Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Spieszmy się podziwiać bociany, tak szybko odlatują

Wojciech Lesner
Wojciech Lesner
Spieszmy się podziwiać bociany, tak szybko odlatują
Spieszmy się podziwiać bociany, tak szybko odlatują Archiwum Polska Press
Wielki cień przesuwa się po niebie. Dostojny ptak smaga z wolna skrzydłami, prześwietla ślepiami pobliskie łąki i rozlewiska. Donośnym klekotem wywabia ciekawskie dzieci z domów. Nadlatuje bociek – polski ptak narodowy. Wraca do ojczyzny, zwiastując nadejście wiosny.

Pierwsze bociany wracają do Polski w połowie marca – niektóre gniazda już są zasiedlone - ale niektóre zadomawiają się dopiero w maju. Charakterystyczny klekot wydobywający się z ich dziobów, przeszywający wiosenne powietrze, to domena obszarów wiejskich – bociany bowiem osiedlają się tam, gdzie mogą liczyć na dostatek pożywienia. - Bociany lubią do Polski przylatywać – mają tutaj przygotowane miejsca, ale to nie znaczy, że tak chętnie oblegają cały kraj. Wybierają sobie miejsca do gniazdowania, gdzie będą mogły zdobywać pożywienie, czyli tereny rolnicze, tereny podmokłe lub okresowo zalewowe i łąki – tam po prostu czują się najlepiej i najbezpieczniej. Unikają siedlisk porośniętych wysokimi trawami i krzewami – precyzuje Kamil Szydłowski z Nadleśnictwa Warcino.

Koniec urlopu

Każdy wie, że gdy bociana nie ma w Polsce, swoje skrzydła wygrzewa on w ciepłych krajach. Nie lata jednak do Afryki po to, by zafundować sobie darmowe wakacje all inclusive. To tam, gdy Środkową Europę skuwa mróz, bociek jest w stanie zapewnić sobie pożywienie. - Pomijając pojedyncze przypadki, są dwie główne trasy migracyjne bocianów omijające Morze Śródziemne: jedna prowadzi od zachodu przez Gibraltar, a druga od wschodu przez Bosfor i to właśnie tę drugą trasę nasze polskie bociany wybierają. Ciągnie się ona od Bosforu przez Turcję, wschodnie wybrzeża Morza Śródziemnego, aż do Afryki, w dolinę Nilu, którą docierają do rejonu wielkich jezior afrykańskich, gdzie część ptaków się rozprasza, a część kontynuuje wędrówkę – tłumaczy Agnieszka Świacka, obrączkarz bocianów. - Odlot bocianów rozpoczyna się w połowie sierpnia. Pierwsze odlatują ptaki dorosłe, które nie podjęły lęgów. Następnie dołączają tegoroczne młode, a dopiero po nich odlatują ptaki dorosłe, które wyprowadziły lęgi – uściśla. Bociany lubią osiedlać się w pobliżu zabudowań gospodarskich. Gniazda budują na drzewach, nieczynnych kominach, nie gardzą nawet słupami energetycznymi. - Często widzimy, że bociany krążą nad danym terenem, obserwują go, czy nie ma innych gniazd. Jeżeli są, to analizują, czy są w stanie pomieścić się z innymi – albo zakładają nowe gniazda, albo instalują się w tych, które już istnieją. Oczyszczają je, wyściełają, dobudowują co trzeba i wtedy z nich korzystają – wskazuje Kamil Szydłowski. Miejsca starczy dla każdego – nie tylko dlatego, że bociany upodobały sobie rozległy polski krajobraz. Jak zauważają eksperci, populacja tych ptaków spada, również na Pomorzu. Oficjalnych liczb jeszcze nie ma, realną skalę zjawiska pokaże dopiero VIII Międzynarodowy Spis Bociana Białego, który przeprowadzany jest co 10 lat. - Nie ukrywam, że z roku na rok zwiększa się liczba pustych gniazd. Mamy jednak miejsca, gdzie ze względu na dogodne warunki gniazd bocianich przybywa, ale takich miejsc jest niestety niewiele – ubolewa Agnieszka Świacka.

Żaby mogą rechotać spokojnie

Trudne jest życie rodzica, gdy w gnieździe kilka dziobów do wykarmienia. Łąkę przeczesać trzeba wzdłuż i wszerz, by znaleźć młodym (i sobie!) coś wartościowego do jedzenia. Spacerującego po polu bociana nie interesują jednak oślizgłe żaby. W jego menu znajdują się bardziej wykwintne propozycje. - Bocian jest drapieżnikiem. Jego dieta jest dość zróżnicowana i zależy od wielu czynników, w tym od dostępności pożywienia w ich środowisku naturalnym. Owady stanowią znaczną część diety bocianów, zwłaszcza w okresie lęgowym. Polują na chrząszcze, pasikoniki oraz inne drobne owady, które znajdują na łąkach. Małe gryzonie, takie jak myszy czy nornice stanowią również ważne źródło pożywienia, zwłaszcza w okresie, gdy dostępność owadów jest ograniczona.

Przy dostępie do zbiorników wodnych polują także na małe ryby. Nie pogardzą również jaszczurkami czy wężami – wymienia Agnieszka Świacka. Czy to oznacza, że w diecie bocianów żab nie ma wcale? Nie do końca, dlatego płazy wciąż muszą mieć się na baczności. Żaba, która napatoczy się na spacerującego bociana, wciąż może wylądować w jego żołądku. Ale zdarza się to niezwykle rzadko. - Mitem jest, że bocian zjada tylko żaby. Zje ją dopiero, gdy przeżywa ogromny kryzys, kiedy nie może nic innego sobie znaleźć. To dla niego ostateczna ostateczność – wskazuje Kamil Szydłowski. - Przy ograniczonym dostępie do innego pokarmu bociany na pewno żabą nie pogardzą, choć jest dla nich pokarmem uzupełniającym – dodaje Agnieszka Świacka.

Wszyscy je kochamy

Sympatyczne boćki wraz ze swoim powrotem do Polski nie tylko roztapiają ostatnie śniegi, ale przynoszą też nadzieję na lepsze czasy. Niektóre w dziobach dzierżą zawiniątka, z których wystaje to nóżka, to rączka ludzkiego bobasa. Niemowlak wiosenną porą przekazywany jest parze szczęśliwych rodziców. Ot, cała tajemnica narodzin. Przynajmniej taka wersja wydarzeń przekazywana jest najmłodszym. Ale skąd się wzięła? Legend jest wiele. Jedna z nich mówi, że nasi słowiańscy przodkowie nie żałowali sobie napitku i zabaw w czasie święta ku czci Kupały – pogańskiego bożka płodności. A dobry nastrój podlany litrami alkoholu trzeba było skonsumować. Owoc nocnych uniesień przychodził na świat dziewięć miesięcy później – akurat wtedy, gdy bociany wracały z ciepłych krajów. Nietrudno było powiązać jedno z drugim. Bociany szybko stały się symbolem narodzin i nadziei. - Polacy mają szczególną sympatię do bocianów. Jest on ważnym elementem polskiej kultury i tradycji. Symbolizuje on powrót wiosny, płodność i szczęście. To symbol polskiej wsi i przywiązania do ziemi. Ich obecność kojarzy się z tradycyjnym stylem życia wiejskiego. Jest dość dużym ptakiem, gnieździ się wśród osad ludzkich i jest mało płochliwy, więc pozwala na łatwą obserwację, tym samym przyciąga również turystów i fotografów. A co najważniejsze, darzony jest szczególną sympatią wśród dzieci – zauważa Świacka. - To są pożyteczne ptaki w gospodarstwie, bo żywią się gryzoniami i szkodliwymi owadami. Można powiedzieć, że są takimi sanitariuszami. Nic nam nie szkodzą, a tylko pomagają. Przy okazji zwiastują wiosnę, czyli czas narodzin, odnowy. Wszyscy chcemy, żeby z nami były i budziły nas rano swoim klekotem – przyznaje Szydłowski.

Pomoc sąsiedzka

Niejedna wieś w Polsce nadała sobie wyniosłe miano bocianiej stolicy. Nie dość, że przydomek przyciąga (głównie turystów, a nie bociany) i podnosi renomę miejscowości, to dla mieszkańców jest powodem do dumy. Lokalna społeczność dba o swoich ptasich przyjaciół. Gdy sytuacja tego wymaga, interweniują najważniejsi – sołtys, wójt, a nawet straż pożarna. Bo czasem bocianom trzeba pomóc. Jak sąsiad sąsiadowi. - Często otrzymuję telefony od gospodarzy gniazd, którzy chcą pomóc bocianom, ale nie wiedzą do kogo zwrócić się o pomoc. Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody organami ochrony przyrody oprócz RDOŚ są wójt, burmistrz albo prezydent miasta. W przypadku, gdy gniazdo znajduje się na słupie energetycznym, można skorzystać z pomocy zakładu energetycznego. Przy renowacji gniazd można szukać również pomocy u straży pożarnej, która dysponuje podnośnikiem. Innym sposobem pomocy dla bocianów jest podejmowanie działań edukacyjnych, a także wspieranie ośrodków rehabilitacji dzikich zwierząt, zajmujących się ratowaniem i rehabilitacją chorych lub rannych ptaków – wymienia nasza rozmówczyni. - Kluczowym działaniem jest utrzymanie naturalnych żerowisk, między innymi poprzez zachowanie terenów podmokłych. Pomocne jest również propagowanie wśród rolników informacji o programach rolnośrodowiskowych, jak na przykład ekstensywne użytkowanie łąk i pastwisk, co ma na celu zapobieganie ich zanikaniu oraz wstrzymywanie wycinki starych, usychających drzew, które są dogodnym miejscem do zakładania gniazd przez bociany. Coraz częstsze jest uruchamianie kamer przy bocianich gniazdach, pozwalając tym samym ludziom na obserwowanie tych ptaków z bliska i poznawanie ich życia. W takie działanie zaangażowała się pani Katarzyna Leończyk, nauczyciel geografii. Już niebawem będzie dostępny obraz z kamery przy bocianim gnieździe przy szkole w Bierkowie – dodaje ekspertka. Charakterystycznego klekotu nie usłyszymy raczej w miastach. Nie przez to, że bocianie zawołanie ginie w miejskim zgiełku – ptaki te nie są miłośnikami większych aglomeracji, ale pojawiają się czasem w mniejszych miasteczkach.

Podsłupskie Kępice są tego idealnym przykładem. Może dlatego, że zewsząd otaczają je pola i lasy, a wzdłuż miejscowości tnie rzeka Wieprza. - Dwa lata temu zauważyliśmy, że nad Kępicami zaczęły krążyć bociany i szukać sobie miejsca. Na wykoszonym terenie, w pobliżu remizy strażackiej, próbowały siadać na pojedynczych sosnach i układać sobie gałęzie. Nie wychodziło im to za bardzo, więc postanowiliśmy na jednym z drzew zainstalować platformę, na której mogły sobie zbudować gniazdo. Weszliśmy też we współpracę z zakładem energetycznym i na słupach w Kępicach zostały zamontowane specjalne kosze – wspomina Kamil Szydłowski.

Spieszmy się podziwiać bociany, tak szybko odlatują

Spieszmy się podziwiać bociany, tak szybko odlatują

od 7 lat
Wideo

Wyniki II tury wyborów samorządowych (sondaż)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Spieszmy się podziwiać bociany, tak szybko odlatują - Głos Szczeciński

Wróć na gp24.pl Głos Pomorza