Podejrzany o handel narkotykami na wolności. Nie ma dużego prawdopodobieństwa, że popełnił przestępstwo

Bogumiła Rzeczkowska
Bogumiła Rzeczkowska
Sąd Okręgowy w Słupsku dzisiaj (poniedziałek) całkowicie uchylił tymczasowe aresztowanie Bartoszowi K. i wydał nakaz jego zwolnienia.

Podejrzany został aresztowany pod koniec stycznia tego roku. Zarzucono mu wprowadzenie do obrotu i posiadanie narkotyków. W czasie przeszukania w jego domu policja zabezpieczyła 610 gramów amfetaminy i 33 gramy marihuany. Bartosz K. nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów. Jednak Sąd Rejonowy w Słupsku zastosował wobec niego tymczasowe aresztowanie na dwa miesiące. Na ten środek zapobiegawczy zażalił się obrońca podejrzanego Bartosz Fieducik.

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Słupsku na niejawnym posiedzeniu całkowicie uchylił Bartoszowi K. tymczasowe aresztowanie i wydał nakaz zwolnienia podejrzanego z Aresztu Śledczego w Słupsku. Sąd powołał się na artykuł 249.1 Kodeksu postępowania karnego, który dopuszcza stosowanie środków zapobiegawczych, w tym tymczasowego aresztowania, tylko wtedy, gdy zebrane dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że oskarżony popełnił przestępstwo.

Z postanowienia sądu wynika więc, że ten warunek nie został spełniony. Bartosz K. wyszedł z aresztu.

Podsłuchane na korytarzu

W sądzie prokurator Anna Grzenkowicz nie chciała mówić o sprawie, odsyłając media do rzecznika. Chwilę później zarzuciła obrońcy, że ujawnia niejawne posiedzenie. Z kolei na sali sądowej przed ogłoszeniem postanowienia, na które weszli dziennikarze, sprzeciwiła się obecności mediów, o którą wnioskował obrońca. Prokurator zapytała też wprost obrońcę, czy nagrywa tę część posiedzenia i stwierdziła, że Bartosz Fieducik wcześniej nagrał posiedzenie aresztowe i odtworzył je dziennikarzom w czasie przerwy na korytarzu.
Bartosz Fieducik oświadczył, że nie nagrywał i nie nagrywa.

Wyjaśniliśmy sądowi, że odtwarzane w przerwie przed salą nagranie było wykonane przez fotoreportera naszej redakcji na korytarzu sądowym, a obrońca prezentował w nim swoją opinię, a później obejrzał siebie na nagraniu.
Już po posiedzeniu obrońca skomentował jedynie, że w pełni podziela stanowisko Sądu Okręgowego w Słupsku.

Wcześniej nielegalne dowody

Cała sprawa ostatecznie odbyła się za zamkniętymi drzwiami i skończyła się uchyleniem aresztu. Bartosz K. nadal jest podejrzanym, a Prokuratura Rejonowa w Słupsku prowadzi przeciwko niemu śledztwo. Kolejne, bo nie tak dawno, w grudniu, Sąd Okręgowy w Słupsku prawomocnie uniewinnił skazanego w pierwszej instancji Bartosza K. na 2 lata więzienia i 2 tys. zł grzywny za to, że uczestniczył w obrocie znaczną ilością amfetaminy (1120,72g), ziela konopi (124,31g) i kokainy (1,46g).

Wówczas sąd okręgowy przyznał rację obronie, że dowody w sprawie zostały zebrane nielegalnie. W procesie odwoławczym okazało się, że policjanci nie tylko nielegalnie przeszukali piwnicę, lecz także popełnili inne błędy na początkowym etapie postępowania. Błąd popełniła też prokuratura, a na koniec sąd pierwszej instancji.

Policja nie miała prokuratorskiego nakazu przeszukania piwnicy, w której znaleziono dowody przestępstwa, a która nie należała do oskarżonego. Policjanci po przeszukaniu, które jest obwarowane ścisłymi rygorami, sporządzili protokół jedynie oględzin.

W obecnej sprawie narkotyki znaleziono w mieszkaniu Bartosza K. W jakich okolicznościach? To na razie tajemnica śledztwa.

ZOBACZ TAKŻE: Bartosz K. prawomocnie uniewinniony. Wyrok potwierdził niedopuszczalne działanie policji

Wideo

Dodaj ogłoszenie