MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wakacyjny kryzys. Oferty są, ale chętnych do pracy jak na lekarstwo

W okresie wakacyjnym rośnie popyt na usługi osób sprzątających apartamenty i hotele
W okresie wakacyjnym rośnie popyt na usługi osób sprzątających apartamenty i hotele 123rf
Sezon wakacyjny coraz bliżej, a w wielu branżach gorączkowo poszukują pracowników. Najgorzej znaleźć osoby chętne do zbiorów owoców. Tu bywa wręcz dramatycznie.

Wakacyjny kryzys. Oferty są, ale chętnych do pracy jak na lekarstwo

Największym problemem okazuje się znalezienie osób chętnych do zbiorów owoców, co od kilku lat jest przyczyną likwidacji wielu gospodarstw. Pan Zenon Gostomski z powiatu kościerskiego, po 30 latach prowadzenia plantacji truskawek, musiał zrezygnować z działalności właśnie z powodu braku pracowników.

Jak podkreśla producent truskawek z Liniewa, sytuacja pogarszała się od lat. Mimo iż w zeszłym roku z trudem znalazł ludzi do zbiorów, w tym już nie miał takiej możliwości.

Problem z rekrutacją pracowników dotyka również innych sektorów, szczególnie w miejscowościach nadmorskich i wokół jezior, gdzie branża turystyczna potrzebuje dodatkowych rąk do pracy. Ratunkiem dla wielu pracodawców są obywatele Ukrainy, którzy stanowią znaczną część zatrudnionych w gastronomii, hotelarstwie i innych sezonowych pracach. W Gdańskim Urzędzie Pracy obywatele Ukrainy stanowią aż 72 proc. wszystkich obcokrajowców zarejestrowanych jako bezrobotni.

GUP aktualnie posiada oferty zatrudnienia na blisko 50 stanowisk w zawodach takich jak barman, kelner, recepcjonista, kucharz, ratownik czy pracownik parku rozrywki. Na koniec maja 2024 roku w tych zawodach zarejestrowanych było łącznie 95 miejsc pracy.

Ofert nie brakuje także na portalach ogłoszeniowych. Na OLX można znaleźć prawie 500 propozycji pracy sezonowej. Poszukiwani są: kelnerzy, kierowcy, obsługujący domki letniskowe i apartamenty, sprzedawcy lodów i pamiątek, kucharze, recepcjoniści, pomocnicy kuchenni, pokojówki, barmani, operatorzy maszyn rolniczych. Na chętnych czekają atrakcyjne wynagrodzenia, często też darmowe wyżywienie i zakwaterowanie, jednak nawet to nie zawsze przyciąga potencjalnych pracowników.

Problem z pracownikami sezonowymi pojawił się już przed kilkoma laty i skutecznie zmiótł z ziemi sporo biznesów. Pan Zenon Gostomski z powiatu kościerskiego po 30 latach musiał zlikwidować plantację truskawek.

- Niestety, w tym roku ostatecznie zakończyłem uprawę - mówi Zenon Gostomski, producent truskawek z Liniewa. - Wszystko to z powodu braku chętnych do pracy. Już w ub. roku było bardzo trudno o ludzi do zbiorów, ale jeszcze jakoś sobie poradziłem. Jednak była to równia pochyła. Rozumiem, że jest to ciężka praca, dość uciążliwa, ale też można sobie zarobić. Niestety, ludziom nie chce się pracować, zwłaszcza młodym.

Dawniej podczas wakacji uczniowie i studenci chętnie dorabiali. Jedni zbierali na książki, inni na ubrania. Studentom zdarzało się dorabiać do wakacyjnych wyjazdów. Pomysłów mieli sporo. Niektórzy zbierali jagody, inni truskawki, a bywali i tacy, którzy pomagali przy żniwach. Teraz mało kto wpadnie na pomysł, że w ten sposób można dorobić.

- Dzieci wszystko mają, dostają od rodziców i dziadków, więc nie czują potrzeby, aby zarabiać. Wszystko spada im z nieba - mówi Katarzyna Zdrójkowska z powiatu kościerskiego - Rodzice czują się w obowiązku kupić wszystko, co potrzebne, zadbać o rozrywkę i wakacyjny wyjazd, nie obciążając kosztami dzieci. Wydaje mi się, że to niewychowawcze. Dorosłe życie tak nie wygląda i rośnie nam pokolenie roszczeniowców, którym się wszystko należy.

Niestety, przekłada się to na problemy pracodawców, którzy drżą na samą myśl o zbliżającym się sezonie. Niektórzy mają problem ze skompletowaniem załogi. To szczególnie widać w nadmorskich miejscowościach, a także w ośrodkach działających w pobliżu jezior. Dla wielu ratunkiem są pracownicy z Ukrainy. Ten język najczęściej można usłyszeć w restauracjach, hotelach i ośrodkach wypoczynkowych. Nic dziwnego, skoro jak wynika z danych, zdecydowana większość zarejestrowanych bezrobotnych nieposiadających obywatelstwa polskiego pochodzi z Ukrainy, obywatele tego kraju stanowią 72 proc. wszystkich obcokrajowców zarejestrowanych w Gdańskim Urzędzie Pracy.

- W tym roku trudniej jest o pracowników - przyznaje Monika Kowalska, dyrektorka Vienna House Amber Baltic Międzyzdroje. - A wymagania naszych gości są coraz większe. Stawki za pracę u nas oczywiście wzrosły, ale chętnych nie przybyło. Nie możemy jeszcze bardziej podwyższyć pensji pracownikom, bo by nam się bilans hotelu nie zgadzał - dodaje.

Tłumaczy przy tym, że koszty prowadzenia biznesu wyraźnie ostatnio wzrosły - właśnie między innymi ze względu na coraz wyższą płacę minimalną.

Sporo pracy czeka na tzw. złote rączki i sprzątaczki.

- Na wybrzeżu z takimi pracownikami zawsze był kłopot - mówi pani Agnieszka, która zajmuje się prowadzeniem administracyjnym aparthotelu. - Oni są tu na wagę złota. Zawsze jest ktoś, komu trzeba wymienić żarówkę czy coś przykręcić. A zatrudniając się w hotelu jako elektryk czy hydraulik, można zarobić nawet 12 tys. zł brutto.

W okresie wakacyjnym dobrze wiedzie się także sprzątaczkom wynajmowanym przez właścicieli apartamentów. Za sprzątanie takiego małego mieszkania bez mycia okien, ale z wymianą pościeli i ręczników trzeba zapłacić od 350 do 400 zł.
W Świnoujściu z kolei za sprzątanie w hotelu pracownik może zarobić nawet 8 tys. zł miesięcznie. Na razie chętnych brak.
Jednak nie tylko branża gastronomiczna i hotelarska daje szansę na zatrudnienie. Pojawiają się też nowe możliwości.

- W Trójmieście od wielu lat przybywa firm z sektora IT, usług biznesowych, elektroniki czy offshore - mówi Łukasz Iwaszkiewicz z Gdańskiego Urzędu Pracy. - Oferowane tam wynagrodzenie niejednokrotnie przewyższa płace proponowane nowym pracownikom przez pracodawców działających w branży turystycznej i sektorze HoReCa, które w dużej części odpowiadają za generowanie tzw. pracy sezonowej. W efekcie od kilku już lat hotele, restauracje, a także bary i kawiarnie mierzą się z trudnościami związanymi z pozyskiwaniem pracowników na okres wakacyjny. Dla potencjalnych pracowników często problemem jest także forma współpracy, która w przypadku zatrudnienia sezonowego relatywnie częściej przyjmuje postać umowy o dzieło/zlecenia niż preferowanej przez bezrobotnych umowy o pracę.

Teraz Gdański Urząd Pracy dysponuje ofertami zatrudnienia na blisko 50 miejsc pracy w zawodach: barman, kelner, recepcjonista, kucharz/pomoc kuchenna, ratownik, wychowawca na koloniach, pracownik parku rozrywki. Na koniec maja 2024 w zawodach tych zarejestrowanych było łącznie 95 miejsc pracy.

- Sezonowe zatrudnienie od lat jest domeną osób młodych, które korzystając z przerwy od nauki, starają się z jednej strony zebrać cenne doświadczenie zawodowe, z drugiej zaś uzupełnić swój budżet o dodatkowe pieniądze i po okresie wakacji wrócić do szkoły lub na uczelnię - mówi Łukasz Iwaszkiewicz. - Na ogłoszenia chętnie odpowiadają także osoby dopiero stawiające pierwsze kroki na rynku pracy, licząc, że w ich przypadku po zakończeniu sezonu uda się przedłużyć współpracę z pracodawcą na kolejne miesiące.

Ważną grupą, która chętnie korzysta z ofert sezonowych, są też osoby zatrudnione w niepełnym wymiarze czasu pracy u innych pracodawców, a także pracownicy, którzy uzyskują najniższe wynagrodzenie.

- Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku sezonowego zatrudnienia w rolnictwie i ogrodnictwie - mówi Łukasz Iwaszkiewicz. - Choć w naszym regionie nie jest to dominująca część gospodarki, to należy zaznaczyć, że w tym przypadku na wiele ogłoszeń odpowiadają pracownicy państw trzecich, obywatele Ukrainy czy Białorusi.

W przypadku zatrudnienia sezonowego relatywnie często zdarza się, że jest ono realizowane na podstawie umowy o dzieło lub umowy-zlecenia. W takim przypadku wynagrodzenie podawane jest najczęściej w wymiarze godzinowym i wówczas stawki oscylują wokół kwoty 28 zł/h brutto. W przypadku umowy o pracę oferowana pensja mieści się w granicach 4242-6000 zł brutto.
W rejestrze GUP zarejestrowanych jest łącznie 365 obywateli państw trzecich, wśród których jest 262 obywateli Ukrainy. W porównaniu ze stanem na koniec maja 2023 r. liczba cudzoziemców zmalała o 83 osoby, a liczba obywateli Ukrainy zmniejszyła się o 54 bezrobotnych.

- Warto w tym miejscu przytoczyć dane statystyczne dotyczące wydanych pracodawcom oświadczeń o powierzeniu pracy cudzoziemcowi - dodaje Łukasz Iwaszkiewicz z Gdańskiego Urzędu Pracy. - W kwietniu br. GUP wystawił łącznie 3163 tego typu dokumenty. Większość z nich dotyczyła obywateli Białorusi (40,2%) oraz Ukrainy (29%). W przypadku pozostałych nacji dane prezentują się następująco: obywatele Gruzji (21%), Mołdawii (7,7%), Armenii (2,1%). W tym miejscu należy jednak zaznaczyć, że wraz z wybuchem wojny między Rosją a Ukrainą, obywatele Ukrainy mogą korzystać z uproszczonych warunków dopuszczających ich do polskiego rynku pracy. Zakładają one możliwość zatrudnienia obywatela Ukrainy na podstawie powiadomienia o powierzeniu pracy. W kwietniu 2024 r. tego typu dokument zarejestrowano w GUP 4143 razy.

W Kościerzynie pracodawcy rzadko zgłaszają do Powiatowego Urzędu Pracy zapotrzebowanie na pracowników sezonowych. Jeżeli już pojawiają się takie ogłoszenia, to są one związane z branżą gastronomiczną lub budowlaną - wynika to z sezonowości świadczenia tych usług.

- Trudno odnieść się do rzeczywistych potrzeb pracodawców - mówi Seweryn Jereczek, dyrektor PUP w Kościerzynie - Oprócz możliwości złożenia zapotrzebowania na pracowników w Urzędzie Pracy, wielu z nich korzysta z portali ogłoszeniowych, własnych stron internetowych oraz mediów społecznościowych. Z pewnością za ich pośrednictwem zdecydowanie częściej pojawiają się ogłoszenia związane z planowanym zatrudnieniem krótkoterminowym.

O ile praca sezonowa jest dobrym rozwiązaniem dla uczniów i studentów, o tyle pozostali szukają raczej stałego zatrudnienia.

- Osoby bezrobotne najczęściej szukają stabilizacji zawodowej i finansowej, zatem aplikują na stanowiska, gdzie proponowana jest raczej umowa o pracę na dłuższy okres - dodaje Seweryn Jereczek - Obserwujemy, iż z ogłoszeń dotyczących pracy sezonowej najczęściej korzystają absolwenci szkół ponadpodstawowych - szukający pracy wakacyjnej. Proponowane jest im zwykle wynagrodzenie minimalne.

W powiecie kościerskim również ratunkiem dla wielu pracodawców są obcokrajowcy, najczęściej z Ukrainy.

- W naszym odczuciu radzą sobie stosunkowo dobrze - mówi dyrektor PUP w Kościerzynie - Największym problemem podczas poszukiwania pracy bywa bariera językowa. Zdarza się jednak, iż pracodawcy zgłaszają zapotrzebowanie w języku ukraińskim i bez potrzeby znajomości języka polskiego.

współpraca: Edyta Łosińska-Okoniewska

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Euro 2024: STUDIO-EURO ODC-3 PRZED MECZEM POLSKA - AUSTRIA

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Wakacyjny kryzys. Oferty są, ale chętnych do pracy jak na lekarstwo - Dziennik Bałtycki

Wróć na gp24.pl Głos Pomorza