Palą papierosy na balkonie i nic im za to nie grozi

Daniel Klusek daniel.klusek@mediaregionalne.pl Zaktualizowano 
Nikt nie może pomóc Pani Zofii ze Słupska. Przeszkadza jej dym papierosów z balkonu sąsiadów.
Nikt nie może pomóc Pani Zofii ze Słupska. Przeszkadza jej dym papierosów z balkonu sąsiadów. sxc.hu
Sąsiedzi pani Zofii ze Słupska niemal bez przerwy palą papierosy na swoim balkonie. Smród wlatuje do mieszkania naszej czytelniczki. Ani władze spółdzielni, ani straż miejska nie mogą jej pomóc.

Pani Zofia mieszka w bloku przy ul. Nad Śluzami. Kilka lat temu do mieszkania pod nią wprowadziło się małżeństwo palaczy.

- Oni palą właściwie bez przerwy, od rana do późnego wieczora, czasem nawet w nocy - skarży się pani Zofia. - Oczywiście nie robią tego w domu, bo nie chcą, żeby im śmierdziało. Wychodzą na balkon, a cały smród przedostaje się do mojego mieszkania.

Kobieta twierdzi, że z powodu uciążliwych sąsiadów nie może uchylić okien.

- Gdy tylko to zrobię, dym nikotynowy natychmiast wlatuje do moich pomieszczeń. Wtedy śmierdzi w całym mieszkaniu, wystarczy chwi­la, aby prześmierdły również firany - twierdzi kobieta. - Nie ma więc mowy o tym, aby przewietrzyć mieszkanie. Nie mówiąc już o tym, by wyjść na balkon. Tam można się tylko uwędzić. Latem jest to bardzo uciążliwe. Zimą nie jest dużo lepiej, bo sąsiedzi wychodzą na balkon, nawet gdy przychodzą mrozy. I wcale nie robią tego dużo rzadziej niż latem.

Palę, bo lubię
Nasza czytelniczka wiele razy zwracała uwagę sąsiadom. Prosiła ich, aby przechodzili na drugą część balkonu, aby ograniczyli palenie i nie narażali jej rodziny na wdychanie smrodu ich papierosów.

- Oni jednak twierdzą, że palą, bo lubią, i nadal będą palić na balkonie - opowiada słupszczanka.
Kobieta z zawodu jest lekarzem. Wielu palaczom pomogła już uwolnić się od nałogu. Wie również, jak bardzo jest on szkodliwy. Nie tylko dla palaczy.

- Bierne palenie, na jakie ci ludzie skazują mnie, moją rodzinę, a także wielu innych mieszkańców naszego bloku jest o wiele bardziej szkodliwe niż czynne - twierdzi nasza czytelniczka. - Uwa­żam, że palenie na balkonie powinno być zakazane. Jeśli ktoś chce lub musi palić, niech to robi we własnych czterech ścianach, a nie na powietrzu. Domyślam się, że gdybym ja założyła sobie na balkonie hodowlę gołębi, podniósłby się taki krzyk sąsiadów, że szybko musiałabym ją zlikwidować.

Nic nie można zrobić
Budynkiem administruje Spółdzielnia Mieszkaniowa Czyn. Krzysztof Murawski, prezes Czynu, przyznaje wprost, że nie potrafi pomóc naszej czytelniczce. Potwierdza jednak, że otrzymuje od mieszkańców różnych części miasta skargi na sąsiadów, którzy smrodzą dymem papierosowym.

- Ustawa mówi, w jakich miejscach nie wolno palić papierosów. Palić nie wolno na przykład na klatkach schodowych, bo to są miejsca publiczne. W tym zestawieniu nie ma jednak balkonów. Zakazu palenia na balkonach nie ma też w naszym regulaminie - przyznaje Krzysztof Murawski.

- Nie ma jednoznacznego przepisu, który mówi, że balkon jest miejscem publicznym, w którym nie wolno palić. Zatem nawet jeśli jest to bardzo uciążliwe, to nie jest niezgodne z prawem.

Kary tylko za śmiecenie
Waldemar Fuchs, komendant Straży Miejskiej w Słupsku, potwierdza, że bal­kon nie jest miejscem publicznym.
- Administracje mogą zaw­sze zapisać w wewnętrznych regulaminach, gdzie można, a gdzie nie można palić papierosów - mówi Waldemar Fuchs. - Póki co balkonowi palacze nie łamią przepisów, bo to tak samo, jakby palili w oknach.

Niezgodne z prawem jest natomiast wyrzucanie niedopałków za okno, co, jak mówi komendant słupskiej straży miejskiej, często jeszcze się zdarza. - Jeśli ktoś zauważy taką sytuację, może nas o niej poinformować. Wówczas przyjedziemy z interwencją - zapowiada Waldemar Fuchs.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 119

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
2018-06-16T12:15:02 02:00, Jarek:

Ja wyleczyłem sąsiadkę z mieszkającą pode mną z palenia... Kupiłem generator dymu i jak tylko wychodziła na balkon zapalić generator w ruch. Palacz sam powinien wiedzieć, paląc szkodzi nie tylko sobie ale też innym. Niestety w 99% są to tempaki że słabą psychiką, którzy są tak wciągnięci w nałóg, że nic do nich nie dociera. Kiedy zwróci im się uwagę robią się wręcz agresywni... Dlatego na chamstwo trzeba reagować jeszcze większym chamstwem. Kiedyś potraktowałem sąsiada na klatce schodowej gaśnicą, powiedziałem że myślałem że się coś pali i w tym dymie nie widziałem, co się pali

Mialem sen

J
Jarek

Ja wyleczyłem sąsiadkę z mieszkającą pode mną z palenia... Kupiłem generator dymu i jak tylko wychodziła na balkon zapalić generator w ruch. Palacz sam powinien wiedzieć, paląc szkodzi nie tylko sobie ale też innym. Niestety w 99% są to tempaki że słabą psychiką, którzy są tak wciągnięci w nałóg, że nic do nich nie dociera. Kiedy zwróci im się uwagę robią się wręcz agresywni... Dlatego na chamstwo trzeba reagować jeszcze większym chamstwem. Kiedyś potraktowałem sąsiada na klatce schodowej gaśnicą, powiedziałem że myślałem że się coś pali i w tym dymie nie widziałem, co się pali

J
Jarek

Palenie na balkonie...

S
Sebo

Dlaczego nikt z rządzących się tym nie zajmie palenie na balkonie i na klatce to uciążliwe dla ludzi bez nałogów.

z
zzzzz

Ale jesteś przemądrzałym , że dym papierosowy zawiera ok. 4000 szkodliwych substancji  w tym rakotwórcze.

Zastanów się o czym piszesz.

G
Gość

A puszczanie na ful muzyki z samochodów pod oknami?

g
gosc

Właśnie o to chodzi ze samowolka. A to taki co go większość omija, ja jestem oczywiście w mniejszości, 

Aha :D to może mu zaproponować w ramach dobroci sąsiedzkiej remont klatki? Jestem pewna, że już nie skusiłby się na dymka na tejże ;)

Na serio. Nie ma palenia na klatkach. Chcesz się smrodzić to się smródź w swoich czterech ścianach. Skrzyknijcie tam kogoś aby z tym ''smrodem'' pogadać. Może macie wspólnotę? Czy samowolka jest?

G
Gość
W dniu 12.06.2014 o 17:49, gosc napisał:

Powieszenie zakazu tyle da co grafik sprzątania klatki, sąsiad sobie zrobił remont w mieszkaniu i nie może w nim palić, bo za szybko się zabrudzi

 

Aha :D to może mu zaproponować w ramach dobroci sąsiedzkiej remont klatki? Jestem pewna, że już nie skusiłby się na dymka na tejże ;)

Na serio. Nie ma palenia na klatkach. Chcesz się smrodzić to się smródź w swoich czterech ścianach. Skrzyknijcie tam kogoś aby z tym ''smrodem'' pogadać. Może macie wspólnotę? Czy samowolka jest?

g
gosc

Powieszenie zakazu tyle da co grafik sprzątania klatki, sąsiad sobie zrobił remont w mieszkaniu i nie może w nim palić, bo za szybko się zabrudzi

G
Gość
W dniu 12.06.2014 o 12:11, Ala2 napisał:

Święte słowa - witaj w klubie !!!   :)  Też kiedyś paliłam i też dziś nie znoszę smrodu papierosowego...tylko, że kiedyś, nawet jak paliłam, nikogo swym paleniem nie "uszczęśliwiałam" na siłę, miałam zrozumienie dla niepalącego, nigdy nie zapaliłam w mieszkaniu osób niepalących ale to kultura i takt by mi na to nie pozwoliły.Palacz, który tego nie rozumie, to prostak i dyktator. Pozdrawiam osobę wyzwoloną ze szponów nałogu. :)

 

Pozdrawiam Alu :)

 

U mnie jeszcze lepiej bo z jednej rodziny palacze wychodzą na klatkę schodową palić, czasami na zmiane czworo ich wychodzi. U wszystkich sąsiadów śmierdzi dymem w przedpokoju ale strach się odezwać

 

Problem ''korytarzowych palaczy'' również miałam, niestety. Skupiali się koło moich drzwi, popielniczka w garści i zadowoleni z życia. Na szczęście od wczoraj widnieje na klatce duża tabliczka: zakaz palenia. Problem z głowy z tej strony. Pomyślcie, czy u Was też nie postarać się o tego typu zakaz.

 

 

W dniu 12.06.2014 o 14:41, Magda napisał:

Palenia na klatkach schodowych nie toleruję ale od mojego balkonu wara! Dużo ludzi tu pisało słusznie i jestem też zdania, że mieszkając w bloku musimy się pogodzić z różnymi niedogodnościami. Każdemu co innego przeszkadza i nie widzę powodu żeby dyskryminować palaczy (również palę)Może opowiem swoje przejścia z sąsiadami ;) młoda para nade mną - urodziło im się dziecko, pierwsze miesiące płakało niemiłosiernie, ok rozumiem. W końcu to niemowlę. Nie jestem nienormalna i nie miałam o to pretensji. Problem polegał na tym, że dziecko jak to dziecko w dzień spało a większość nocy, gdy ludzie pracujący chcą się wyspać płakało. Ponieważ to była już późna wiosna, rodzice dziecka mieli pootwierane okna w całym mieszkaniu. Oczywiście przez to płacz dziecka był u sąsiadów słyszalny dwukrotnie bardziej. Któregoś dnia mijając się z nimi na klatce, po powitaniu, bardzo grzecznie(!) zapytałam czy mogliby zamykać na noc okna, bo rozumiem ze to mały dzieciaczek i ma prawo płakać, jednak ludzie chcieliby trochę pospać. Na to ten facet bardzo niegrzecznie , wręcz chamsko (az mnie to zaskoczyło) odpowiedział mi, że mają prawo czuć się we własnym mieszkaniu swobodnie itd. Ponieważ jestem spokojną osobą zdziwiona odeszłam. Tak się złożyło, że po ok miesiącu wróciłam do nałogu i znowu zaczęłam palić, było już lato, więc sporo czasu spędzałam siedząc na swoim miłym balkonie, pijąc kawkę, opalając się i paląc :) bardzo szybko przed moimi drzwiami pojawił się zbulwersowany sąsiad z góry, że ich niemowlak sypia w wózku w dzień na balkonie i on sobie nie życzy ble ble ble....Na to ja mu - mam prawo czuć się we własnym mieszkaniu swobodnie :D pultał się, pytał się co ma zrobić z dzieckiem a ja mu spokojnie - zabierać je na spacery :DPrzysięgam, że gdyby wtedy on zachował się wobec mnie inaczej to jedno lato odpuściłabym sobie z paleniem na balkonie. Ale w takiej sytuacji postanowiłam pokazać mu (również mu to powiedziałam) na czym polega mieszkanie wśród ludzi i związane z tym kompromisy ;) przypomniałam mu jak on zachował się wobec mnie i co wtedy powiedział. Oj minę miał kiepską. p.s. oczywiście próbował nasyłać na mnie straż miejską itd. nic mu to nie dało, znam swoje prawa, więc funkcjonariusze szybciej odjechali niż przyjechali. Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie! 

 

Cóż....podobnie i w podobnym tonie jak Ala, napiszę.

Nawet jak kiedyś paliłam, nigdy nie dawałam nikomu nawet ''odczuć'' swojego nałogu. Mój był nałóg, moje zdrowie, i nie upoważniało to mnie aby zatruwać zdrowie innym osobom. Zawsze starałam się tak palić, aby inni nie odczuwali skutków mojego ''dymka''.

Na pewno każdy człowiek jest inny i ma inne zachowania. Trzeba je ''wyssać'' z mlekiem matki, sądzę. Jeżeli dobrze się czujesz z tym jak ''wychowałaś'' sobie sąsiadów, to cieszę się z dobrego Twojego samopoczucia.

M
Magda
W dniu 12.06.2014 o 15:54, Ala2 napisał:

Wszystko jasne, ta wypowiedż utwierdziła mnie w przekonaniu, że ta rozmowa jest bezzasadna.

haha, niepoważna jesteś  :lol: jaka rozmowa ? udowodniłaś że nie umiesz rozmawiać, baj baj

 

p.s. a z tego dzieciaczka raczej "wspaniały człowiek" nie wyrośnie przy takich rodzicach. Jest już starszy a nienauczony mówić dzień dobry żadnemu sąsiadowi ;) 3 letni maluszek z I piętra już wszystkim mówi a ten mały nie, nie jest dobrze wychowywany. 

Życzę więcej dystansu w świecie wirtualnym ;)

A
Ala2
W dniu 12.06.2014 o 15:48, Magda napisał:

Ale ja się nie mściłam, po prostu stwierdziłam że chyba jestem kretynką. Ja kładłam uszy po sobie, byłam pełna zrozumienia a jednak nie mogłam liczyć na zrozumienie sąsiadów, nawet na zwykłą grzeczność, kulturalną rozmowę. Słoma z butów im wyszła, zwykli egoiści których zdaniem z nimi trzeba się liczyć ale oni z nikim nie muszą.I nie podtruwałam im dziecka głupiutka kobieto! po prostu swoim zachowaniem zmusiłam matkę żeby ruszyła tyłek z domu na spacery z dzieckiem a nie wietrzyła je na balkonie. Czytaj ze zrozumieniem, bo chyba jasno napisałam że nie miałam pretensji o to że niemowlę płacze. Według nich każdy ma prawo czuć się swobodnie u siebie, więc też zastosowałam się do tego, proste. p.s. I skąd przekonanie że z tego dziecka wyrośnie "wspaniały człowiek" ???helloł kobieto, też lubię dzieci ale u ciebie to infantylizm do potęgi ;)

Wszystko jasne, ta wypowiedż utwierdziła mnie w przekonaniu, że ta rozmowa jest bezzasadna.

M
Magda
W dniu 12.06.2014 o 15:36, Ala2 napisał:

Widać mściwa z Ciebie osóbka... Wiem, co to płacz dziecka w nocy, czy nad ranem, mam sąsiadów z małym dzieckiem ale dziecko to cud świata, z niego wyrośnie wspaniały człowiek, jest to chwilowo uciążliwe, rozumiem ale żeby mścić się za płacz dziecka, podtruwaniem go dymem z papierosów - TRUDNO TO ZROZUMIEĆ !!!

Ale ja się nie mściłam, po prostu stwierdziłam że chyba jestem kretynką. Ja kładłam uszy po sobie, byłam pełna zrozumienia a jednak nie mogłam liczyć na zrozumienie sąsiadów, nawet na zwykłą grzeczność, kulturalną rozmowę. Słoma z butów im wyszła, zwykli egoiści których zdaniem z nimi trzeba się liczyć ale oni z nikim nie muszą.

I nie podtruwałam im dziecka głupiutka kobieto! po prostu swoim zachowaniem zmusiłam matkę żeby ruszyła tyłek z domu na spacery z dzieckiem a nie wietrzyła je na balkonie. Czytaj ze zrozumieniem, bo chyba jasno napisałam że nie miałam pretensji o to że niemowlę płacze. Według nich każdy ma prawo czuć się swobodnie u siebie, więc też zastosowałam się do tego, proste.

 

p.s. I skąd przekonanie że z tego dziecka wyrośnie "wspaniały człowiek" ???helloł kobieto, też lubię dzieci ale u ciebie to infantylizm do potęgi ;)

A
Ala2
W dniu 12.06.2014 o 14:41, Magda napisał:

Palenia na klatkach schodowych nie toleruję ale od mojego balkonu wara! Dużo ludzi tu pisało słusznie i jestem też zdania, że mieszkając w bloku musimy się pogodzić z różnymi niedogodnościami. Każdemu co innego przeszkadza i nie widzę powodu żeby dyskryminować palaczy (również palę)Może opowiem swoje przejścia z sąsiadami ;) młoda para nade mną - urodziło im się dziecko, pierwsze miesiące płakało niemiłosiernie, ok rozumiem. W końcu to niemowlę. Nie jestem nienormalna i nie miałam o to pretensji. Problem polegał na tym, że dziecko jak to dziecko w dzień spało a większość nocy, gdy ludzie pracujący chcą się wyspać płakało. Ponieważ to była już późna wiosna, rodzice dziecka mieli pootwierane okna w całym mieszkaniu. Oczywiście przez to płacz dziecka był u sąsiadów słyszalny dwukrotnie bardziej. Któregoś dnia mijając się z nimi na klatce, po powitaniu, bardzo grzecznie(!) zapytałam czy mogliby zamykać na noc okna, bo rozumiem ze to mały dzieciaczek i ma prawo płakać, jednak ludzie chcieliby trochę pospać. Na to ten facet bardzo niegrzecznie , wręcz chamsko (az mnie to zaskoczyło) odpowiedział mi, że mają prawo czuć się we własnym mieszkaniu swobodnie itd. Ponieważ jestem spokojną osobą zdziwiona odeszłam. Tak się złożyło, że po ok miesiącu wróciłam do nałogu i znowu zaczęłam palić, było już lato, więc sporo czasu spędzałam siedząc na swoim miłym balkonie, pijąc kawkę, opalając się i paląc :) bardzo szybko przed moimi drzwiami pojawił się zbulwersowany sąsiad z góry, że ich niemowlak sypia w wózku w dzień na balkonie i on sobie nie życzy ble ble ble....Na to ja mu - mam prawo czuć się we własnym mieszkaniu swobodnie :D pultał się, pytał się co ma zrobić z dzieckiem a ja mu spokojnie - zabierać je na spacery :DPrzysięgam, że gdyby wtedy on zachował się wobec mnie inaczej to jedno lato odpuściłabym sobie z paleniem na balkonie. Ale w takiej sytuacji postanowiłam pokazać mu (również mu to powiedziałam) na czym polega mieszkanie wśród ludzi i związane z tym kompromisy ;) przypomniałam mu jak on zachował się wobec mnie i co wtedy powiedział. Oj minę miał kiepską. p.s. oczywiście próbował nasyłać na mnie straż miejską itd. nic mu to nie dało, znam swoje prawa, więc funkcjonariusze szybciej odjechali niż przyjechali. Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie! 

Widać mściwa z Ciebie osóbka...

 

Wiem, co to płacz dziecka w nocy, czy nad ranem, mam sąsiadów z małym dzieckiem ale dziecko to cud świata, z niego wyrośnie wspaniały człowiek, jest to chwilowo uciążliwe, rozumiem ale żeby mścić się za płacz dziecka, podtruwaniem go dymem z papierosów - TRUDNO TO ZROZUMIEĆ !!!

 

Kierowanie się zasadą wet, za wet, jest podłe i niczemu dobremu nie służy.

M
Magda

Palenia na klatkach schodowych nie toleruję ale od mojego balkonu wara! Dużo ludzi tu pisało słusznie i jestem też zdania, że mieszkając w bloku musimy się pogodzić z różnymi niedogodnościami. Każdemu co innego przeszkadza i nie widzę powodu żeby dyskryminować palaczy (również palę)

Może opowiem swoje przejścia z sąsiadami ;) młoda para nade mną - urodziło im się dziecko, pierwsze miesiące płakało niemiłosiernie, ok rozumiem. W końcu to niemowlę. Nie jestem nienormalna i nie miałam o to pretensji. Problem polegał na tym, że dziecko jak to dziecko w dzień spało a większość nocy, gdy ludzie pracujący chcą się wyspać płakało. Ponieważ to była już późna wiosna, rodzice dziecka mieli pootwierane okna w całym mieszkaniu. Oczywiście przez to płacz dziecka był u sąsiadów słyszalny dwukrotnie bardziej. Któregoś dnia mijając się z nimi na klatce, po powitaniu, bardzo grzecznie(!) zapytałam czy mogliby zamykać na noc okna, bo rozumiem ze to mały dzieciaczek i ma prawo płakać, jednak ludzie chcieliby trochę pospać. Na to ten facet bardzo niegrzecznie , wręcz chamsko (az mnie to zaskoczyło) odpowiedział mi, że mają prawo czuć się we własnym mieszkaniu swobodnie itd. Ponieważ jestem spokojną osobą zdziwiona odeszłam. Tak się złożyło, że po ok miesiącu wróciłam do nałogu i znowu zaczęłam palić, było już lato, więc sporo czasu spędzałam siedząc na swoim miłym balkonie, pijąc kawkę, opalając się i paląc :) bardzo szybko przed moimi drzwiami pojawił się zbulwersowany sąsiad z góry, że ich niemowlak sypia w wózku w dzień na balkonie i on sobie nie życzy ble ble ble....

Na to ja mu - mam prawo czuć się we własnym mieszkaniu swobodnie :D pultał się, pytał się co ma zrobić z dzieckiem a ja mu spokojnie - zabierać je na spacery :D

Przysięgam, że gdyby wtedy on zachował się wobec mnie inaczej to jedno lato odpuściłabym sobie z paleniem na balkonie. Ale w takiej sytuacji postanowiłam pokazać mu (również mu to powiedziałam) na czym polega mieszkanie wśród ludzi i związane z tym kompromisy ;) przypomniałam mu jak on zachował się wobec mnie i co wtedy powiedział. Oj minę miał kiepską.

 

p.s. oczywiście próbował nasyłać na mnie straż miejską itd. nic mu to nie dało, znam swoje prawa, więc funkcjonariusze szybciej odjechali niż przyjechali. Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie! 

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3