MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Dziś mija pięć lat od koszmarnej tragedii w escape roomie w Koszalinie

Jakub Roszkowski
Jakub Roszkowski
Do ogromnej tragedii doszło 4 stycznia 2019 roku.
Do ogromnej tragedii doszło 4 stycznia 2019 roku. archiwum
Karolina, Julia, Wiktoria, Małgorzata i Amelia z Koszalina obchodziłyby w tym roku swoje 20. urodziny. Pięć lat temu, w wyniku pożaru w escape roomie, dziewczyny uległy śmiertelnemu zaczadzeniu.

To był 4 stycznia 2019 roku. Dziewczyny miały wtedy po 15 lat i były uczennicami trzeciej klasy gimnazjum przy Szkole Podstawowej nr 18 w Koszalinie. Przyszły świętować urodziny jednej z nich. Wybrały escape room, czyli pokój zagadek, wtedy wielką atrakcję, nowość na rynku, rozrywkę nie tylko dla młodzieży, w której zamykało się w pomieszczeniu uczestników, by - rozwiązując zadania - mogli szczęśliwie wyjść z tego zamknięcia.

Pożar w budynku przy ul. Piłsudskiego w Koszalinie, w którym znajdował się feralny escape room, wybuchł około godziny 17.15. Ogień szybko się rozprzestrzeniał, objął jedno z pomieszczeń, które sąsiadowało z pokojem, w którym przebywały dziewczyny. W wyniku tego pożaru 15-latki zginęły, ulegając zatruciu tlenkiem węgla. Do szpitala trafił pracownik escape roomu.

- Przyznaję, w mojej ponad 30-letniej pracy w prokuraturze to była najbardziej wstrząsająca, najsmutniejsza historia - mówi nam prokurator Ryszard Gąsiorowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

- Śledztwo prokuratury rozpoczęło się od razu następnego dnia po tej tragedii, a trwało do 30 kwietnia 2021 roku, kiedy to akt oskarżenia został przekazany do sądu. Było więc długotrwałe, ale i sprawa niezwykle trudna - dodaje nasz rozmówca.

Zarzuty - niemal wszystkie takie same - usłyszały cztery osoby: 32-letni Miłosz S., który był organizatorem escape roomu i wynajmował lokal, jego 77-letnia babcia Małgorzata W. i 57-letnia matka Beata W., które współprowadziły działalność gospodarczą, na którą zarejestrowano „pokój zagadek” oraz 31-letni Radosław D., pracownik pokoju, zatrudniony kilka tygodni wcześniej.

Trojgu z nich - Miłoszowi S. oraz Małgorzacie i Beacie W. - przedstawiono zarzuty, polegające na tym, że działając wspólnie i w porozumieniu doprowadzili do umyślnego spowodowania zdarzenia, które zagrażało życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, poprzez różnego rodzaju zaniechania, m. in. zaniechania w ochronie przeciwpożarowej.

- Przez to 4 stycznia 2019 roku doprowadzili do wybuchu pożaru, który - tutaj oczywiście zakładamy, że było to już nieumyślne, że nie chcieli tego - doprowadził do śmierci tych pięciu młodych osób - tłumaczy dalej prokurator.

Sprawa toczy się w sądzie w Koszalinie od wspominanego kwietnia 2021 roku. Przesłuchano mnóstwo świadków, powołano wielu biegłych, niemal wszyscy zostali już przesłuchani. Niewykluczone więc, że sąd będzie już wkrótce zmierzał do zakończenia postępowania. Oskarżonym grozi od 6 miesięcy do nawet 8 lat więzienia.

Jest jeszcze wątek dotyczący działania służb ratunkowych podczas pożaru. Został jednak przekazany do odrębnego śledztwa. Prowadzi je Prokuratura Okręgowa w Koszalinie.

Wczoraj Prokurator Regionalny zadecydował o przedłużeniu tego, dość już długo trwającego postępowania, aż do końca marca. Do tego więc czasu na pewno to postępowanie nie zostanie zakończone. Do sądu nie przekazano więc jeszcze żadnych dokumentów.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

STUDIO EURO PO HOLANDII

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Dziś mija pięć lat od koszmarnej tragedii w escape roomie w Koszalinie - Głos Koszaliński

Wróć na gp24.pl Głos Pomorza