Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Słupsk. Winny okaleczenia kota sąsiada

Andrzej Gurba
Najprawdopodobniej Sąd Okręgowy w Słupsku zdecyduje, czy 52-letni Marek B. z Trzebielina poniesie karę za okaleczenie kota sąsiada.

W kwietniu tego roku dzieci bawiące się na posesji graniczącej z działką Marka B. usłyszały przeraźliwy pisk kota. Podbiegły do płotu i zobaczyły, że łapa kota tkwi zmiażdżona w żelaznym potrzasku. Natychmiast zaalarmowały dorosłych. Kota uwolniono. Żyje, ale powłóczy łapą.

Marek B. zastawił potrzask, bo od lat jakieś zwierzę, najprawdopodobniej jenot, niszczyło mu trawnik.
Mężczyzna był zdesperowany. Wcześniej próbował wielu innych sposobów, aby pozbyć się intruza. Na początku doradzono mu założenie ogrodzenia z kolczastego drutu.
Wykonał je. Na nic się to jednak zdało. Zaczął zakładać elektroniczne urządzenia alarmowe.
Też na próżno. Próbował jeszcze zapachowych kostek, które zwierzynę miały odstraszyć, a nawet pułapek na myszy. Nadaremnie.

W końcu przypomniał sobie, że ma w szopie znaleziony kilka lat temu żelazny potrzask. Założył go. Na jego nieszczęście w pułapkę wpadł kot.

Policja oskarżyła Marka B. o nielegalne polowanie na zwierzynę. 52-latek kłusownikiem się nie czuł. Jego wątpliwości w trakcie procesu poparł sąd, zmieniając kwalifikację czynu na posiadanie narzędzia przeznaczonego do kłusownictwa, co jest przestępstwem o znacznie mniejszym ciężarze gatunkowym.

Miastecki sąd umorzył warunkowo postępowanie karne na okres jednego roku, a tym samym uznał winę Marka B. Dodatkowo w celach wychowawczych nakazał mu zapłacić 500 złotych dla Stowarzyszenia na Rzecz Dzikich Zwierząt "Sokół" we Włocławku. - Bezsporne jest, że Marek B. chciał zwierzę zabić. Był zdesperowany. Elementem łagodzącym jest to, że do tej pory nie był karany i nie jest zdemoralizowany - uzasadniał sąd, który uznał, że stopień szkodliwości społecznej czynu nie jest znaczny.

Marek B. ma czas do połowy października tego roku na złożenie apelacji.
I najprawdopodobniej ją złoży, bo podkreśla swoją niewinność. Zwierzę, do tej pory nie udało się ustalić jakie, nadal niszczy jego trawnik.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gp24.pl Głos Pomorza