocy ,a za chwile wycie syren - dwa wozy bojowe pelnych strazakow, pogotowie,policja ,laweta/?/ tylko poto by wypisac mandat 200-500 zł i wygenerowac koszty !

brak rannych - delikwent sam sobie zalatwia pomoc - uprzejmie donosze zostancie w domu !

A
Anna
16 maja, 15:48, Piotrek:

Drodzy spacerowicze, jak zgubimy na morzu deskę nie oznacza to że mamy kłopoty. Jesteśmy odpowiednio do warunków ubrani, zawsze pływamy z kimś aby nawzajem się asekurować, deska nie jest w żaden sposób do nas przymocowana ze względów bezpieczeństwa. Jak ją zgubimy to trochę to trwa aby do niej dopłynąć pod wiatr. Zasada jest jedna, jeśli latawiec surfera jest w powietrzu to jest jak nabardziej wszystko ok, jeśli latawiec wpadnie do wody to po chwili jesteśmy w stanie na nowo go wystartować. Nie wzywajcie ratownictwa morskiego SAR w takich przypadkach. Jeżeli widzicie że latawiec jest w wodzie na prawdę długo, nie dostrzegacie surfera że coś robi np. zwija linki zbliżając się do latawca lub płynie to wówczas, nie ma innych surferów w pobliżu to jest podstawa aby zawiadomić służby. W Ustce od co najmniej 15 lat nie było zagrożenia życia wind lub kitesurferów tak więc bardzo dziękujemy za troskę ale warto dokładnie przyjżeć się sytuacji, że spadnięcie z deski do wody podobnie jak potknięcie się biegacza nie zawsze wymaga interwencji służb ratunkowych.

No naprawdę odpowiedzialne podejście.

Może choć trochę rozumu wyszperasz czlowieku. Mam jednak wątpliwości.

G
Gość

a co tu w tym zachowaniu niesfornego panie pseudodzinnikarzu?maiłą czekać w wodzie na ratowników...moze zatrudnicie do pisania kogos po szkole

J
Jola

A jak naprawdę się coś stanie? To co nie wzywać pomocy?

Potem pretensje dlaczego nikt nie zareagował, bo co znieczulica czy głupota apelujacego

P
Piotrek

Drodzy spacerowicze, jak zgubimy na morzu deskę nie oznacza to że mamy kłopoty. Jesteśmy odpowiednio do warunków ubrani, zawsze pływamy z kimś aby nawzajem się asekurować, deska nie jest w żaden sposób do nas przymocowana ze względów bezpieczeństwa. Jak ją zgubimy to trochę to trwa aby do niej dopłynąć pod wiatr. Zasada jest jedna, jeśli latawiec surfera jest w powietrzu to jest jak nabardziej wszystko ok, jeśli latawiec wpadnie do wody to po chwili jesteśmy w stanie na nowo go wystartować. Nie wzywajcie ratownictwa morskiego SAR w takich przypadkach. Jeżeli widzicie że latawiec jest w wodzie na prawdę długo, nie dostrzegacie surfera że coś robi np. zwija linki zbliżając się do latawca lub płynie to wówczas, nie ma innych surferów w pobliżu to jest podstawa aby zawiadomić służby. W Ustce od co najmniej 15 lat nie było zagrożenia życia wind lub kitesurferów tak więc bardzo dziękujemy za troskę ale warto dokładnie przyjżeć się sytuacji, że spadnięcie z deski do wody podobnie jak potknięcie się biegacza nie zawsze wymaga interwencji służb ratunkowych.

Dodaj ogłoszenie