Dziewięciu strażaków zawieszonych po wypadku w remizie w Ustce. Jest śledztwo prokuratury

Bogumiła Rzeczkowska
Bogumiła Rzeczkowska
Udostępnij:
Po wypadku na terenie Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 3 w Ustce wszyscy strażacy, którzy pełnili tego dnia służbę, zostali zawieszeni. Prokuratura wyjaśnia okoliczności zdarzenia.

Prokuratura sprawdza również, czy działania funkcjonariuszy Straży Pożarnej mogą mieć związek z zacieraniem śladów i utrudnianiem postępowania.

Do wypadku strażaka - jak informowaliśmy - doszło w niedzielę, 31 lipca, około południa. Niedługo po nim z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 3 w Ustce zniknął motocykl, który naprawiał poszkodowany mężczyzna. Ktoś usunął również plik wideo zarejestrowany przez system monitoringu w jednostce. Poważne wątpliwości śledczych budzi także godzina powiadomienia policji o wypadku. Miało to nastąpić co najmniej kilka godzin po tym, jak wezwano pogotowie ratunkowe.

ZOBACZ TEŻ:

Przypomnijmy, 34- letni funkcjonariusz Państwowej Straży Pożarnej, próbując sprawdzić, czy zlikwidował usterkę motocykla, uderzył w ścianę jednego z budynków jednostki.
Poznaliśmy kolejne szczegóły tej bulwersującej sprawy. Wiemy na pewno, że motocykl do jednostki dostarczył kolega właściciela - Krzysztofa Ś. Maszyna wymagała naprawy.

Około godziny 12 właściciel motocykla podczas próbnej jazdy przewrócił się rozbijając sobie głowę. Nie miał kasku. Po wypadku rozmawiał jeszcze z kolegami. Jak twierdzą świadkowie, był z nim kontakt. Karetka pogotowia zabrała go do szpitala w Słupsku. By uzupełnić skład funkcjonariuszy, do jednostki wezwano strażaka, który w niedzielę miał wolne. Z jednostki wywieziono motocykl i usunięto zapis video.

Tymczasem stan ofiary wypadku szybko się pogarszał. 34- latek wymagał pilnej operacji neurochirurgicznej. Na stół trafił z pękniętą w dwóch miejscach czaszką i powiększającym się krwiakiem mózgu. Po operacji 34- latka utrzymywano w stanie śpiączki farmakologicznej.

Około godz. 16 rodzina strażaka powiadomiła jednego z kolegów o tym, że Krzysztof Ś. znajduje się w stanie ciężkim. Zaraz potem do jednostki przyjechało kierownictwo PSP i funkcjonariusze wydziału kryminalnego ze Słupska. Prokurator dotarł na miejsce ok.23. Na razie nie udało się ustalić, kto i z czyjej inicjatywy usunął półgodzinny fragment nagrania, obejmującego miejsce zdarzenia. Reszta zapisu z monitoringu z tego dnia jest nietknięta. Niektórzy strażacy twierdzili, że ich kolega przewrócił się i uderzył głową w mur. O motocyklu nie było mowy. Zgłoszono wypadek przy pracy. Dopiero później, gdy okazało się, jak ciężki jest stan pokrzywdzonego, na jaw wyszła prawdziwa wersja wydarzeń. Nasi informatorzy nie mają wątpliwości: „Krzysiek miał wypadek na motorze”.

- Ze względu na charakter obrażeń zdarzenie zakwalifikowaliśmy jako spowodowanie wypadku, w którym pokrzywdzony odniósł ciężki uszczerbek na zdrowiu, ponieważ obrażenia zagrażały jego życiu - mówi prowadząca śledztwo prokurator Magdalena Kasperska. - Teraz trwa analiza dokumentacji, a biegły z zakresu informatyki próbuje odzyskać usunięty fragment nagrania. Za wcześnie jeszcze na wyciąganie wniosków, ale z akt wynika, że przepływ informacji na szczeblu kierownictwa straży pożarnej nie jest klarowny.

Wszystko więc wskazuje na to, że kolejnym wątkiem śledztwa będzie kwestia usuwania dowodów i zacierania śladów.

W tej sprawie od 4 sierpnia Komenda Miejska PSP w Słupsku nie może już udzielać informacji. Tak zdecydowali zwierzchnicy. Pytania skierowaliśmy więc do Komendy Wojewódzkiej PSP w Gdańsku. Bardzo ogólne, wręcz wymijające odpowiedzi, mł. bryg. Łukasza Płusy cytujemy poniżej zachowując oryginalną pisownię.

Czy w jednostce mógł być naprawiany motocykl, dlaczego go usunięto po zdarzeniu?
- W chwili obecnej Policja, Prokuratura oraz organy PSP prowadzą postępowanie w celu wyjaśnienia okoliczności zdarzenia w JRG nr 3 Ustka.

Co się stało z nagraniem monitoringu?
- W chwili obecnej Policja, Prokuratura oraz organy PSP prowadzą postępowanie w celu wyjaśnienia okoliczności zdarzenia w JRG nr 3 Ustka (rejestrator CCTV zabezpieczony przez Policję).

Czy wypadek został zgłoszony jako wypadek przy pracy?
- Meldunek o wypadku został zgłoszony.

Po jakim czasie od wypadku PSP powiadomiła policję lub prokuraturę, ewentualnie, jakie jeszcze inne służby?
- Po uzyskaniu informacji, że zdarzenie może nosić znamiona wypadku ciężkiego, niezwłocznie powiadomiono wymagane organy, tj. Policję, Prokuraturę oraz Państwową Inspekcję Pracy.

Czy są jakieś konsekwencje służbowe tego zdarzenia?
- W obecnej chwili strażacy pełniący tego dnia służbę zostali odsunięci od zadań służbowych.

Kto prowadzi postępowanie wewnętrzne?
- Postępowanie wewnętrzne prowadzą organy i komisja PSP.

Z odpowiedzi jasno więc wynika, że wypadek zgłoszono dopiero wtedy, gdy okazało się, że życie strażaka jest zagrożone. Kwestią budzącą wątpliwości jest zawieszenie wszystkich strażaków. Według naszych informacji od służby odsunięto na trzy miesiące dziewięciu strażaków, w tym nurków, nawet tych, którzy w czasie wypadku przebywali w swoich pokojach i o zdarzeniu dowiedzieli się, gdy była udzielana pomoc. Zawieszeni strażacy otrzymają o połowę niższe wynagrodzenie.

- Nie znamy powodów, na podstawie których zastosowano odpowiedzialność zbiorową - dziwi się prokurator.

Ustecką straż wspomagają jednostki słupskie. Strażak wciąż przebywa w szpitalu.

- Po przeniesieniu z oddziału anestezjologii i intensywnej terapii pacjent nadal przebywa w oddziale neurochirurgii - powiedział Marcin Prusak, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku. - Stan zdrowia strażaka poprawił się i jest określany przez lekarzy jako dobry. Pacjent wkrótce opuści szpital.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Politycy w studiu i.PL krytykują wpis Sikorskiego o Nord Stream

Więcej informacji na stronie głównej Głos Pomorza
Dodaj ogłoszenie